Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: przyczepa kempingowa dla graciarza

Przegląd rynku 06.07.2020 130 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 06.07.2020

Poniedziałkowy przegląd ofert: przyczepa kempingowa dla graciarza

Michał Koziar
Michał Koziar06.07.2020
130 interakcji Dołącz do dyskusji

Lato roku pańskiego 2020 zapewne zapisze się w historii polskiego karawaningu jako moment szczytowej popularności hasła „przyczepa kempingowa”. Z tej okazji postanowiłem przejrzeć ogłoszenia w poszukiwaniu czegoś odpowiednio rasowego i starego, by dobrze wyglądało podpięte do grata.

To było tak. Siedziałem sobie w piątek w redakcji i myślałem już o tym, jak bardzo będę się obijał w weekend, kiedy przyszedł do mnie red. prow.

– Zrób na poniedziałek przegląd ofert trzyczepek.
– Ale ja się w ogóle nie znam na trzyczepkach.
– Tym lepiej. Poza tym zrobiłeś film o N126, więc już się znasz.
– A… a wolne weekendy?
– Chyba wolne żarty.

Tym sposobem skończyłem pisząc w niedzielę przegląd przyczep. Mogłem to oczywiście zrobić wcześniej, ale na studiach uczyłem się tylko tuż przed egzaminem i tak mi już zostało. Zapraszam serdecznie na festiwal niekompetencji i złych porad zakupowych. Może przynajmniej będzie choć trochę śmiesznie.

Założenia są proste. Żadnych przyczep Niewiadów N126, bo zapiekanka to najprostszy i najoczywistszy wybór. Limit cenowy ustaliłem na chłopski rozum. Kwota na zakup grata z definicji powinna być maksymalnie czterocyfrowa, wszystko co więcej od złego pochodzi – jakoś tak było napisane w pewnej starej książce. Kupienie przyczepy droższej od auta, które ma ją ciągnąć, brzmi jak skrajna abstrakcja, więc w teorii powinienem ograniczyć ceny w przeglądzie do maksymalnie 5 tys. zł. Problem w tym, że w tegoroczne wakacje  przyczepa kempingowa stała się towarem pierwszej potrzeby. Dlatego do limitu dodam poprawkę ze względu na sezonową modę i powiedzmy, że 7,5 tys. zł będzie granicą nieprzekraczalną. Rocznik? Maksymalnie 1990 r., w końcu N126 z lat 70. dalej jest produkowane, więc cóż to jest 30 lat dla przyczepy? Do dzieła, zobaczmy co można podpiąć do swojego złoma, żeby pojechać nad morze czy jezioro.

Niby przyczepa kempingowa, a ogłoszenie jak przy sprzedaży auta.

Jeśli liczyliście, że za przysłowiowe pińcet kupicie sobie mały domek na kółkach, to zapomnijcie. Za tę kwotę to kupicie sobie dowód rejestracyjny, tabliczkę znamionową i tablice rejestracyjne… yyy znaczy przyczepę, tak, przyczepę. Tak jest napisane w ogłoszeniu i na pewno nie chodzi o nielegalne przeszczepianie numerów z jednej trzyczepki do drugiej. Inna kwestia, że zupełnie przypadkiem taki proceder jest łatwo wykonalny, a z drugiej strony – brak dokumentów to absolutny hit wśród tanich przyczep. W ogłoszeniach samochodów ten fakt skrywany jest za pomocą jednego stwierdzenia: „do rejestracji na zabytek”, a w przypadku przyczep spotkamy się z pełnym wachlarzem eufemizmów. „Przyczepa stacjonarna” – ładnie brzmiący oksymoron, „przyczepa idealna na działkę albo budowę” – czytaj postaw ją w jednym miejscu i tam zgnij, najprawdopodobniej nie ma kwitów, w najlepszym wypadku po prostu nie nadaje się do jazdy.

przyczepa kempingowa
Zrzut ekranu z ogłoszenia. Autor: Mariusz K.

Swoją drogą, skoro już o folklorze mowa, to przy przyczepach znajdziemy wszystko to, co znamy z ogłoszeń o sprzedaży samochodów. Np. parafraza „nowe to są w salonie” zawarta w ogłoszeniu; znajdzie się też zaproszenie dla kupujących, którzy podjęli decyzję o zakupie zanim w ogóle zobaczyli przyczepę. Dla takich „zdecydowanych osób” sprzedawca się poświęci i pojedzie pokazać swój sprzęt. Ciekawe czy każe zapłacić sobie za paliwo jeśli kupujący się rozmyśli. Inna kwestia, że ta przyczepa z ostatniego linku należy do całkiem niebrzydkich i rokujących, ale zacznijmy od dna cenowego.

Przyczepa kempingowa dla bardzo niewymagających.

Lubicie złom? A zapach zgnilizny, cieknący dach, syf i zniszczone meble? To powinniście celować w zakup przyczepy w okolicach 2 tys. zł. To prawdziwa kraina nieszczelności, brudu i konieczności kosztownego remontu. Kusi zwłaszcza przyczepa kempingowa opisana jako RFN 250. Przykręcone osłony w miejscach okien, plandeka na dachu i wygląd mebli zapowiadają długie godziny spędzone na ewentualnym remoncie. Choć wątpię w sensowność brania się za coś takiego. Równie mało zachęcająco wygląda lekki wrost w trakcie remontu. Może i kosztuje tylko 1.8, ale rozwarstwiająca się skorupa chyba nie wróży dobrze. Na szczęście nie znam się na przyczepach i mogę się mylić.

Zresztą bardziej bałbym się tej za 2 tys. zł. Jeśli w ogłoszeniu o sprzedaży przyczepy nie ma zdjęć wnętrza, czyli najważniejszej części, to już się boję tego co zobaczy oglądający otwierając drzwi. Trochę lepiej zapowiada się egzemplarz zapadnięty prawie do połowy koła. Może nie wróży to dobrze w kwestii właściwości jezdnych przyczepy, ale przynajmniej nareszcie mamy do czynienia z wnętrzem, które nie wywołuje odruchu wymiotnego.

przyczepa kempingowa
Zrzut ekranu z ogłoszenia. Autor: Kacper

Starczy tych śmietników, spójrzmy na coś, co nadaje się do użytku. Za 2,8 tys. zł kupimy małą, ale na oko dobrze utrzymaną, trzyosobową przyczepę Adria. Może i ma pękniętą jedną szybę, ale za to dostaniemy wraz z nią jakieś bonusy. Za 190 zł więcej czeka przyczepa kempingowa Wilk. Z tego co widzę, również niewielka i bez łazienki, ale za to sucha i sprawna. Dodatkowe punkty za koła ze staroszkolnymi dekielkami, chyba z Poloneza. Na pewno jest to bardziej przekonująca oferta niż przyczepa City w niemal identycznej cenie, za to ze zdjęciami tylko od jednej strony i opisem „bez przeglądu”. Już jadę oglądać sprzęt z takiego ogłoszenia. Patrzcie jak się rozpędziłem.

Tanie nieruchomości nad morzem.

Wiedzieliście, że kupując sobie przyczepę możecie jednocześnie nabyć domek letniskowy nad morzem? To już wiecie. Przedstawiam wam nieruchomość o najniższej cenie z metra kwadratowego jaką widzieliście w życiu, tańsze są już tylko mieszkania w Somalii. W komplecie parking, a przyczepa podobno ma wszystkie niezbędne wygody. Zawsze to lepsze niż namiot albo przyczepa namiotowa! Tak serio to muszę przyznać, że ktoś po prostu znalazł kreatywny sposób na sprzedanie podniszczonego sprzętu, który zapewne nie ma kwitów i nikt nie chce go wynajmować.

nieruchomości nad morzem
Zrzut ekranu z ogłoszenia. Autor: Daria.

W kategorii „dziwny sposób na wakacje nad morzem” znajdziemy jeszcze jedną trzyczepkę. Co prawda w ogłoszeniu są tylko dwa zdjęcia, a przyczepa kempingowa zapowiada się źle, ale przynajmniej stoi koło Koszalina i można w niej spędzić wakacje. Gdybym był jej właścicielem i mistrzem zła jednocześnie to po dobiciu targu powiedziałbym nabywcy, że tak, owszem, można spędzić w tej przyczepie wakacje, ale nie tam gdzie stoi. W końcu nigdzie nie jest napisane wprost, że miejsce postojowe zostanie dołączone gratis.

Może jednak spróbujmy kupić coś co ma sens?

Racjonalne zakupy motoryzacyjne? Co to takiego? No dobra, zmarnowałem już prawie 1000 słów na sprzęty z kategorii dno, muł, wodorosty i „Wiesław, dej no silikonu, znowu mi cieknie dach w trzyczepce”. Zacznijmy od prawdziwego króla graciarskiego szyku, przyczepy QEK Junior z NRD na czarnych blachach. Podobno jest w dobrym stanie, ma tylko jeden problem. To niedokończony projekt. Do takich ofert zawsze trzeba podchodzić z dużą dozą ostrożności. Jakoś bardziej przekonuje mnie Munsterland za 3,9 tys. zł. Nie jest piękny, ale archaiczny, chyba oryginalny wystrój wnętrza ma swój urok.

przyczepa kempingowa
Zrzut ekranu z ogłoszenia. Autor: Michal

Ciekawą sprawą jest to, że po przekroczeniu bariery 5 tys. zł zaczyna się wręcz eldorado. Zewsząd atakują listy wyposażenia z agresywnym strumieniem świadomości sprzedawcy „Lodówka zlewozmywak kuchenka gazowa sypialnia jadalnia firanki żaluzje rolety”. Po prostu powyżej tej magicznej kwoty zaczyna się przyczepowe graciarstwo premium. Takie ze złotą kartą stałego klienta na każdym złomie i wpisem na listę klientów nieobsługiwanych przez większość Stacji Kontroli Pojazdów w kraju.

Przyczepa kempingowa – złota, ale skromna.

Wiecie co jest zabawne? Wśród sprzedających przyczepy też znajdziemy handlarzy udających osoby prywatne. Przekomicznie wygląda połączenie ogłoszenia rzekomo od osoby prywatnej i sformułowania „Istnieje możliwość transportu oraz odkupu państwa przyczepy”. Jestem też fanem oferty, w której przyczepa ma pokrowce, ale nie widać ich na zdjęciach. Dlaczego? Właściciel zapomniał, czy są tak paskudne, że lepiej było je ukryć? W takim wypadku chyba wolę inną przyczepę za jedyne 5 tys. zł. Co prawda jest zmęczona zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, ale za to wygląda na dużą i co ważne, jej opis napisano wierszem. Przygotowałem nawet swoją odpowiedź na poezję sprzedawcy:

Witam.
Nie kupię pana przyczepy
Kempingowej

Dość. Znowu pajacuję zamiast pisać sensowny przegląd. Teraz dla odmiany sensowna oferta, pierwsza z obszernym i uczciwym opisem. Dowiemy się z niego, że np. klima lodówka jest do nabicia. Znaczy do naprawy. Ale zawsze kiedy coś jest do nabicia, to tak naprawdę jest do naprawy. Szkoda tylko, że to dość ciężka przyczepa, przekraczająca magiczną barierę DMC do 750 kg, wyznaczającego granicę „przyczep lekkich”.

przyczepa kempingowa
Zrzut ekranu z ogłoszenia. Autor: Marcin.

Ogólnie w okolicach 5 tys. zł można już przebierać w niewielkich przyczepach. Np. ta za 5.3 tys. zł ma dość biedne wyposażenie, ale za to zapowiada się całkiem nieźle. No i ma śliczne kołpaksy z marketu. W kolejnym ogłoszeniu widać, że sprzedaje człowiek znający się na rzeczy. Używa słowa czyczepa. I ta jego trzytrzepka za 5,5 tys. zł zapowiada się zacnie.

Ale jak to? Jeszcze drożej?

Dobra, to jest już opcja dla ludzi którzy w czwartek chcą kupić przyczepę, a w piątek pojechać na wakacje. Trzyczepki w cenach przekraczających 7 tys. zł. Skandal, granda, jak tak można. Co to za graciarstwo z elektrycznymi systemami wspomagającymi parkowanie? Kto by chciał coś takiego, gdy obok czyhają okazje bez zdjęć z zewnątrz i nazwy modelu. Proszę się nie pchać, nie rezerwować, „kto pierwszy ten leprzy”. Żeby nie było, że jestem niepoważny, to oczywiście, powyżej 7 tys. można już kupić sporą starą przyczepę w niezłym stanie.

Np. ja zadzwoniłbym do tego ogłoszenia, bo gość ma 2CV. Wykonałbym ten telefon tylko po to, by zapytać go czy on serio jeździ takim samochodem. Natomiast gdybym chciał zachować standard Ikea nawet na wakacjach, bez wahania kupiłbym tą przyczepę za 7,2 tys. zł. Ależ bym w niej skręcał szafki. Natomiast tradycjonalistom powinna podejść ta oferta. Siedziska wokół stołu przypominają mi knajpy z amerykańskich filmów, meble wystój ośrodków wypoczynkowych z lat 70. Jednym słowem – całość jest doskonała. Ten babciny salon z 7,5 tys. zł nie ma nawet startu.

wnętrze przyczepy
Zrzut ekranu z ogłoszenia. Autor: Anna

Niby rynek jest przebrany, ale nadal da się kupić coś sensownego.

Kogo nie zapytałem o przyczepy w tym sezonie, każdy opowiadał jak to nie ma już czego kupować na rynku, rzekomo wszystkie najlepsze zostały już wykupione, a ceny dramatycznie skoczyły. To drugie zdanie jest prawdziwe – tak naprawdę nadające się w ogóle do użytku przyczepy zaczynają się dopiero od 3 tys. zł, jeszcze niedawno wystarczyło 1,5-2,5 tys. zł na coś rokującego. Poza tym faktycznie ogromna część trzyczepek w ogłoszeniach jest w zaskakująco złym stanie. Nie oznacza to jednak, że nie da się nic kupić w kwocie nieprzekraczającej 7,5 tys. zł. Ba, da się już nawet dorwać spore przyczepy z wygodami pokroju łazienki i innych dodatków. Niestety, nie polecę żadnej z czystym sumieniem. Za słabo się na nich znam.

Chyba że zamiast tych wszystkich dziwadeł wolicie coś sprawdzonego. Synonim słów „przyczepa kempingowa” w kraju nadwiślańskim. Jej magnificencja, królowa prostoty, naczelniczka szybkich napraw, doktor dobrych cen – Niewiadów N126. Ten sprzęt jest odpowiedzią na każdą potrzebę graciarza marzącego o karawaningu.

Co, że mało miejsca? Że nie ma łazienki? Ale po co o tym mówić? To niedobra jest.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać