Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: 11-letnie graty klasy średniej

Przegląd rynku 07.01.2019 604 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 07.01.2019

Poniedziałkowy przegląd ofert: 11-letnie graty klasy średniej

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski07.01.2019
604 interakcje Dołącz do dyskusji

Zmienił się rok. Nie zmienił się średni wiek importowanych do Polski samochodów. To nadal ok. 11 lat. Jak wiemy z wielu niezależnych portali, auta 11-letnie to graty. Tak się składa, że 11 lat w tym roku kończy wiele popularnych modeli klasy średniej. Sprawdziłem więc co słychać wśród 11-letnich złomów z 2008 r.

Gdybym za każdym razem, za którym czytam że „do Polski jadą stare graty” dostawał piątaka, to jeździłbym dziś jakimś wypasionym wozem za grube 5000 zł. Ale z faktami nie da się dyskutować, te 11-letnie trupiszcza na kołach zalewają Polskę! I już ją tak zalewają od 15 lat, czyli od kiedy weszliśmy do Unii, i dalej nie mogą jej skutecznie zalać, bo ciągle przyjeżdżają kolejne, też 11-letnie.

Oto siedmiu pięknych jedenastoletnich przedstawicieli klasy średniej, których można już kupić tanio, bo są gratami. Pod uwagę biorę tylko egzemplarze w wieku 11 lat i tego wieku dotyczą też przedstawione ceny.

Citroen C5

Rok debiutu: 2008

Najpopularniejszy silnik: 2.0 HDi

Praktyczność: sedan to porażka, kombi jest wręcz przepastnie wielkie. Do tego lepsze wersje wyposażono we wielkie, superwygodne fotele. Wykończeniem i materiałami Citroen C5 mocno punktuje na tle rywali. W porównaniu z Oplem i Fordem to inna liga. Do tego dodajmy komfortowe zawieszenie hydropneumatyczne (niestety było opcjonalne).

Awaryjność: jeśli nie kupujesz C5, bo boisz się awaryjności, to znaczy że wierzysz w stereotypy, w które nie powinieneś/nnaś. Owszem, zawieszenie hydropneumatyczne wymaga trochę dbałości (głównie kontrola szczelności), ale poza tym w żadnym razie Citroen nie będzie bardziej kłopotliwy niż Skoda, Ford i Opel. Najczęściej psują się… czujniki.

Jak to jeździ? Za każdym razem, gdy miałem okazję przejechać się C5 II generacji, byłem zaskoczony jak dobrze jeździ się tym samochodem. Nie za twardy, stabilny, nie za wielki, dostatecznie zwrotny. Nie znalazłem nic, do czego można by się przyczepić. Chyba że mowa o dieslu 1.6 do tego wozu – jest dużo za słaby.

Co kupić i za ile? 22 000 zł wystarczy, auto jest tanie i wcale nie tak łatwo je sprzedać. Ceny nadal szybko spadają. Kup diesla 2.0 HDi, ewentualnie benzynowego 1.8. Nie kupuj 2.7 V6 HDi ani 1.6 THP.

Ocena w jednym zdaniu: le cheval noir tego zestawienia.

przegląd ofert

Ford Mondeo

Rok debiutu: 2007

Najpopularniejszy silnik: 2.0 TDCi 140 KM

Praktyczność: niedostatki wykończeniowe Mondeo nadrabia gigantycznymi rozmiarami. Sedana jak zwykle pomijam, skupiam się na liftbacku i kombi – obie te wersje przekraczają rozmiarami starszy model Scorpio. Z tyłu zmieszczą się nawet koszykarze. Ale wykończenie bagażnika przypomina czasy PRL.

Awaryjność: Zależy jak się trafi – auto przeciętnie wykonane, ale o dziwo pozbawione poważnych usterek. Z drobiazgami walczy się stale lub się do nich przyzwyczaja. Zdarzają się narzekania na silnik 1.8 TDCi i to nie ograniczające się do nietrwałego koła zamachowego, ale obejmujące też układ wtryskowy.

Jak to jeździ? Fordy słyną z dopracowanych układów jezdnych i tu nie jest inaczej. Jeździ znakomicie, pod warunkiem że pod maską jest coś dwulitrowego. Diesel 1.8 czy benzynowe 1.6 są w tym samochodzie jakąś koszmarną pomyłką.

Co kupić i za ile? Najtańsza propozycja w zestawieniu. Najwięcej aut po flotach. Najwięcej słabo wyposażonych egzemplarzy z dużym przebiegiem. Średnia cena dla rocznika 2008: 20 000 zł.

Ocena w jednym zdaniu: jakość wykończenia odwrotnie proporcjonalna do przestronności samochodu.

przegląd ofert

Honda Accord 

Rok debiutu: 2008.

Najpopularniejszy silnik: 2.0 i-VTEC

Praktyczność: nie jest źle, przyjemnie się siedzi z tyłu. Z przodu pozycja za kierownicą jest niska, nawet trochę podobna jak w BMW. Gorzej z bagażnikiem: w sedanie jest mały, w kombi ma zbyteczne przewężenie na wysokości kolumn tylnego zawieszenia.

Awaryjność: znikoma. W końcu to Honda. Czasem pojawiają się problemy z nietrwałym sprzęgłem w wersji benzynowej (wada wałka sprzęgłowego). Częściej – wycie skrzyni po dużych przebiegach, odklejająca się listwa wzdłuż przedniej szyby, charczące głośniki.

Jak to jeździ? Benzynowy 2.0 jeździ słabo, rozczarowuje małym momentem obrotowym. 2.4 – lepiej, ale też lubi wysokie obroty. Kup diesla i nie marudź!

Co kupić i za ile? Szykuj 30 tys. zł z okładem, raczej nie nastawiaj się na skuteczne negocjacje. Ofert jest dużo, ale konfiguracja „ładne kombi z dieslem” do popularnych nie należy.

Ocena w jednym zdaniu: świetny, drogi w utrzymaniu samochód, zwłaszcza ze świetnym, niezawodnym dieslem o drogich częściach.

przegląd ofert

Mazda 6

Rok debiutu: 2007

Najpopularniejszy silnik: 2.0 CD 140 KM

Praktyczność: bardzo dobrze – są trzy wersje nadwozia. Sedana pomińmy. Kombi wypada znakomicie. Ma 273 rozstawu osi, a długość to 477 cm – rozsądna jak na tę klasę (Ford ponad 4,8 m, Opel ponad 4,9 m!). Kanapę tylną składa się na płasko dźwignią w bagażniku, na uwagę zasługuje też roleta unosząca się razem z klapą.

Awaryjność: niewielka. Poprawiono zabezpieczenie antykorozyjne, tzn. Mazda 6 generacji GH rdzewieje znacznie mniej niż GG. Właściwie wszystko rdzewieje mniej niż GG, ale serio nie ma powodów do obaw. Są natomiast powody do obaw, gdy chodzi o silnik 2.0 CD (diesla). Po zakupie zmień olej, każ wyczyścić smok i wymień podkładki pod wtryskiwaczami common rail. Nie ryzykuj, że sadza spod nieszczelnych podkładek zmiesza się z olejem i zalepi pompę. Albo kup wariant benzynowy.

Jak to jeździ? Nadzwyczaj przyjemnie i stabilnie. Zazwyczaj natrząsam się z tych, którzy chwalą sobie zaawansowane rozwiązania w zawieszeniu, ale w „szóstce” czuć że zawieszenie wielowahaczowe z przodu i z tyłu ma sens.

Co kupić i za ile? Średnia cena to 24 000 zł. Okazyjna, patrząc na konkurentów. Bardzo duża podaż, ogromna rozpiętość cen. Można wybrzydzać, a nawet należy.

Ocena w jednym zdaniu: kup benzyniaka 2.0 i ubezpiecz od kradzieży, będziesz zadowolony/a.

przegląd ofert

Opel Insignia

Rok debiutu: 2008.

Najpopularniejszy silnik: 2.0 CDTI 130 lub 160 KM, 1.8 benzyna z LPG

Praktyczność: oj słabo. Liftback ma jeszcze jakiś sens, bo oferuje ogromny bagażnik ze świetnym dostępem. Sedan – nikt nie wie po co powstał. Kombi? 493 cm długości, z tego z pół metra zmarnowane na najgrubszą klapę bagażnika na świecie.

Awaryjność: to Opel. Ale i tak największy jego problem to diesel z Fiata, który potrafi się zatrzeć z powodu głupiej stwardniałej uszczelki w pompie olejowej. Ewentualnie może się w nim zerwać rozrząd. Może też zepsuć się wspomaganie kierownicy albo ręczna skrzynia biegów z serii M32 (wyje 6. bieg). Czasem nie działa elektryczny hamulec ręczny. Nie będę tu szczegółowo rozpisywał się o usterkach Insigni, ponieważ przygotowujemy szczegółowy wpis na ten temat.

Jak to jeździ? Średnio, chyba że ktoś jakimś cudem znajdzie mocną wersję benzynową. Diesel – czuć że jest ciężki, trochę jakby się jechało stale autem w pełni załadowanym.

Co kupić i za ile? Średnia cena Insigni z tego rocznika to 30 tys. zł. Można za to kupić albo auto z polskiego salonu z dieslem, dużym przebiegiem i kompletną historią albo egzemplarz importowany z mocnym silnikiem, przebiegiem do negocjacji i książką serwisową, którą zjadł pies.

Ocena w jednym zdaniu: wyglądasz w niej jak dyrektor, ale czujesz się jak zwykły rep.

przegląd ofert

Skoda Superb

Rok debiutu: 2008

Najpopularniejszy silnik: 2.0 TDI 140 KM

Praktyczność: Najprzestronniejszy samochód w tym zestawieniu. Wnętrze jest niesamowicie długie, a z tyłu zmieści się trzech koszykarzy NBA. Ponadto wariant trzybryłowy ma świetne rozwiązanie – jest zarazem liftbackiem, jak i sedanem, tzn. można unosić albo tylko pokrywę bagażnika, albo pokrywę + tylną szybę. W następcy już tego nie było. W bazowych wersjach plastiki są żywcem wyrwane z Fabii.

Awaryjność: nie jest idealnie, ale na przykład dzięki brakowi elektrycznego hamulca ręcznego nie popsuje się jego silniczek (usterka znana z Passata B6). Największe problemy: 1.8 TSI żre olej, w DSG psuje się układ przełączania biegów lub zespół sprzęgieł. W drzwiach bagażnika przeciera się wiązka elektryczna. W TDI zatyka się DPF. W 1.4 rzęzi rozrząd (po 2010 r. – o wiele rzadziej).

Jak to jeździ? Jak bardzo duża Octavia. Typowo dla aut z tego koncernu Superb ma raczej twarde zawieszenie. Dobre auto w trasę, mogłoby być zwrotniejsze.

Co kupić i za ile? Średnia cena to ok. 32 000 zł. W 2008 r. nie było odmiany kombi, więc zostajemy przy liftbacku. Może być z 2.0 TDI, w sumie to niezły silnik (ale uwaga na pompę oleju – to może nie być jeszcze ta wzmocniona).

Ocena w jednym zdaniu: zabójca Passatów

przegląd ofert

Toyota Avensis

Rok debiutu: 2008

Najpopularniejszy silnik: 2.0 D-4D 126 KM

Praktyczność: ostatnia generacja Avensisa to już tylko sedan i kombi (wcześniej także liftback). Samochód jest spory, ale w środku sprawia wrażenie kompakta. Niestety, także jeśli chodzi o wyposażenie i wykończenie. Płaska podłoga z tyłu to jakiś plus.

Awaryjność: jak na Toyotę średnio, w porównaniu z rywalami dobrze. Brak poważnych awarii. Mniejsze to: stukające elementy nadwozia (mała sztywność), psujący się moduł elektrycznego hamulca pomocniczego, zgrzytanie biegów w dieslu po dużych przebiegach i zatkany DPF.

Jak to jeździ? Lepiej niż Avensis II, rzeczywiście dopracowano zawieszenie i wóz nie pływa po drodze. Dwulitrowy diesel nieźle daje sobie radę. Gorzej z benzyniakami, które wydają się zdławione. Konfiguracja „silnik benzynowy + skrzynia CVT” nada się tylko do miasta. Ale musisz mieć kapelusz.

Co kupić i za ile? około 30 tys. zł wystarczy na Avensisa z polskiego salonu. Nie ma żadnego problemu z zakupem takiego egzemplarza. Nie ma też co liczyć na jego mały przebieg, auta zwykle jeździły jako służbówki i cisnęły kilometry dzień w dzień.

Ocena w jednym zdaniu: jeździć, ziewać i paliwo wlewać.

przegląd ofert

Uwaga: w przypadku Avensisa wyjątkowo podlinkowałem egzemplarz z roku 2009 – samochody te zostały zaprezentowane w Polsce jesienią 2008 r., ale odbiory były od 2009 r. W tym roku kończy więc 11 lat kalendarzowych, ale 10 lat eksploatacji.

Mój prywatny subiektywny ranking

7. Opel Insignia. To Opel. Idźmy dalej.

6. Ford Mondeo. Duży i brzydki.

5. Toyota Avensis III. Lubię Toyoty, ale niektórych lubić się nie da.

4. Honda Accord. Nie jest źle, ale jest za drogo.

3. Mazda 6. Dopracowana, wygodna. Tylko ten diesel…

2. Skoda Superb. Mnóstwo miejsca, rozsądne koszty.

  1. Citroen C5. Pewnie Francuzi mi zapłacili (nie sprawdzałem stanu konta), ale to był naprawdę udany model. Łączy niską cenę, komfort, bogate wyposażenie, ładne wykończenie i jakąś nutkę oryginalności.

Oczywiście nie zapominajmy, że wciąż mowa o 11-letnich gratach, które zalewają Polskę, więc właściwie żadnego z nich nie powinniście brać pod uwagę. O ile macie na względzie dobro lobbystów i dealerów, oczywiście…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie