Historia / Klasyki

Prototypy z przeszłości: 15 lat temu Alfa Romeo Kamal mogło odmienić losy tej marki

Historia / Klasyki 25.11.2018 224 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 25.11.2018

Prototypy z przeszłości: 15 lat temu Alfa Romeo Kamal mogło odmienić losy tej marki

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk25.11.2018
224 interakcje Dołącz do dyskusji

W 2003 roku gama Alfy wyglądała naprawdę imponująco. Brakowało tylko SUV-a. Może gdyby wtedy się pojawił, dziś pozycja firmy byłaby o wiele silniejsza?

Jeżeli ktoś prowadzi salon Alfy Romeo, od kilku lat może z powodzeniem wynajmować o wiele mniejszy budynek niż wcześniej. Obecna gama składa się z dostępnego tylko do początku przyszłego roku MiTo, schodzącej, muzealnej Giulietty dostępnej z okrojoną gamą silników, całkiem udanej Giulii i podobno przyzwoicie sprzedającego się Stelvio. Cztery modele. No i podobno ktoś kiedyś kupił 4C.

Kiedyś to było…

W 2003 roku gamę otwierał model 147. Następna w hierarchii była 156, dostępna także jako kombi i uterenowiony Crosswagon. W sprzedaży nadal był też model 166. Oprócz tego – piękne GT, a nawet leciwe już GTV i Spider. Wszystko można było mieć z sześciocylindrowymi silnikami.

Brakowało tylko SUV-a.

2003 był czasem początku mody na takie samochody. Na rynku „grasowały” już wtedy BMW X5 czy Porsche Cayenne, a nad podobnym samochodem pracowano też m.in. w Audi. Swoją propozycję pokazała więc także Alfa. Płachta z prototypu o nazwie Kamal opadła podczas salonu w Genewie.

Alfa Romeo Kamal

Nazwa oznacza „kwiat lotosu” w sanskrycie, ale ważniejsze było zapewne znaczenie w arabskim. Jest to zarówno „perfekcja”, jak i „połączenie przeciwieństw”. A Kamal miał łączyć ze sobą typowe dla Alfy cechy, takie jak sportowy charakter i dobre prowadzenie, z praktycznością SUV-a. Oparto go na platformie Fiat Premium, na której potem stworzono 159, Brerę czy nowego Spidera.

Całość wyglądała jak gotowa do produkcji.

Alfa Romeo Kamal

To nie był jeden z kosmicznych prototypów, które strzelały laserami w publiczność, miały koła w kształcie znaku STOP i były napędzane wybuchami małych bomb atomowych. W przypadku Kamala, do utrzymanego trochę w stylu 147 nadwozia wystarczyłoby przyczepić tablice rejestracyjne i już można by jeździć po ulicach. Nikt by się nie dziwił.

Moim zdaniem, całość wyglądała też wyjątkowo ładnie. Spójnie, proporcjonalnie i z zachowaniem tak zwanego „charakteru marki”. Podoba mi się też ten kolor. Chyba się starzeję: kiedyś uważałem beżowe samochody za idealne dla dziadków. Dziś sam bym sobie taki kupił.

Pod maską: legendarny silnik 3.2 V6.

Kamal miał 250 KM i 300 Nm. To może nie czyniło go najszybszym SUV-em na rynku, ale za sprawą jednostki Busso, znanej m.in. ze 147 GTA, prawie na pewno był najlepiej brzmiącym.

Alfa Romeo Kamal

Napęd był przenoszony na cztery koła, a moment obrotowy mógł być kierowany na każde z kół z osobna. Zamontowano trzy dyferencjały i zapewniano, że (mimo wielkich, 20-calowych felg) Kamal poradzi sobie też w terenie. Jednocześnie miał się dobrze prowadzić na asfalcie, za sprawą niezależnego zawieszenia wszystkich kół. Skrzynia biegów to sześciobiegowy, sekwencyjny Selespeed. Podobno specjaliści z firmy Magneti Marelli zadbali, by działał wystarczająco szybko.

Nie pokazano, jak wygląda wnętrze Kamala.

Alfa Romeo Kamal

Muszą nam wystarczyć szkice pokazujące układ foteli (4 lub 5 miejsc) i 400-litrowy bagażnik. Mój ulubiony to oczywiście ten, na którym do bagażnika wjeżdża gokart. Bardzo fajne: zamiast pokazywać, że zmieści się wózek dziecięcy, pokazano, że Kamalem można wozić gokarty. Do mnie to trafia.

Niestety, samochód nie trafił do produkcji.

Alfa Romeo Kamal

Nie wiem dokładnie, czy poszło o pieniądze, czy po prostu ktoś w zarządzie marki nie do końca wierzył w potencjał tego segmentu i przejął się pojawiającymi się z pewnością głosami o zamachu na charakter marki czy czymś podobnym. Ale jedno jest pewne: włodarze Alfy mogą sobie pluć w brodę. I pewnie to robią. Pierwszy SUV tej marki, czyli dość podobne do Kamala Stelvio, trafiło na rynek dopiero w 2016 roku. W tym czasie właściwie wszyscy liczący się konkurenci dorobili się już takich wozów. Niezależnie od tego, czy uznamy, że Alfa należy do segmentu premium czy nie. SUV-y doskonale sprzedają się i u Volkswagena i u Porsche.

Może gdyby Kamal zadebiutował w 2003 roku, dziś pozycja tej marki byłaby o wiele silniejsza? Wyobrażam sobie, że oprócz wersji 3.2 V6, pod maską mógłby trafić też np. diesel 2.4. W tamtych czasach to by się sprzedało i pozwoliło na siebie zarabiać. Alfa nie musiałaby po latach dołączać na „imprezę SUV-ów” mocno spóźniona.

A nazwa Kamal jeszcze prawdopodobnie wróci. Marka ostatnio zarejestrowała ją ponownie w urzędzie. Mówi się, że tak będzie nazywać się SUV większy od Stelvio. Ja z kolei uważam, że jeżeli jakiegoś modelu Alfa potrzebuje na gwałt, to jest to coś mniejszego. Crossover wielkości MiTo albo Giulietty prawie na pewno byłby hitem – tak jak jest nim np. Jeep Renegade.

Martwię się trochę o losy Alfy. Ale ten cykl jest o zapomnianych prototypach. Popatrzmy więc po prostu na Kamala.

Trzeba było mu dać zielone światło.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie