Historia

Prototypy z przeszłości: lotniczy Dodge Charger III sprzed 50 lat

Historia 09.12.2018 84 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 09.12.2018

Prototypy z przeszłości: lotniczy Dodge Charger III sprzed 50 lat

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk09.12.2018
84 interakcje Dołącz do dyskusji

Tym razem w naszym cyklu cofamy się aż o pół wieku. 50 lat temu świat wyglądał zupełnie inaczej i wszyscy wyobrażali sobie, że założenie kolonii na Marsie i latające samochody to kwestia niedalekiej przyszłości. Widać to w tym prototypie Dodge’a.

Dodge Charger. Oto jedna z najbardziej legendarnych i znanych nazw związanych z amerykańską motoryzacją. Gdy myślimy o Chargerze, widzimy wielki, szeroki i kanciasty samochód. Piekielnie mocny i głośny, ale niekoniecznie opływowy, a już na pewno nie futurystyczny.

Ale jeśli cofniemy się o pół wieku…

Dogde Charger III 1968

Zobaczymy prototyp Dodge’a Chargera III. W 1968 roku na rynek trafił też Charger II, czyli najbardziej znana odsłona tego modelu, która wsławiła się m.in. występem w filmie „Bullitt”. Ale koncepcyjna „trójka” była czymś zupełnie innym.

To były czasy wyścigu kosmicznego.

W NASA z pewnością w tym czasie w najlepsze trwały przygotowania do księżycowego spaceru Neila Armstronga. Amerykanie wyjątkowo często spoglądali w gwiazdy, a tym, co inspirowało designerów, inżynierów czy projektantów mody z tamtych lat, była tematyka kosmosu i lotnictwa.

Dlatego taki wygląd Chargera nie powinien dziwić.

Dogde Charger III 1968

Jego sylwetka była mocno inspirowana lotnictwem. Chociaż nie – to za mało powiedziane. Dodge Charger III wyglądał jak samolot przystosowany do ruchu ulicznego.

Gdy go pokazano, był najbardziej aerodynamicznym samochodem, jaki kiedykolwiek został stworzony przez koncern Chryslera. Za wygląd nadwozia odpowiadał specjalny zespół projektantów, który w tajemnicy pracował w starym, ceglanym budynku na obrzeżu fabryki. Efekt końcowy był świetny. Prototypowy Charger III wyglądał tak, jak powinien wyglądać prototyp.

Włodarze Dodge’a opisywali go jako efekt wielkiej „wymiany pomysłów”.

Jak na porządny samochód koncepcyjny przystało, rozwiązania w nim pokazane były zapowiedzią tego, czego należało spodziewać się w nadchodzących, seryjnych autach firmy i w jaką stronę chce zmierzać marka. Aby sprawdzić, czego chcą klienci, Dodge przeprowadzał m.in. serię ankiet podczas targów motoryzacyjnych.

Oczywiście nie wszystko zaadaptowano później do modeli produkcyjnych. Najbardziej odważnym elementem tego auta był z pewnością brak otwieranych drzwi i okien. Zamiast nich zastosowano otwieraną całą górną część nadwozia. Zupełnie jak w myśliwcu. Aby ułatwić wsiadanie, przednie fotele podnosiły się o kilka centymetrów, a kierownica się odsuwała. Gdy kierowca już usiadł, nie musiał nigdzie sięgać i siłować się z dachem. Wystarczyło wcisnąć odpowiedni przycisk.

Lotniczych inspiracji było więcej.

Dogde Charger III 1968

Gdy samochód zwalniał, tradycyjne hamulce były wspomagane przez wysuwane klapy, czyli hamulce aerodynamiczne. „Lotniczo” wyglądało także wnętrze, z dwoma kubełkowymi fotelami i pasami bezpieczeństwa z klamrą. Wobec braku otwieranych szyb, konstruktorzy musieli jakoś zapewnić dopływ świeżego powietrza do środka. Wymyślono specjalne kanały wentylacyjne – powietrze wpadało z przodu, chłodziło wnętrze i wypadało efektownymi wylotami z tyłu. Oczywiście była też klimatyzacja.

Pod maską: cokolwiek, byle mocne.

Komora silnika Chargera III została zaprojektowana w taki sposób, że mogła pomieścić każdy silnik V8 Dodge’a – w tym znaną jednostkę 426 Hemi (426 cali czyli 7 litrów) o mocy nawet ponad 400 KM. Moc na tył przenosiła automatyczna skrzynia biegów. Kierowca mógł na specjalnych przyrządach we wnętrzu na bieżąco kontrolować nie tylko prędkość czy obroty, ale i stan akumulatora czy poziom płynu chłodniczego i oleju.

Kolejna sprzedawana generacja Chargera była w końcu zaprojektowana według „starej szkoły”.

To oznacza, że znowu była szeroka, kanciasta i wyglądała, jak napompowana sterydami. Opływowy, lotniczy design prototypu nie zdołał przebić się do produkcji seryjnej – choć chyba nikt nigdy nawet tego nie planował. Charger III pozostał więc bohaterem marzeń małych chłopców i z pewnością plakat z nim zdobił niejeden pokój małego Johna czy Steve’a. Niektórzy twierdzą, że podobny design można było znaleźć dopiero w młodszym o 30 lat Viperze. Ale Viper był już zupełnie inny.

Dogde Charger III 1968

Charger III pozostaje świadectwem szalonych lat 60, kiedy wszystko wydawało się możliwe. Hasło „Sky is the limit” nie miało wtedy sensu, bo na niebie nikt nie miał zamiaru poprzestawać.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie