Wiadomości

Tym razem już w całej okazałości. Takie wnętrze ma Porsche Taycan

Wiadomości 23.08.2019 181 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 23.08.2019

Tym razem już w całej okazałości. Takie wnętrze ma Porsche Taycan

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk23.08.2019
181 interakcji Dołącz do dyskusji

Niedawno Porsche uchyliło rąbka tajemnicy i pokazało mały fragment kokpitu nowego, elektrycznego Taycana. Tym razem możemy pokazać wam już wszystko.

Kilka dni temu pisaliśmy, że Tesla – mimo wielu wpadek – nadal doskonale sobie radzi, zaś samochody, które miały ją zdetronizować – jak Audi e-tron czy Jaguar I-Pace – wcale nie przekonują do siebie klientów. Klienci kupują Teslę ze względu na jej wizerunek i dlatego, że po prostu chcą jeździć Teslą. Czy ktoś zdoła pokonać tę firmę?

Bardzo możliwe, że będzie to Porsche.

Jeżeli już miałbym postawić pieniądze na markę, która odbierze klientów Elonowi Muskowi, postawiłbym na Porsche. Dlaczego? Głównie ze względu na prestiż: na klientach na drogie wozy elektryczne słowo Audi nie robi większego wrażenia. Ale móc powiedzieć „jeżdżę Porsche”… to już coś. Magia tej nazwy chyba rzeczywiście działa, bo zamówień na Taycana zebrano już mnóstwo.

Poza tym, wierzę, że Porsche po prostu zrobi swojego Taycana porządnie. Będzie miał adekwatny zasięg i powinien jeździć, jak na tę markę przystało. Ale na dane techniczne musimy jeszcze poczekać: póki co sprawdźmy, jak Taycan wygląda w środku.

Mam oficjalne zdjęcia jego wnętrza….

…i nie zawaham się ich użyć. To znaczy, pokazać. Zacznijmy od szkiców.

Porsche Taycan wnętrzePorsche Taycan wnętrzePorsche Taycan wnętrze

Na pierwszym widać ogólny zarys kokpitu, boczek drzwiowy i fotel. Widać też, że pasażerowie z tyłu będą mogli korzystać z ekranu, prawdopodobnie do sterowania nawiewami. Fotel wygląda na wygodny. Przejdźmy dalej…

Na drugim szkicu wszystko widać jeszcze wyraźniej, za to trzeci jest chyba najwcześniejszy. Możecie na nie trochę popatrzeć, ale dobrze wiem, że nie kliknęliście tu po to, by oglądać rysunki. Spokojnie – mam też zdjęcia. Spójrzcie.

Porsche Taycan wnętrze

Oto kokpit Porsche Taycana w całej okazałości. Nie ma już żadnych niedomówień ani wątpliwości, a wyobraźnia nie ma tu zbyt dużo roboty.

Co tu widać?

Po pierwsze, widać dokładnie, że Porsche nie po drodze jest z fizycznymi przełącznikami. Gdy testowałem Macana, napisałem wręcz o „gąszczu przycisków” na konsoli środkowej. W Panamerze mamy miks „klasycznych” guzików, pokręteł i ekranów. Ale w Taycanie pozostały tylko wyświetlacze.

Dlaczego? Jednym z wytłumaczeń może być po prostu redukcja kosztów. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, zastosowanie ekranów jest tańsze od używania fizycznych przycisków. Ale może chodzić również o coś innego: i tutaj muszę ponownie wspomnieć o Tesli. Skoro Tesla od lat stosuje już tylko ekrany, Porsche – które chce odebrać jej klientów – też musi to robić. Chodzi o to, że klient, który zmienia swój Model S na Taycana, zapewne już na tyle przyzwyczaił się do obsługi wszystkiego z poziomu ekranu, że wcale nie ma ochoty na powrót do przycisków.

O zdolności techniczne klientów, Porsche raczej nie musi się martwić. Samochody elektryczne kupują obecnie raczej ci, którzy zmieniają smartfony co pół roku na nowe, flagowe modele. Nie mają problemu z obsługą ekranów dotykowych i chcą obsługiwać samochód tak, jak telefon.

Co jeszcze widzimy?

Kierownica jest taka, jak w 911: z okrągłym przełącznikiem, służącym zapewne do zmiany trybów jazdy. Mam tylko nadzieję, że nie będzie trzeszczeć. Cały zarys kokpitu też przypomina „dziewięćset jedenastkę”, choć np. nawiewy wyglądają w Taycanie inaczej. Nie ma też małej, wystającej dźwigienki służącej do zmiany przełożeń. Co jest zamiast niej? O tym za chwilę.

Widać również dwa duże cupholdery – jeden otwarty i jeden zamknięty, zapewne ze zdejmowaną pokrywką z napisem Porsche.

Ekran umieszczono również przed miejscem pasażera.

Przejdźmy od razu do kolejnego zdjęcia, na którym widać to jeszcze lepiej.

Porsche Taycan wnętrze

Czegoś takiego jeszcze nie było: choć z małym wyświetlaczem przed pasażerem eksperymentowało też np. Ferrari w modelu F12. Ekran z Porsche nie jest mały. Na zdjęciu widać, że można na nim wyświetlać m.in. wskazania nawigacji, telefonu i aplikacji muzycznej. Czy chodzi o zapewnianie rozrywki pasażerowi? Prawdopodobnie tak: wątpię, by to kierowca miał tam zerkać.

Przy okazji, spójrzmy na wyświetlacz pod nawiewami. Na poprzednim zdjęciu pokazywały się na nim dane z klimatyzacji, ale tutaj widać stan naładowania akumulatorów. Wygląda na to, że na podstawie tej fotki, możemy wyrobić sobie zdanie na temat zasięgu Taycana. Ot, bonus dla spostrzegawczych.

Zostało jeszcze jedno zdjęcie.

Porsche Taycan wnętrze

Oto kolejny wyświetlacz: tym razem ten w miejscu zegarów. OK, w samochodzie elektrycznym nie spodziewałem się typowego „zestawu Porsche”, z obrotomierzem na środku. Ale i tak trochę żałuję, że nie ma tu klasycznych zegarów – przynajmniej częściowo. Z drugiej strony, dobrze, że w ogóle jakieś są. W końcu w Tesli Model 3 trzeba zerkać kątem oka na centralny wyświetlacz.

Co tu jeszcze widać? Zestaw audio firmy Burmester. Oby był równie wspaniały, co ten z Panamery. No i parę smaczków: zdjęcie zrobiono akurat o godzinie 9:11, a na stoperze systemu Sport Chrono jest 9:17, na cześć legendarnej wyścigówki Porsche. Widać też przełącznik służący do zmiany kierunku jazdy, „schowany” za kierownicą. Wbrew pozorom, to dość wygodne rozwiązanie. Zwłaszcza dla klientów Tesli, w której do tego celu służy prawa manetka. Jak w Mercedesie. Nie będą mieli daleko, więc nie będą musieli się przestawiać.

Na dane techniczne i resztę zdjęć – chociażby tylnej kanapy – trzeba jeszcze poczekać, podobnie jak na fotki z zewnątrz. Porsche ostrożnie dawkuje informacje. Bańka pod tytułem Taycan jest już mocno nadmuchana. Co z tego wyjdzie? Powinienem być złośliwy, ale raczej jestem dobrej myśli.

Jak podoba wam się wnętrze Taycana?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie