Relacje

Co może być lepsze od zwykłego kombi? Elektryczne kombi od Porsche

Relacje 08.03.2018 6 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 08.03.2018

Co może być lepsze od zwykłego kombi? Elektryczne kombi od Porsche

Piotr Barycki
Piotr Barycki08.03.2018
6 interakcji Dołącz do dyskusji

Co może być lepsze od kombi? Podniesione kombi. A lepsze od podniesionego kombi? Elektryczne, podniesione kombi. Od Porsche.

Mission E, w wersji zaprezentowanej w 2015 roku, niedługo stanie się rzeczywistością. Ale czterodrzwiowe coupe nie będzie jedyną formą nadwoziową, jaką może przyjąć ta platforma.

Oto Porsche Mission E Cross Turismo:

Co to jest?

Prawie 5-metrowe (4,95 m) podniesione kombi, zbudowane na bazie Mission E. Czyli mniej więcej to samo, czym dla Panamery jest odmiana Sport Turismo

Tyle tylko, że tutaj zdecydowano się pójść odrobinę bardziej w kierunku offroadu (nawet jeśli tylko umownego), więc mamy tu odrobinę wyższe zawieszenie (i 5 cm regulacji przy zawieszeniu pneumatycznym) i obowiązkowe plastikowe nakładki na nadkolach.

Ba, posunięto się nawet do tego, żeby założyć na 20-calowe felgi baloniaste (jak na Porsche) opony 275/40.

Czyli taki jakby elektryczny SUV?

Niezbyt. Długością Porsche Mission E Cross Turismo nawiązuje wprawdzie do Cayenne, ale wysokością już zdecydowanie nie.

W najwyższym punkcie nowy projekt Porsche mierzy sobie bowiem zaledwie 1,45 m. Dla porównania Macan ma ok. 1,6 m, natomiast Panamera – 1,43 m.

I jak bardzo to jest elektryczne?

Całkowicie. Mission E Cross Turismo wyposażono w dwa silniki elektryczne (czyli napęd mamy na obie osie), które w sumie generują 600 KM.

600 KM? A przyspieszenie do setki?

Mniej niż 3,5 sekundy. Do 200 km/h – około 12 sekund.

Porsche zwraca też uwagę na zastosowanie rozwiązań, które pozwalają wielokrotnie wykorzystywać pod rząd pełną moc auta, bez zauważalnych spadków w wydajności.

Mając jednak w pamięci doświadczenia z przyspieszeniem w hybrydowej Panamerze, wątpię, żeby ktoś chciał naprawdę intensywnie testować tę obietnicę.

A zasięg?

Według deklaracji Porsche – ponad 500 km na jednym ładowaniu. Do tego pokładowa instalacja elektryczna ma być gotowa na naprawdę szybkie ładowanie – pozwalające uzupełnić 80 proc. energii w zaledwie 15 minut.

Ale nawet jeśli trzeba by było ładować Cross Turismo co chwila, i tak chcielibyście to robić. Podczas ładowania pulsuje bowiem literka „E” w logo Porsche z tyłu. Dla takich chwil warto mieć elektryczny samochód.

Co będzie w środku?

Multum ekranów i powierzchni dotykowych. Jeden wyświetlacz dla kierowcy i jeden umieszczony centralnie, ale rozciągający się aż do pasażera. Panele dotykowe umieszczono natomiast nie tylko na konsoli środkowej, ale też na drzwiach (sterowanie m.in. ustawieniami fotela), a także na… kratkach nawiewów.

Gdyby i to było dla nas niewystarczająco efektowne, możemy sterować (jako pasażer) pokładowym komputerem z wykorzystaniem systemu śledzenia ruchu gałek ocznych.

To tylko model koncepcyjny, prawda?

Niestety tak, przynajmniej na razie. Porsche nie podaje nawet orientacyjnie terminu wprowadzenia takiego auta na rynek. Na początek więc przyjdzie nam się cieszyć ze zwykłego Mission E. Ale biorąc pod uwagę to, jak udanym autem jest Panamera Sport Turismo, trudno zakładać, że jej elektryczny odpowiednik nie doczeka się wersji kombi.

Choć oczywiście kombi nazywać jej nie będzie wypadało.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie