Wiadomości

Wariacje na temat Porsche 911 w dwóch smakach. Obie przygotował RUF

Wiadomości 11.03.2020 71 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 11.03.2020

Wariacje na temat Porsche 911 w dwóch smakach. Obie przygotował RUF

Piotr Szary
Piotr Szary11.03.2020
71 interakcji Dołącz do dyskusji

RUF – niemiecki tuner specjalizujący się w samochodach Porsche – pokazał dwie nowości. Jedną z nich jest produkcyjna wersja modelu SCR, a drugą – prototyp nazwany Rodeo.

RUF to jeden z najbardziej znanych zakładów tuningujących Porsche, a zarazem jedna z najbardziej znanych niemieckich firm tego typu. Zanim jednak specjalizacją firmy stał się tuning aut z Zuffenhausen, początkowo Alois Ruf Sr. zajmował się po prostu serwisowaniem samochodów różnych marek. Dopiero w 1974 r. – 35 lat po założeniu firmy – jej działalność skupiła się na Porsche. Wiązało się to z objęciem szefostwa w firmie przez Aloisa Rufa Juniora po śmierci jego ojca.

Pierwszym autem przygotowanym przez Rufa Juniora było podkręcone Porsche 911 Turbo (930), które dzięki rozwierceniu silnika ze standardowych 3 do 3,3 l oferowało ponad 300 KM zamiast seryjnych 260. Nie to było jednak najważniejsze, a prototypowa, 5-biegowa przekładnia manualna. Seryjne Porsche dysponowało bowiem skrzynią 4-biegową, a dzięki nowej konstrukcji RUF-a znacznie łatwiej było utrzymać silnik w zakresie użytecznych obrotów, omijając tzw. turbodziurę.

W 1978 r., tj. rok po RUF-ie Turbo 3.3, zaprezentowano wolnossący model SCR.

Bazował on na modelu 911 SC, który w standardowym wydaniu oddawał do dyspozycji kierowcy 180 KM generowanych przez 3-litrowego boksera. Po kuracji u Aloisa Rufa Młodszego., auto miało już 3,2 l pojemności i 217 KM.

To właśnie do tego klasycznego modelu nawiązuje nowy RUF SCR.

Porsche 911 RUF

W zasadzie trudno go nawet uznać za tuningowane Porsche 911. Co do zasady, to jeśli coś wygląda jak Porsche 911, ma silnik z Porsche 911 i zapewnia podobne wrażenia co Porsche 911 (no, może nieco mocniejsze), to wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią, że powinno to być Porsche 911. Ale nie, nie ma tak prosto.

Porsche 911 RUF

SCR-a należy raczej opisać jako samochód silnie inspirowany kultowym modelem marki ze Stuttgartu, ale na wykorzystaniu silnika, deski rozdzielczej i innych pomniejszych elementów cechy wspólne się kończą. Pod karoserią z włókna węglowego schowane jest przygotowane przez tunera podwozie wykonane w dużej mierze z tego samego materiału.

Porsche 911 RUF

Jedną z jego cech charakterystycznych są umieszczone poziomo amortyzatory i sprężyny, co jest konstrukcją zasadniczo zupełnie odmienną od tej spotykanej w zwykłych Porsche 911. Do kompletu jest też zintegrowana klatka bezpieczeństwa. Platforma ta została już wcześniej użyta w pokazanym w 2017 r. modelu CTR Anniversary, nawiązującym do kultowego „Yellowbirda” z 1987 r.

Porsche 911 RUF
Dla porównania, tak „pod spodem” wygląda seryjne Porsche 911 (964) Carrera 2.

Samego „nowożytnego” SCR-a też możecie już kojarzyć, ponieważ prototyp pokazano w 2018 r.

Teraz mamy już jednak do czynienia z ukończonym autem – choć od strony wizualnej nie zmieniło się tu w zasadzie nic (a przynajmniej ja nic nie zauważyłem). Najważniejszym pytaniem jest to, czy – tak jak 42 lata temu – RUF SCR nadal ma silnik wolnossący?

Porsche 911 RUF

Tak, ma. Za tylną osią ulokowano bowiem 4-litrowy silnik przeciwsobny prawdopodobnie pochodzący z Porsche 911 GT3 i zmodyfikowany. Osiąga on 510 KM przy 8270 obr./min. i 470 Nm przy 5760 obr./min. Jeśli samo w sobie nie byłoby to imponujące, dodam, że auto waży tylko 1250 kg. Nie są znane dane dotyczące sprintu do 100 km/h, ale pojazd ma się rozpędzać maksymalnie do 320 km/h. Aha, i będzie dostępny tylko z manualną, 6-stopniową skrzynią biegów. Jak chcecie automat, kupcie sobie seryjne 911 i nie zawracajcie głowy specjalistom z Pfaffenhausen.

Porsche 911 RUF
No wnętrze ma fajne, przyznaję.

Co ciekawe, mocy w nowym SCR-ze jest nieco mniej niż we wcześniejszym prototypie SCR 4.2 z 2016 r. – tamto 525-konne auto było jednak całkiem inną konstrukcją, bazującą na Porsche 993 – i przez to siłą rzeczy odrobinę już przestarzałą.

Nie podano jeszcze ceny auta. Z pewnością będzie jednak spora – zważywszy na fakt, że model CTR Anniversary kosztował (już nie kosztuje, bo wszystkie 30 aut się sprzedało) prawie 800 tys. dol. za sztukę, to nie zdziwiłbym się, gdyby słabszy i wolnossący SCR kosztował ok. 500 tys. dol. (1,9 mln zł).

No dobra, a co jeśli ktoś szuka czegoś bardziej uniwersalnego?

Takie osoby będą musiały uzbroić się jeszcze w trochę cierpliwości i poczekać na gotową do produkcji wersję prototypu Rodeo. Auto miało pojawić się na tegorocznym Salonie Samochodowym w Genewie, ale z racji odwołania go przez koronawirusa, pierwsze zdjęcia i informacje opublikowano po prostu w sieci.

Porsche 911 RUF

Niestety, informacje dotyczące RUF-a Rodeo są póki co dość skąpe. Niemcy mówią, że będzie tam można zamontować zarówno silniki wolnossące jak i turbodoładowane (może 700-konnego boksera 3.6 z nowego CTR-a? Widzę to!), a napęd będzie przenoszony przez obie osie, prawdopodobnie także za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni manualnej.

Porsche 911 RUF

Rodeo będzie też oczywiście dysponować podwyższonym zawieszeniem, a na obręczach zagości ogumienie zdolne poradzić sobie w lekkim terenie. Do kompletu jest tu trochę zmian stylistycznych, w dużej mierze inspirowanych rajdowymi „porszakami” startującymi niegdyś w Rajdzie Paryż-Dakar – na czele z dodatkowym oświetleniem i bagażnikiem dachowym.

Porsche 911 RUF

Sam nie jestem jakimś wielkim fanem nowych RUF-ów.

Problem leży dla mnie w dwóch kwestiach: po pierwsze, pod względem wizualnym w dużym stopniu przypominają one Porsche 911 serii 964, które jest raczej nisko w moim rankingu ulubionych Dziewięćsetjedenastek. Druga rzecz to kwestia detali – po prostu nie przepadam za rozwiązaniami w rodzaju świateł LED w tak klasycznie wyglądających nadwoziach. W moich oczach wygląda to jak coś zrobione niskim kosztem, byle tylko unowocześnić wygląd pojazdu – ale skutek jest marny.

To jednak czepianie się szczegółów – jako całość wszystkie te RUF-y (CTR, SCR, Rodeo) bardzo poważam. To doskonałe nawiązanie do historii zarówno samego tunera, jak i marki Porsche, a zastosowane rozwiązania techniczne są najwyższej klasy. Dlatego też, choć od strony wizualnej zdecydowanie wolałbym w pełni seryjne Porsche 964 czy 911 serii G, to i tak chylę czoła stojącemu na czele firmy Aloisowi Rufowi – temu młodszemu.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać