Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: klasyczny Ford Mustang

Przegląd rynku 30.12.2019 590 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 30.12.2019

Poniedziałkowy przegląd ofert: klasyczny Ford Mustang

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski30.12.2019
590 interakcji Dołącz do dyskusji

A więc chcesz wejść w świat zabytkowej motoryzacji, spełnić swoje marzenie z plakatu i pokazać, że masz klasę i styl. Nie ma gorszego sposobu niż zakup klasycznego Forda Mustanga.

Podaż tych klasycznych Mustangów jest tak absurdalnie wysoka, że aż dziwię się liczebności zachowanych egzemplarzy. Jeżeli takie ilości trafiają do Polski, to ile Mustangów przetrwało w ogóle? Chyba wszystkie. W każdym razie zakup takiego Mustanga to gwarantowane rozczarowanie. Zapłacisz furmankę pieniędzy za samochód, który spod świateł przegrywa z Passatem 2.0 TDI, prowadzi się jak taczka, a jak przyjedziesz nim na zlot, to będzie tam trzydziestu takich „indywidualistów” w bardzo podobnych „klasycznych” Mustangach. I wszyscy będą toczyli naokoło dumnym wzrokiem, próbując ukryć rozczarowanie ze swojego zakupu. „No i jak ci się sprawuje?” – długie milczenie – „no wspaniale, tego właśnie chciałem” (próbuje nie szlochać).

Pod uwagę biorę dziś tylko Mustangi wyprodukowane do 1995 r. Wtedy w Stanach weszły regulacje dotyczące OBD, które zmusiły producentów do wycofania wszystkich przestarzałych silników i skończyła się era „malaise”.

Skoro już mamy jasność w temacie, to chodźmy zobaczyć co słychać w ogłoszeniach

Nie znam chyba bardziej przereklamowanego samochodu niż klasyczny Mustang. Wszystkie moje spotkania z tym pojazdem kończyły się konkluzją „to chyba żart”. Mógłbym go sobie kupić ironicznie, tzn. najsłabszą wersję z najgorszym wyposażeniem, biegi z łapy i szyby w korbie. Mój znajomy jakiś rok temu wystawiał swojego Mustanga – 2.3 turbo Fox Body, żałuję że go nie kupiłem. Ogólnie Pinto-Mustang i Fox-Mustang to najlepsze generacje tego wozu, najlepsze również dlatego, że można je kupić względnie tanio. W świat klasycznych Mustangów wprowadza nas ten 2-drzwiowy Fox z silnikiem 2.8 V6. To bardzo dobry silnik, prosto z Capri. Nie liczyłbym na świetne osiągi, zwłaszcza z automatyczną skrzynią biegów, ale jest fajny kanciasty wygląd i jasne wnętrze.

ford mustang klasyczny olx
Fot. Adam

Szkoda, że opis brzmi: FORD Mustang 1979 2,8 SILNIK V Brdzo ladnie perfect. Zawsze się boję, że jak ktoś pisze opis w ten sposób, to w ten sam sposób będzie rozmawiał przez telefon. Czy ma pan do niego ważne ubezpieczenie i badanie techniczne? TAK Brdzo ladnie perfect. Czy auto wymaga prac blacharskich? NIE Brdzo ladnie perfect. No i już się dogadaliśmy. Brdzo ladnie perfect, daję piętnastaka.

Taki żarcik. Prawdziwie klasyczne Mustangi zaczynają się od 30 tys. zł

Wśród nich prym wiedzie ten cudowny Pinto-Mustang z 4,9-litrowym V8. Ma trochę zmęczone wnętrze, ale przynajmniej jest czerwone. No i to V8 pod maską – bardzo duże, za to o jakiejś żenującej mocy typu 135 KM. Cudownie! Chyba z początku był wystawiany za 33 900 zł, ale teraz potaniał do 29 900 zł. Życzę mu wielu sukcesów w dziedzinie dalszego tanienia. Pierwszy krok został zrobiony, dalej już powinno pójść z górki.

ford mustang klasyczny olx
Fot. Maciej

Dlaczego tak twierdzę? Dlatego, że za 29 900 zł można kupić Mustanga w jego najbardziej klasycznej postaci. Wprawdzie pod maską ma żenujący silnik 3.3 R6, ale kompletnie by mi to nie przeszkadzało, ponieważ jak już wspomniałem, Mustangiem mógłbym jeździć tylko ironicznie. Zielony egzemplarz wygląda naprawdę znośnie za te pieniądze. Śmieszne, że najgorszy jego element to deska rozdzielcza, a sprzedający dodaje zapasowe błotniki, ale nie ma się co martwić. Do Mustanga można naprawdę kupić wszystko. Widziałem egzemplarze budowane od zera z części aftermarketowych, jako obudowa do tabliczki z numerem nadwozia. Ich zagłębie to amerykański pokaz SEMA Show. Wracając do zielonego – uczciwa oferta. Zatwierdzam.

ford mustang klasyczny olx
Fot. R&K US LOGISTICS

Najtańsze V8 kosztują od 36 000 zł

Oczywiście mówimy o nadwoziu generacji pierwszej lub pierwszej po lifcie, czasem zwanej drugą. Jest jeszcze Pinto z V6, ale z uwagi na brak opisu w ogóle o nim nie wspomnę. Info dla sprzedającego: postaraj się bardziej. Jednak już 36 000 zł pozwala na zakup sprawnego Mustanga V8 – no za piękny to on nie jest, ale wydaje mi się względnie zdrową bazą, a przy okazji chyba ktoś już przy nim zaczął jakieś prace, bo ma na przykład nową chłodnicę. Wsadzasz drugie 36 i masz Mustanga z V8 za 72 tys. zł, gotowego do zadawania wątpliwego szyku na zlotach. Właściwie można byłoby zakończyć ten przegląd, skoro już wiadomo, że nic powyżej 70 tys. zł nie jest warte tych pieniędzy.

ford mustang klasyczny olx
Fot. United Cargo Shipping

Rollin’ in my 5.0

Oto pewien odważny pasjonat wystawia jednak idealnego Fox Body 5.0 GT za 45 tys. zł. Auto po kompleksowym remoncie, zabezpieczone antykorozyjnie, jedyny taki budzi sensację, trochę zwisają jakieś przewody pod deską, ale ogólnie wygląda zachęcająco. Jeśli kochasz amerykańską motoryzację z lat 80., of kors. Gdyby to był kabriolet, w komplecie powinien występować Vanilla Ice rymujący „rollin’ in my 5.0…”. Trudno ocenić, czy cena jest zbyt wysoka, ponieważ nie ma za bardzo do czego jej przyrównać. W Stanach taki wóz byłby pewnie wart 5-7 tys. dolców.

Tzn. można ją przyrównać do Mustanga Mach 1 z silnikiem V8 351 cali (5,8 l). Kosztuje właściwie tyle samo, tyle że jest tak jakby do remontu. Możliwe – ja bym tu niewiele robił. Pominę taki drobny fakt, że ten Fox Body podoba mi się bardziej niż Mach 1, bo jest mniej oczywisty, bardziej kanciasty i zapewne o wiele przyjemniejszy w prowadzeniu. No ale ma być klasycznie. A skoro ma być klasycznie, to oto rozsądna oferta Mustanga V8 z 1966 r. z silnikiem 4.7. Sprzedający uczciwie wspomina, że obmalowany jest na sztukę – widać to nawet na zdjęciach. Ale bez przesady, to nie Bugatti żeby warto było odpalać kompresor lakierniczy. Pozostając wiernym amerykańskiej tradycji renowacji samochodów należy go opędzić z wałka, najlepiej ośmioma warstwami farby akrylowej do ścian, potem wypolerować i można latać dalej. Nie wątpię, że ktoś już raz tak zrobił w przeszłości. I komu to przeszkadza?

ford mustang klasyczny olx
Oferta z Otomoto. Fot. Auto Classic

Zaledwie 9000 zł więcej pozwala na nabycie Mustanga z 1966 r., oczywiście z V8 i oczywiście sedana, a nie fastbacka. Samochód w tajemniczy sposób raz ma na zdjęciach opony z białym paskiem, a raz ich nie ma. I raz ma tablice ZS 90C, a raz ZGL 8F. Ależ ja jestem podejrzliwy! Czy 67 000 zł to już kwota, przy której można być podejrzliwym, czy jeszcze za tanio?

ford mustang klasyczny olx
oferta z OLX. Fot. Maciej

Z uszkodzonym silnikiem

Ktoś wystawia interesującego Mustanga Mach 1 z uszkodzonym silnikiem 429 ci (to ten wzmocniony). Samochód ponoć wygrał jakieś konkursy w Anglii i w Polsce. Z pierwszego zdjęcia wynika, że jest zarejestrowany w naszym kraju mniej więcej od 2000 r. – wskazują na to tablice rejestracyjne. Na pozostałych fotkach tablic brak. Ponoć silnik na podmiankę jest w komplecie. I znowu – trudno wyrokować czy to dobra cena. Jeśli przełożenie silnika nie jest trudne, to sprzedający pewnie mógłby to zrobić i wystawić za stówę. Może mu się już nie chce i ma nowy projekt? Może warto się zainteresować, może są jakieś możliwości negocjacyjne.

ford mustang klasyczny olx
Oferta z OLX. Zdjęcie: Kamil

Na pewno bardziej warto niż w przypadku tego Mustanga Mach za 94 000 zł. Nie no piękna renowacja. Jak z 1994 r. Nic więcej nie powiem, bo i tak już pewnie pozew jest w drodze, a siedemnastu prokuratorów już po mnie jedzie swoimi Polonezami. I tak dobiliśmy do 100 tys. zł, gdzie panuje już totalny festiwal złego gustu, oferty „nic nie pasuje do niczego” ścielą się gęsto, a za tysiąc stuzłotówek można niechcący stać się właścicielem tego czegoś.

Najtańszy klasyczny Mustang Fastback – 144 tys. zł

Tyle życzy sobie sprzedający za auto „pod projekt”, jak sam je nazywa. Musiałbym zamienić się na głowy z kimś, kto ma tatuaż z Mustangiem, żeby w ogóle rozważać taką ofertę. Nie widzę żadnej przewagi fastbacka nad sedanem, a 4-krotna różnica w cenie wynika pewnie z tego, że mając fastbacka, można bez ustanku powtarzać „Bullitt” i „Eleanor” na przemian, i być Stevolasem McCagem, gubiąc kołpaki z 18-calowych alufelg. To ja może podziękuję. A skoro weszliśmy już w przedział cen „haha reactions only”, to warto jeszcze zwrócić uwagę na tego fastbacka za 240 tys. zł – jest czerwony i ma V8, to dokładnie tak samo jak ten sedan za 36 000 zł.

No i na koniec drugi najdroższy klasyczny Mustang na Otomoto, za 310 tys. zł, oferowany przez firmę o nazwie „Inwestuj w klasyka”. Z chęcią bym zainwestował, ale czy można poznać jakieś prognozy wzrostu wartości mojej inwestycji? I czy przypadkiem inwestować nie należy wtedy, kiedy dany obiekt inwestycyjny jest najtańszy? O ile może podrożeć w ciągu najbliższych 5 lat Mustang wart dziś 310 000 zł? To wszystko są trudne pytania, ale sam samochód oczywiście jest wspaniały. Z pewnością daje niesłychaną przyjemność z jazdy. O ile w ogóle ktoś odważy się nim jeździć, z obawy o spadek wartości inwestycji. W końcu w trakcie przejażdżki Mustangiem za 310 000 zł może na nas wpaść ten typ co kupił tego gruchota za 36 000 zł, żeby go poupalać.

W tej sytuacji mogę Wam doradzić tylko jedno. Jeśli chcecie jeździć kultowym Mustangiem, a na widok cen wypadają Wam oczy, pozostańcie przy tej propozycji. Jak to mówią, sztuka jest sztuka. Do zobaczenia na zlocie!

ford mustang klasyczny olx

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać