Ciekawostki

Mad Max żyje i jeździ Volvo, czyli czym szmugluje się paliwo z Nigerii do krajów ościennych

Ciekawostki 21.07.2019 141 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 21.07.2019

Mad Max żyje i jeździ Volvo, czyli czym szmugluje się paliwo z Nigerii do krajów ościennych

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski21.07.2019
141 interakcji Dołącz do dyskusji

Przemyt subsydiowanego nigeryjskiego paliwa do graniczących z Nigerią krajów to ogromny biznes. Tak dochodowy, że przemytnicy budują do tego celu specjalne samochody.

Nigeria ma duże zasoby ropy naftowej i jest eksporterem tego surowca, co jednak nieszczególnie przyczynia się do wzrostu zamożności tego gęsto zaludnionego kraju. Trzeba radzić sobie jakoś inaczej, żeby dorobić parę naira (nigeryjska waluta). Popularny sposób to wywóz paliwa za granicę, oczywiście nielegalny i najczęściej połączony z jego wcześniejszą kradzieżą. Choć za sprawą ogromnej różnicy w cenie można równie dobrze legalnie nabyć paliwo w Nigerii (jednorazowo do 50 litrów) i sprzedać je dużo drożej, głównie w Togo. Proceder ten szczegółowo opisano w tym artykule.

Mad Max Mkwembe

Opłacalność tego biznesu doprowadziła do tego, że zaczęto budować specjalne samochody do przemytu paliwa. Ciężarówki odpadają – są za wolne, kłopotliwe do ładowania i za dużo palą. Bardzo popularne są motocykle – w tym dokumencie pokazano sposób, w jaki mieszkańcy Beninu przewożą na jednym motocyklu do 700 litrów paliwa na kurs. Są też oczywiście duzi przemytnicy, którzy po prostu kradną paliwo z rafinerii nigeryjskich i przewożą je do Togo i Beninu drogą morską.

Jednak wszystko blednie przy specjalnie przebudowanych Volvo 240, które na pakę biorą pewnie parę tysięcy litrów paliwa i mogą iść ogniem przez słabo strzeżoną granicę nigeryjską.

Opublikowany przez László Tempfli Niedziela, 21 lipca 2019

Dłuższy jest lepszy – wchodzi więcej kanistrów. Szyby są zbyteczne, w razie wypadku lepiej jest wypaść z samochodu niż w nim siedzieć i czekać aż zamieni się w kulę ognia. Bliźniaki z tyłu z jakiejś ciężarówki i grube resory pozwalają zabrać więcej życiodajnego płynu i nie połamać zawieszenia. Co pod maską, nie wiadomo, ale wiadomo że lampy zostawiono chyba z przyzwoitości.

Opublikowany przez László Tempfli Niedziela, 21 lipca 2019

Umiejscowienie zbiornika paliwa jak w Fordzie Pinto. Tylko wybuch byłby lepszy, bo paliwa jest pewnie 20 razy tyle co w Pinto.

Lampy są najzupełniej zbyteczne. Tu mamy sedana, też dostosowanego do szybkiego przewozu trefnej wachy. Dodatkowo ma bagażnik dachowy, na którym można przywiązać kolejnych kilkadziesiąt kanistrów z benzyną. Widać, że pojazd miał już w życiu parę stłuczek, jako że biznes wymaga dość dużego pośpiechu.

Opublikowany przez László Tempfli Niedziela, 21 lipca 2019

Opublikowany przez László Tempfli Niedziela, 21 lipca 2019

Mad Max milion. W tylne lampy już nikt się nie bawił. Co ciekawe – tu poszło sporo pracy, najwyraźniej opłacalnej. Aż dziwne, że nie wykorzystano do tego celu jakichś japońskich pickupów, które są przecież łatwiej dostępne niż Volvo. A może po prostu Volvo jest najtwardszym skurczybykiem, który nie klęka przy byle ostrzale nigeryjskich pograniczników.

Zdjęcia pochodzą z tego profilu, a udostępniło je Stado Baranów

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie