Samochody używane / Ciekawostki

Jak zepsuć Porsche? To proste: rozpocznij „projekt limuzyna” i nigdy go nie dokończ

Samochody używane / Ciekawostki 06.02.2019 31 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 06.02.2019

Jak zepsuć Porsche? To proste: rozpocznij „projekt limuzyna” i nigdy go nie dokończ

Piotr Szary
Piotr Szary06.02.2019
31 interakcji Dołącz do dyskusji

Pomysłowość ludzka nie zna granic. Gdyby nie ona, nie mielibyśmy do czynienia z różnymi interesującymi projektami. W przepastnych zasobach internetu można się natknąć np. na limuzynę zbudowaną na bazie klasycznego Porsche 911. Ba – można ją nawet kupić.

Porsche 911, pomimo teoretycznie głupawego umieszczenia silnika, jest wręcz niebywale kompetentnym samochodem sportowym. Wystarczy spojrzeć na wyniki osiągane przez te auta w różnych zawodach. Są jednak osoby, które jazdą sportową nie są zainteresowane, a dla których seryjna Dziewięćset Jedenastka zdecydowanie za mało rzuca się w oczy. Być może ma to jakiś związek z niewielką długością samochodu. Aby zwiększyć szansę na dostrzeżenie samochodu przez przechodniów, właściciel tego egzemplarza postanowił go wydłużyć i zrobić z niego limuzynę.

Porsche 911 tuning
źródło: https://inlandempire.craigslist.org/cto/d/riverside-1989-porsche-limo-project/6781886630.html

Opisywane Porsche zaczęło swój żywot w 1989 r.

Opuściło wtedy fabrykę jako standardowy kabriolet. Pojawiają się też doniesienia, że była to pierwotnie wersja Speedster, ale przeczy temu standardowa wysokość przedniej szyby. Za napęd odpowiedzialny był 3,3-litrowy silnik z turbodoładowaniem.

Samochód nie ma standardowego przodu – w zamian zastosowano tu zestaw do konwersji wersji bazowej do modelu Slantnose z otwieranymi reflektorami. Ku uciesze fanów modelu, białe Porsche nie miało tej wersji przodu od samego początku swego istnienia. Ku uciesze, ponieważ takich oryginalnych 911 powstało tylko 948.

W tym miejscu zaczynają się piętrzyć problemy.

Pierwszym jest oczywiście stan pojazdu. Choć do zdjęć został przyzwoicie wyczyszczony, to nie da się też nie zauważyć niedopompowanych kół, uszkodzonego mechanizmu otwieranych reflektorów czy wgniecionego progu. Do tego mamy też kultowe okropne fioletowe przyciemnienie szyb. Spodziewam się także, że sztywność nadwozia tej limuzyny zbudowanej na bazie kabrioletu jest porównywalna jedynie z Daewoo Tico z otwartymi drzwiami.

Porsche 911 tuning
źródło: https://inlandempire.craigslist.org/cto/d/riverside-1989-porsche-limo-project/6781886630.html

Druga sprawa to wyjątkowo lakoniczny opis, wzbijający się na wyżyny pod względem oszczędności w formułowaniu wypowiedzi. Być może zaoszczędzony czas właściciel auta poświęcił czemuś konstruktywnemu, jak np. budowie innej limuzyny.

Trzeci i największy kłopot to brak układu napędowego. Nic, zero, null. W pojeździe nie ma ani 6-cylindrowego boksera, ani skrzyni biegów.

Pomimo tych drobnych niedoskonałości, z jakiegoś powodu autor projektu najwyraźniej oczekuje, że ktoś z radością wyda 12,5 tys. dol. na tę abominację.

Nie wątpię, że pomimo krzywdy wyrządzonej temu Porsche, ma ono nadal jakąś wartość – głównie ze względu na przód typu Slantnose. Ale czy niemal 50 tys. zł za zaniedbaną skorupę bez silnika to właściwa cena? Śmiem wątpić. To 911 (albo raczej 911111111111 – chciałbym zobaczyć takie oznaczenie z tyłu) wymaga ogromnych nakładów finansowych, których może nie być (i prawdopodobnie nie jest) warte. Chyba koniec internetów na dziś.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie