Ciekawostki / Klasyki

W strefie katastrofy w Fukushimie powoli umierają amerykańskie fury. Od 8 lat stoją nietknięte

Ciekawostki / Klasyki 03.01.2019 40 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 03.01.2019

W strefie katastrofy w Fukushimie powoli umierają amerykańskie fury. Od 8 lat stoją nietknięte

Michał Koziar
Michał Koziar03.01.2019
40 interakcji Dołącz do dyskusji

Strefy skażone promieniowaniem rozpalają wyobraźnię, nie tylko fanów twórczości postapokaliptycznej. W zamkniętych strefach można znaleźć uśpione wiecznym snem niezwykłe samochody. W Fukushimie np. znajduje się jeden bardzo ciekawy plac z grubymi amerykańskimi furami.

Mieszkańcy ewakuowani podczas katastrofy elektrowni jądrowej w Fukushimie nie mogli zabrać ze sobą niczego, by nie rozprzestrzeniać radionuklidów. W związku z tym także samochody musiały zostać porzucone tak jak stały. Ten los spotkał kilka grubych amerykańskich fur, które powoli umierają na placu handlarza wozów z USA w Fukushimie. Japońskie cmentarzysko wozów nie ma może startu do składowanych w USA VW, ale za to jego zawartość jest bardziej interesująca.

Zdjęcia stamtąd możemy oglądać dzięki ekipie Napromieniowani.pl, która latem 2018 r. wybrała się do strefy katastrofy japońskiej elektrowni. To grupa zapaleńców zafascynowanych zniszczonymi przez promieniowanie miejscami.

porzucone samochody fukushima

Pewnie jeszcze by odpaliły.

Porzucone auta nie są w złym stanie. Co charakterystyczne dla japońskiego społeczeństwa – nie są dewastowane, nikt też nie kradnie napromieniowanych części na handel. Pewnie po podstawowym serwisie większość z nich jeszcze by odpaliła. Ich kompletność jest zwłaszcza ciekawa w kontekście tego, że stoją na terenie uznanym za czysty. Nie są napromieniowane. Nie chodzi więc o obawę o chorobę popromienną wywołaną handlem skażonymi częściami. To zwykła uczciwość. Na innych zdjęciach z Fukushimy też widać, że nie ma praktycznie mowy o szabrowaniu.

Na sfotografowanym przez Napromieniowanych placu powoli umierają niezłe cacka. Pierwszy uwagę zwraca Chevrolet Impala SS. Choć lakier zaczął się łuszczyć, a korozja zaczyna się rozprzestrzeniać – nadal robi wrażenie nieźle zachowanego. Maska jest na wpół podniesiona, ale wóz nie został rozszabrowany. Może jakiś Japończyk właśnie był w trakcie oględzin przed zakupem wymarzonej Impali, kiedy nadeszła informacja o ewakuacji, a amerykański krążownik został skazany na śmierć w tym miejscu?

porzucone samochody fukushima

Tyle dobra, że aż się chce płakać.

Może i stojące na tym placu wozy w Ameryce są popularne jak u nas Passat B5 TDI, jednak w Japonii musiały stanowić egzotykę. No i mimo wszystko, mają ten swój amerykański do bólu przesadzony sznyt, więc szkoda choćby białego Cadillaca Broughama limuzynę. Smutny widok obumierającego barokowego przepychu.

Razem z Lincolnami Town Carami powoli niszczeje też Nissan 240SX serii S13. I to w oryginale, żadnej glebuni! Obok krążowników szos trawą zarasta maleńki Nissan Pao. Są też pickupy, w tym jeden przerobiony na karawan. Jak na europejskie standardy wygląda groteskowo, ale w Japonii to norma.

porzucone samochody fukushima

Z przyrodą intensywnie łączy się też Chevrolet Caprice. Wygląda naprawdę paskudnie. Nie zdziwiłem się więc, kiedy redaktor prowadzący po zobaczeniu jego zdjęcia wybiegł z redakcji, wsiadł na swojego składaka i odjechał na wschód. Wykrzykiwał jeszcze coś z oddali, ale zrozumiałem tylko „muszę go mieć”i „Japonia wcale nie jest tak daleko, dam radę”.

Proszę zapakować.

Choć krajobraz wrastających gdzieś w Japonii samochodów ze Stanów Zjednoczonych jest niewątpliwie fascynujący i tak chętnie uratowałbym tę Impalę. No i w sumie także tego Mercury’ego stojącego obok Cadillaca. Jak na wóz z Ameryki jest niesamowicie generyczny i przypomina prawie każdy inny sprzedawany tam w pierwszej połowie lat 70. samochód. Za to w Polsce i tak zrobiłby świetną robotę.

Promieniowanie? Nie słyszałem. Teren uznany za czysty to znaczy, że można tymi furami jeździć. I tak szybciej zabije mnie wysokoprzetworzone żarcie, warszawski smog, oblewanie się płynem hamulcowym i milion innych rzeczy, z których połowę funduję sobie dobrowolnie.

Panie Japończyku, niech Pan pisze umowę. Już jadę lawetą do portu w Gdyni. Daję pięćset. Mało? A kto inny kupi fury ze strefy katastrofy elektrowni atomowej? Nie, ten drugi jedzie na składaku, ja będę na miejscu szybciej.

porzucone samochody fukushima

*Zdjęcia dzięki uprzejmości Napromieniowani.pl. Ich autorem jest Krystian Machnik.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie