Przegląd rynku

Przegląd ofert: nie da się już kupić dobrego Passata B5

Przegląd rynku 07.10.2019 1478 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 07.10.2019

Przegląd ofert: nie da się już kupić dobrego Passata B5

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski07.10.2019
1478 interakcji Dołącz do dyskusji

Ktoś mi ostatnio powiedział na jakimś zlocie lub rajdzie: nie da się już kupić dobrego Passata B5. Nie da się? Potrzymaj dla mnie piwo…

Nie ulega wątpliwości, że kadencja króla rynku używanych w przypadku Passata B5 dawno minęła i obecnie może on co najwyżej cieszyć się statusem emeritusa. Nie zmienia to faktu, że popyt wciąż jest, tylko nadchodzi z innych stron niż do tej pory i obejmuje głównie samochody bardzo tanie. A co z ładnymi Passatami B5? Czy ktoś jeszcze je chce? A przede wszystkim czy da się jeszcze je kupić? A jeśli tak, to ile kosztują?

Do dzieła!

Na początek kryteria: sortujemy według ceny, najdroższe dajemy na początek. Sory, ale na razie bez diesli. Jak ma być ładny, to musi być benzynowy. Nie wierzę w idealnego B5 TDI, ale dla porządku poświęcę mu osobny akapit na końcu. Klik, klik, fik i cóż tam znaleźliśmy…

Zanim jednak przejdę do B5-tek, chciałem pokazać Wam najdroższego na OLX i Otomoto Passata B2. Jest to samochód w „stanie kolekcjonerskim”, kombi z napędem na 4 koła i kosztuje 17 900 zł. Siedemnaście tysięcy dziewięćset. Uwaga, proszę, oto on:

volkswagen passat b5 olx
Fot: Auto Mi Pi

Tak, no więc skoro to mamy już za sobą i mój komentarz na ten temat znacie, możemy śmiało rzucić się na oglądanie najładniejszych Be-pięć. Najdroższy benzyniak to zgodnie z moimi przewidywaniami model W8, czyli czterolitrowy, wybitnie nietypowy silnik łączony z napędem na 4 koła i automatyczną skrzynią biegów. Cena to także 17 900 zł – najwięcej za B5 bez literek TDI. Samochód rzeczywiście ze zdjęć wygląda na ładny. W szczególności podoba mi się wnętrze.

Autor: Sebo

Jeśli już kupować ładne B5, to właśnie w takiej wersji, ponieważ ma ona szansę utrzymać tę wartość jeszcze przez jakiś czas. Nie przesadzałbym, że podrożeje – na to bym nie liczył, natomiast z uwagi na wyjątkową i niespotykaną konfigurację układu napędowego będzie miała swój walor dla grupy poszukującej samochodów oryginalnych, a zarazem niepozornych. Moja rekomendacja dla B5 z W8 brzmi: tak, kup to, ale potem się nie dziw, że utrzymanie kosztuje momentami jak za Phaetona.

Popatrzmy jednak na coś bardziej realistycznego, co nadaje się do faktycznej jazdy a nie do konesowania i nie ma ośmiu cylindrów. I oto mamy – pan Daniel wystawia najdroższego zwykłego Passata B5 na OLX. Za niebagatelną sumę 16 900 zł odjedziemy sedanem z silnikiem 2.0 8V 115 KM. No nie jest to demon mocy. Jeśli chodzi o wyposażenie, to ów Passat nie ma Climatronica, skórzanych siedzeń ani ksenonów, ma też gumokierownicę. Skąd więc taka szokująca cena? Nie wiadomo. Być może pan Daniel po prostu żyje w 2011 r. Przebieg wynosi podobno tylko 119 tys. km. Rzeczywiście po wnętrzu nie widać żadnych śladów zużycia. Sami się zastanówcie, czy warto. Niemal identyczną ofertę nieco drętwego sedana 2.0 (ale z Climatronikiem) ma dla nas firma Auto Kujawski. Może i ten egzemplarz jest ładny, ale zarazem tak nieatrakcyjny, że popadłbym w letarg gdybym musiał nim jeździć.

volkswagen passat b5 olx
Fot. Daniel. Zdjęcie z ogłoszenia na OLX.pl.

Niestety oferta pana Daniela ma problem z konkurencją

A tym problemem jest samochód pana Tomasza – oferowany taniej, w dodatku w wersji kombi i z pożądanym silnikiem 2.8 V6 30V. Dopasione beżowo-drewniane wnętrze, manualna skrzynia biegów i instalacja LPG – to wszystko całkiem mocno uzasadnia taką cenę i potwierdza, że jednak da się kupić ładne B5, pod warunkiem że będzie drogie. W przypadku tego auta jestem gotów powiedzieć: 16 700 zł to realna wartość takiego wozu, tyle powinien kosztować. Nic tu nie jest przedrożone. Mam nadzieję, że szybko się sprzeda. Aha, te felgi to zasadniczo pięść do oka. Jeśli ktoś nie może znieść tuningu wizualnego, a szuka niezłego 2.8 V6 kombi, to tutaj jest akceptowalny egzemplarz na sprzedaż z bardzo uczciwym opisem. A tu mamy sedana. Też daje radę.

Na zdjęciu egzemplarz pana Tomasza. Fot. Tomasz

A skoro już o tuningu mowa

Da się kupić ładnego Passata B5, jeśli mowa o projekcie tuningowym. Takie samochody, choć daleko im do oryginalności, przeważnie są zadbane. Myślę, że fantastycznie musi jeździć ten egzemplarz z 1.8 T o mocy 250 KM. Ogólnie jeśli chcecie coś szybkiego w starszym VAG-u, to trzymajcie się z daleka od tych wszystkich V6, VR6, W8 i innych potworków. Golf czwóreczka 1.8 Turbo i dłubiemy na 250 KM minimum, dziękuję do widzenia. Wróćmy do B5: opisywane auto ma fajne, jasne wnętrze. Z mojego punktu widzenia to zawsze 20% do ceny. Wizualnie nie wygląda na ideał, ale nie o to mi chodzi, gdy piszę o „ładnym” Passacie B5 – mam na myśli takiego, który nie ma za sobą wielu prób naprawiania drutem i młotkiem. Ten raczej nie ma, więc można go polecić.

volkswagen passat b5 olx
Zdjęcie: Michał (oferta z Otomoto.pl)

Są i bardziej kontrowersyjne projekty tuningowe do kupienia, ale to już wykracza mi poza definicję „ładnego” – auto wygląda bardziej na DTM niż na samochód do turlania się do sklepu.

Dotarliśmy w okolice 14 tys. zł. Krajobraz mocno się zmienia

Znikają jednostkowe, sprzedawane przez prywatne osoby auta z mocnymi silnikami i szczegółowymi opisami w pierwszej osobie. Zaczyna się normalna, handlarska mielonka, ponieważ 14 tys. zł to obecnie górna granica ceny za B5 w rozumieniu handlarzy-sprowadzaczy. Ale czy wozy, które wystawiają, są „ładne”?

Różnie bywa. Albo są „bogate podłubane”, albo są „biedne nudne”. Czasem za uzasadnienie wysokiej ceny ma służyć połączenie „mały przebieg + polski salon”. Czasem trafia się idealna konfiguracja, czyli kombi z 1.8 Turbo, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że samochód był bardzo szczegółowo wyczyszczony, a deklarowany przebieg jest o wiele wyższy niż w bardzo podobnym aucie za te same pieniądze. Im niżej schodzimy, tym gęściej zalewają nas podobne do siebie oferty z opisami napisanymi koszmarnym handlarskim żargonem. Na litość TDI, handlarze, dlaczego piszecie do nas tak jak rozmawiacie między sobą?

Odważna jest firma Moto House, która za 13 900 zł wystawia kombi z najsłabszym silnikiem benzynowym 1.6 MPI. Ciekawy ruch, ale to chyba oferta tylko dla tych, którzy bardzo chcą coś przerobić na gaz. Przy okazji: ładne radio. Znaleźliście je w śmieciach?

O, znalazłem moją ulubioną wersję

Passat B5 miał wiele dziwnych odmian silnikowych. Mało który samochód mógł występować z 4, 5, 6 lub 8 cylindrami. Najdziwniejsza konfiguracja to 2.3 V5. Passat z tym silnikiem słynie z tego, że może nie jest zbyt szybki, ale za to dużo pali. Mocny kandydat na youngtimera zdecydowanie wart swojej ceny. Jednak wszystkie dotychczas prezentowane wozy to były egzemplarze poliftowe. A gdyby ktoś się uparł na ładnego B5, ale sprzed liftu?

Wtedy rzeczywiście występuje deficyt ładnych egzemplarzy benzynowych. Ceny kończą się na 10 tys. zł za tego przedliftowego kombiaka z V6 pod maską. Tyle samo kosztuje sedan 1.8 Turbo, ale coś mi się w nim nie podoba. Może to te lampy, a może to to, że właściciel jeździ nim na zloty. Są jakieś zloty zwykłych samochodów? Warto jeszcze zwrócić uwagę na to ogłoszenie, ale głównie z powodu zdjęć. Są niesamowite. Pozostaje mi wierzyć, że Passat jest naprawdę w idealnym stanie. Creo, quia absurdum. Zobaczcie sami.

Fot. AUTO HANDEL HIT- SAMOCHODY Z GWARANCJĄ VIP GWARANT SKUP AUT ZA GOTÓWKE WYPOŻYCZALNIA SAMOCHODÓW

I na koniec to, na co wszyscy czekali: dieselki

Niewiele się tu dzieje. Ceny są praktycznie takie same jak za ładne benzynowe. Kończą się na 17 tys. zł, za 12-13 tys. zł kupimy już bardzo dobry egzemplarz poliftowy, a te przedliftowe wybiło niemal do nogi. Niestety problem polega na tym, że przy tych samych cenach mamy średnio dwa razy wyższe przebiegi. Bardzo ładny diesel – 334 tys. km. Benzynowy za ten szmal miałby połowę tego nalotu. Może i jest ICE BLUE, ale 324 tys. km na budziku. STAN PREFEKT, 317 000 km. Ja wiem, nie ma co się bać przebiegu, to mit, przeloty autostradowe nie szkodzą samochodom, to wszystko prawda. Jeśli ktoś chce tylko diesla, to nie ma się nad czym zastanawiać (chyba że nad tym, dlaczego ten ma tylko 175 tys. km). Ale jeśli stawiamy wybór – benzyna albo diesel i wymaganie że „ma być ładny”, to niestety diesel przegrywa.

Podsumowanie

Tak, nie da się już kupić ładnego, przedliftowego Passata B5. Czasem się trafiają, ale sporadycznie i przypadkowo. Praktycznie wszystkie wyglądają jak koń po westernie. Da się kupić poliftowego, ale żeby było naprawdę dobrze, to trzeba na stół położyć 12-13 tys. zł, co wiele osób zniechęca, bo przecież „auto jest już stare i staro wygląda” – tak jakby to miało jakiekolwiek znaczenie w odniesieniu do stanu technicznego. Nie ukrywam, że przedliftowy Passat sedan z automatem to kusząca dla mnie propozycja – ale powiedzmy uczciwie, nierealna. Symbol sukcesu i bogactwa sprzed lat padł ofiarą własnej trwałości na zasadzie „auto jest bezawaryjne, więc nie trzeba nic przy nim robić”.

Ale nie wiem czy wiecie, jaki jest najdroższy Passat B5 na OLX.

To obrzyn-samodział z przebiegiem 456 000 km za 26 000 zł. Komentarze możecie pisać sami.

volkswagen passat b5 olx
Fot. Darek. Zdjęcie z ogłoszenia na OLX.pl

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać