Felietony

Pytanie na niedzielę: który silnik brzmi najlepiej?

Felietony 16.02.2020 326 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 16.02.2020

Pytanie na niedzielę: który silnik brzmi najlepiej?

Piotr Szary
Piotr Szary16.02.2020
326 interakcji Dołącz do dyskusji

Witamy w pytaniu na niedzielę. Dziś chcielibyśmy dowiedzieć się, które samochody brzmią Waszym zdaniem najlepiej.

Dźwięk silnika spalinowego to kwestia, która dla znakomitej części kierowców mogłaby po prostu nie istnieć. To zresztą jeden z powodów, dla których pierwsze przejażdżki cichym autem elektrycznym (czy choćby hybrydą) robią takie wrażenie.

Jest też jednak druga grupa, do której sam się zaliczam.

Dla tej grupy dźwięk silnika jest elementem pożądanym. Ba, w niektórych przypadkach może on być czynnikiem decydującym, czy kupimy dany samochód czy też nie.

Moje najwcześniejsze wspomnienia w tej kategorii dotyczą mniej więcej połowy lat 90. – do tej pory dobrze pamiętam dźwięk naszego Poloneza „Akwarewicza”, podobnie jak tych wszystkich Maluchów, Fiatów Cinquecento, a później też Daewoo Tico, które masowo jeździły po naszych drogach. W domu raczyłem się rozrywką w postaci samochodowych gier komputerowych, w których też kładziono coraz większy nacisk na ten aspekt.

Lata mijały, a ja zwracałem coraz większą uwagę na dźwięki silników.

Jeśli mam akurat chwilę do zabicia, uwielbiam spędzać czas na YouTubie, wyszukując kolejne klipy z dźwiękami interesujących mnie modeli. Albo po prostu gram, jak 20-25 lat temu – tyle że teraz udźwiękowienie gier jest takie, że ciarki potrafią przejść po skórze – zwłaszcza gdy wybierze się do przejażdżki wóz w rodzaju Pagani Zondy R lub Huayry.

Przez ten czas zdążyłem wybrać sobie grupę ulubionych dźwięków. Nie jestem w stanie podać tego jednego, jedynego – po prostu samochodów na świecie jest tyle, że nawet gdybym coś wybrał, to najdalej za kilka miesięcy musiałbym zmieniać swoje zdanie.

Nie upieram się jednak, że tylko V8 brzmią doskonale.

Zdaję sobie sprawę, że silniki 4-cylindrowe są dla wielu automaniaków tylko o włos lepsze od bezgłośnych silników elektrycznych. W moim przypadku nie jest tak, że lubię tylko garstkę silników, podczas gdy reszta mnie denerwuje – jest dokładnie odwrotnie. Przyjemność sprawia mi jazda moim najzwyklejszym w świecie Mondeo, ale przykładowo w Volkswagenie Golfie lub Scirocco R dostałbym cholery – uważam, że ich dźwięk jest okropny, płaski i bezsensownie przepełniony niskimi tonami. Uważam też, że bardzo fajne „udźwiękowienie” wychodzi choćby Fiatowi – przykładowo w Abarcie 500 czy w… zwykłym wolnossącym Tipo 1.4.

Oczywiście, wyżej stawiam mimo wszystko silniki 6-, 8- czy 12-cylindrowe.

I wśród nich są wyjątki, których nie lubię. Przykładowo uważam, że seryjne, aktualnie produkowane Rolls-Royce’y brzmią po prostu słabo (mało luksusowo!) i nie mogą się nawet równać z Bentleyami z volkswagenowskim W12. Ale już taki Aston Martin z wolnossącym 6.0 5.9 V12… Czemu nie?

Ostatnio przypomniałem sobie, jak bardzo podoba mi się dźwięk TVR-a S2. A przecież pod jego maską siedzi zwykły do bólu silnik Forda, Cologne 2.9 V6.

Wśród V-ósemek mam chyba najwięcej faworytów.

Są i wyjątki, jak np. turbodoładowane silniki BMW, których nawet za szczególnie nie słychać (i dobrze, bo to nic specjalnego – choć nadal lepsze od R6 w ostatnich M3 i M4, to dopiero okropieństwo). Wbrew większości fanów motoryzacji, sam nie widzę też nic specjalnego w dźwięku Ferrari F430 czy też 458 Italii – zdecydowanie wolę wrażenia zapewniane pod tym względem przez starszy model F355.

Wśród wolnossących silników V8 bardzo wysoko stawiam jednostki Lexusa. Po odpaleniu nierozgrzanego LC 500 w garażu podziemnym żona powiedziała mi, że już wie, dlaczego kocham samochody.

No i tu wracamy do pytania zadanego na początku: które dźwięki Wy uwielbiacie?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać