Felietony

Pytanie na niedzielę: czy tuning powinien być zabroniony?

Felietony 02.06.2019 478 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 02.06.2019

Pytanie na niedzielę: czy tuning powinien być zabroniony?

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski02.06.2019
478 interakcji Dołącz do dyskusji

General Motors podało, że komputer sterujący silnika w nowej Corvette C8 będzie stworzony tak, żeby uniemożliwić chiptuning. Tunerzy już mówią „potrzymaj mi piwo”.

Ma to działać tak: kiedy komputer sterujący (ECU) w Corvette wykryje nieautoryzowaną próbę zmiany ustawień fabrycznych, przejdzie w tryb awaryjny i nie będzie ładował systemu. Trzeba będzie wgrać go od nowa. Ma to zapobiec przypadkom, w którym fani zwiększania mocy decydowali się na tuning elektroniczny, w jego wyniku silnik wybuchał, a potem żądali nowego silnika od producenta w ramach gwarancji. Bezczelność nie zna granic ni kordonów.

Oczywiście podobne zapowiedzi padały z ust rzecznika GM już przy poprzedniej generacji Corvette, ale oczywiście tunerzy szybko złamali zabezpieczenia. Co człowiek zaprogramował, inny człowiek wnet odprogramuje.

A teraz pytanie na niedzielę.

Czy tuning powinien być zabroniony?

W sumie z jednej strony samochód to kompletny, gotowy produkt, spełniający liczne normy bezpieczeństwa i emisji spalin. Samowolna zmiana jakichkolwiek ustawień może sprawić, że samochód normy te przestanie spełniać. Ponadto jego ostateczny, fabryczny kształt firmuje producent, co oznacza że w razie jakiejś kolizji lub innej niebezpiecznej sytuacji odpowiedzialność spadnie na niego. Jeśli coś stuningujemy, choćby podnosząc moc albo zakładając inne koła, właściwie zdejmujemy tę odpowiedzialność z producenta. Od pory to nasze ryzyko, sami popsuliśmy swój samochód, więc to nasz problem. Nic dziwnego, że producent nie chce do tego dopuścić – nie po to wydał miliardy na testy i poprawki, zyskując względną pewność że jest dobrze, żeby teraz Joe i Mike w swoim garażu cyfrowo drutowali jego furę.

W sumie z drugiej strony jeśli kupiłem samochód, to jest mój. Dopóki nie zagraża innym, mogę sobie z nim robić co chcę. Kiedy skończy się gwarancja i odpowiedzialność producenta wygaśnie, mogę sobie podnieść moc do 1000 KM. Dlaczego ktoś miałby mi tego zabraniać? Moc jeszcze nigdy nikogo nie zabiła, co najwyżej nieodpowiedzialna i agresywna jazda. 24-konny Maluch potrafi wyrządzić nie mniejsze szkody niż 1000-konne Corvette, więc w czym problem? Nikomu niczego nie odbieram, nikomu niczego nie niszczę, przerabiam sobie swój własny samochód, za który zapłaciłem. W tej cenie zawierało się prawo do spersonalizowania sobie auta według własnych upodobań, więc powinienem również mieć prawo przeprogramować komputer. Najwyżej wybuchnie mi silnik.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie