Wiadomości

Porsche Taycan masakruje w Europie, daje radę w Stanach. Na Chiny też ma plan

Wiadomości 05.10.2020 90 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 05.10.2020

Porsche Taycan masakruje w Europie, daje radę w Stanach. Na Chiny też ma plan

Piotr Szary
Piotr Szary05.10.2020
90 interakcji Dołącz do dyskusji

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, co w gamie Porsche robi elektryczny, cichutki Taycan, to mam dla Was odpowiedź – sprzedaje się, i to dobrze się sprzedaje. Może jeszcze nie wszędzie, ale to zapewne kwestia czasu.

Gdy Porsche zapowiadało wprowadzenie do sprzedaży pierwszego elektrycznego modelu – Taycana – opinia publiczna nie pozostała obojętna. Część osób była zachwycona („brawo, idą z duchem czasu, świetny pomysł, tego było trzeba”), inni ciskali gromy w producenta z Zuffenhausen – pokuszę się o stwierdzenie, że w większości byli to ci, którzy i tak nigdy zakupu Porsche nie planowali. Żadnego, niezależnie od rodzaju napędu. No, ewentualnie używanego Cayenne do poprawek blacharskich.

Taycan wszedł do produkcji w 2019 r., można więc już powiedzieć co nieco na temat jego sprzedaży.

A ta jest naprawdę dobra – przynajmniej w USA i w Europie

W ostatnim kwartale w Stanach Zjednoczonych Porsche Taycan zajęło 3. miejsce w rankingu sprzedaży niemieckiej marki. Wyprzedziło nie tylko modele 718 (Boxstera i Caymana) i Panamerę, ale także legendarne 911. Od lipca do września sprzedano w USA 1858 elektrycznych Porsche, natomiast 911 – tylko 1567 egzemplarzy. Taycana wyprzedzają natomiast Cayenne (4509 aut) i Macan (5466 egzemplarzy).

W Europie wyniki są jeszcze lepsze, choć zarazem odrobinę przekłamane – o czym za chwilę. Według danych JATO Dynamics za sierpień, Taycan jest najlepiej sprzedającym się Porsche na Starym Kontynencie, z wynikiem 1183 sztuk. Drugie na podium Porsche 911 zakończyło miesiąc wynikiem 1097 aut (gorszym o 37 proc. niż rok wcześniej), a Cayenne – 771 egzemplarzy (bez zmian w porównaniu z 2019 r.). I tu właśnie mamy to przekłamanie – JATO potraktowało bowiem modele Cayenne i Cayenne Coupe jako dwa różne auta, więc kolejność wygląda tak, jak wygląda. Gdyby do 771 Cayenne’ów w wersji z konwencjonalnym nadwoziem dodać 554 sztuki Cayenne’ów Coupe, to wskoczyłyby one przed Taycana z łącznym wynikiem 1325 aut. Tym niemniej, wynik elektrycznego sedana zasługuje na uznanie – tym bardziej, że wygląda to trochę tak, jakby zdecydowało się na niego sporo osób kupujących dotychczas Panamery (w sierpniu 2020 r.: 278 sztuk, aż o 71 proc. gorzej niż rok temu).

Porsche Taycan cena

Porsche ma też plany co do rynku chińskiego

Chiny są największym rynkiem zbytu dla Porsche. W 2019 r. sprzedano tam 86 752 auta tej marki, niemal tyle co w całej Europie (88 975) i znacząco więcej niż np. w USA (61 568 aut). Tym niemniej, oferowane tam wcześniej Taycany 4S i Turbo/Turbo S nie sprzedawały się na tyle satysfakcjonująco, żeby Niemcy nie próbowali tego jakoś poprawić.

Sposobem na rynek Państwa Środka jest wprowadzenie do gamy wariantu bazowego z jednym tylko silnikiem elektrycznym (wspomniane wersje 4S, Turbo i Turbo S mają po 2 silniki i napęd na obie osie). Takie auto – nienoszące dodatkowych oznaczeń – dysponuje akumulatorem z wersji 4S, co oznacza pojemność na poziomie 79,2 kWh, ale opcjonalnie można sobie sprawić pakiet akumulatorów z topowych modeli Turbo i Turbo S – wtedy do dyspozycji jest 93,4 kWh. Moc bazowego elektryka to 408 KM (z funkcją overboost), co wystarcza na sprint do 100 km/h w 5,4 s i rozpędzenie się do 230 km/h. Na jednym ładowaniu teoretycznie można pokonać do 489 km, ale są to dane zgodne z cyklem pomiarowym NEDC i dotyczą opcjonalnego, bardziej pojemnego akumulatora trakcyjnego. Tak jak w przypadku droższych i szybszych wersji, także wariant bazowy ma dwubiegową przekładnię przy tylnej osi.

Porsche Taycan cena

Porsche Taycan – cena w Chinach

To wszystko niesie za sobą oczywiście korzyść w postaci mniej uszczuplonego portfela. Bazowy wariant Taycana kosztuje tam 888 tys. juanów chińskich, czyli niespełna 0,5 mln zł – więcej niż na naszym rynku 530-konny model 4S (457 tys. zł). Dla porównania, rzeczony Taycan 4S to w Chinach wydatek na poziomie niemal 1,15 mln juanów – 643 tys. zł. Z drugiej strony, czy ja wiem, czy akurat argument ceny będzie jakoś szczególnie przemawiać do chętnych na Taycana?…

Faktem jest natomiast, że Porsche po raz kolejny – po Cayenne i Macanie – dorwało kurę znoszącą złote jaja. Klienci chętni na zakup aut tej marki to tzw. early adopters – są fanami nowinek technicznych i zupełnie im nie przeszkadza, że za tylną osią nie ma 6-cylindrowego boksera, ani z przodu uturbionej V-ósemki. Stąd coraz lepsze wyniki sprzedaży elektrycznego sedana. Porsche zapewne się z tego wszystkiego cieszy, natomiast ja, z wrodzonym wdziękiem mogę jedynie znowu ponarzekać. Ponarzekać, bo Porsche Taycan to już nie pasja i marzenie, a po prostu modny gadżet. Szybki, może i nie najbrzydszy… ale jednak gadżet.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać