Samochody używane

Z Japonii do Polski: to Porsche 911 964 zostaje u właściciela na dożywocie. Jak się z nim żyje?

Samochody używane 14.11.2018 49 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 14.11.2018

Z Japonii do Polski: to Porsche 911 964 zostaje u właściciela na dożywocie. Jak się z nim żyje?

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk14.11.2018
49 interakcji Dołącz do dyskusji

Porsche 911 to legenda i marzenie olbrzymiej części fanów motoryzacji. A jak to jest, gdy marzenie stanie się rzeczywistością? Czy czar nie pryska? I ile kosztuje utrzymanie 911? Rozmawiałem o tym z właścicielem egzemplarza modelu Carrera 4 z 1990 roku, sprowadzonego z Japonii.

Wszystko zaczęło się od 911 997. To taki samochód stanął najpierw w garażu właściciela. Służył bez problemów przez kilka lat. Ale gdy nadeszła pora na zmianę samochodu, wcale nie padło na najnowszy model.
– Chcieliśmy coś starszego, 964 albo 993. Klasyk to klasyk – mówi właściciel.

W 2015 r. rozpoczęły się poszukiwania. Na pilkczęście nie trwały zbyt długo. Jedna z firm specjalizujących się w klasycznych Porsche miała akurat na sprzedaż wóz zgodny z oczekiwaniami.

Był to egzemplarz modelu 964 pochodzący z 1990 r. Na liczniku: 70 tysięcy kilometrów.

Porsche 911 964

Samochód ma pod maską silnik 3.6 o mocy 250 KM. To wersja ze stałym napędem na cztery koła. Niektórzy miłośnicy Porsche pewnie uznaliby to za wadę. Ale – jak widać – nie wszyscy.
– Od początku szukaliśmy „czwórki”. Taki napęd jest po prostu bezpieczniejszy – mówi właściciel.

Istotna była też obecność ręcznej skrzyni biegów.
– Dopiero od 993 automat do czegokolwiek się nadawał.
Znaczenie miała także konfiguracja tego egzemplarza. Zresztą tylko na niego spójrzcie…

Felgi to BBS RS.

Porsche 911 964

Założył je jeszcze japoński właściciel samochodu. Jest to wyjątkowo poszukiwany model obręczy, zwłaszcza w – takim jak ten – rozmiarze 17 cali.
– Pewien człowiek z Wielkiej Brytanii znalazł zdjęcia tego samochodu w internecie i napisał, że bierze felgi od ręki, niezależnie od tego, w jakim są stanie. Chciał zapłacić kilka tysięcy funtów. Ale nie sprzedaliśmy. Nam też się podobają.

Oprócz założenia takich felg, Japończyk zdecydował się też na zmianę kierownicy i delikatne obniżenie samochodu. Zdaniem właściciel samochód mógł być czasami wykorzystywany na torze. Był też zapewne częścią większej kolekcji. Może o tym świadczyć np. odważne połączenie ciemnego lakieru z czerwonym, skórzanym wnętrzem.

Czy samochody z Japonii rzeczywiście są tak zadbane, jak głosi obiegowa opinia?

Porsche 911 964

W światku miłośników klasycznych modeli utarło się już przekonanie, że skoro samochód pochodzi z Japonii, to zapewne jest ładny, w dobrej wersji i z małym przebiegiem. Wiadomo – Japończycy kupują luksusowe samochody z Europy z kierownicą po lewej stronie, bo to świadczy o prestiżu. Później niewiele nimi jeżdżą i podchodzą pedantycznie do ich utrzymania. Czy w przypadku Porsche ta teoria się potwierdziła?
– Tak – stwierdza właściciel. – Ten samochód naprawdę był zadbany. Zupełnie bezwypadkowy, cały w oryginalnym lakierze. Ma wszystkie oryginalne naklejki i dokumenty.

To jednak nie znaczy, że nie należało mu się nieco uwagi od mechaników. W końcu to prawie trzydziestoletni, sportowy wóz. Już podczas oględzin ujawnił się problem z silnikiem, który nie trzymał obrotów.

Szybko okazało się, że nie każdy mechanik – nawet doświadczony – potrafi sobie poradzić z 911.

Porsche 911 964

Po bezsensownej wymianie kilku części, w końcu postawiono właściwą diagnozę. Winę za falowanie obrotów (auto czasami nawet gasło podczas postoju) ponosił silniczek krokowy. Wymieniono też urwaną szpilkę głowicy. W samochodzie było czuć zapach benzyny – po godzinie jazdy kierowca był lekko odurzony. To dlatego, że pękła rura od ogrzewania – z racji wieku auta, a nie oszczędności poprzedniego właściciela. Do tego doszedł typowy „pakiet startowy”, czyli wymiana oleju czy na przykład osłon przegubów.

Taki serwis kosztował kilkanaście tysięcy złotych.

To i tak nie jest dużo, jak na Porsche, a wspomniane naprawy to nie było nic wielkiego.
– W każdej takiej 911 jest coś do zrobienia. W przypadku tego egzemplarza mechanicy z uznaniem kiwali głowami, że i tak jest w doskonałym stanie.

Niełatwo znaleźć dobry warsztat. Jednak niektóre części pasują z Golfa.

Właściciel mówi, że najlepiej sprawdzają się niezależne warsztaty polecane przez innych właścicieli 911. Jeżeli chodzi o ASO: jest bardzo drogie, a tamtejsi mechanicy są przyzwyczajeni raczej do rutynowych wymian w nowych Cayenne czy Panamerach. Jest to jednak dobre źródło, z którego warto kupować części. Na szczęście nie ma problemów z dostępnością elementów.

Porsche 911 964

Jeśli chodzi o ich ceny, w przeważającej większości są bardzo drogie. Na przykład niepozorna tylna blenda to wydatek aż dwóch tysięcy złotych. Są jednak wyjątki – elementy szyberdachu czy często odklejające się boczne kierunkowskazy pasują… z Volkswagena Golfa II.

Porsche 911 964

To jeszcze nie jest koniec napraw.

Właściciela czeka wkrótce – prawdopodobnie w przyszłym sezonie – kompleksowe uszczelnienie silnika. To całkiem normalne w trzydziestoletnim aucie. Koszt ponownie będzie wynosił kilkanaście tysięcy złotych.

Porsche 911 964

Niestety – taki samochód wymaga nieustannego doglądania i serwisowania na bieżąco. Nie da się włączyć i wyłączyć silnika i liczyć na to, że „samo się naprawi”. O 911 naprawdę trzeba dbać i po prostu nie można kupować go za ostatnie pieniądze. Sama wymiana oleju sporo kosztuje, bo do silnika wchodzi go osiem litrów. Na szczęście w przypadku bezwypadkowych egzemplarzy odchodzą problemy z rdzą.

Są oczywiście tacy, którzy jeżdżą, „aż odpadną koła”, korzystając z opinii, że jak na wiekowy, sportowy samochód, Porsche jest trwałe. Niestety, zaniedbania prowadzą do tego, że koszty rosną lawinowo. A egzemplarz w słabym stanie technicznym trudno jest sprzedać. Nadal większość klientów na 911 to fani, którzy znają się nawzajem i udzielają na forach dyskusyjnych. Można tam się łatwo dowiedzieć, gdzie dany egzemplarz był serwisowany i jaką ma historię – i czy przypadkiem nie będzie lepiej dopłacić do droższego, ale bardziej zadbanego samochodu.

Trzymane pod kocem? Na szczęście nie przez cały czas.

Porsche 911 964

Mimo że takie Porsche to już zyskujący na wartości klasyk, w tym wypadku jest czymś więcej niż tylko ozdobą garażu. Właścicielowi zdarza się pojechać nim nad morze, na Mazury albo po prostu na wieczorną przejażdżkę po obwodnicy.

Czy jednak dałoby się jeździć 911 964 na co dzień?

Porsche 911 964

– Tak, bez problemu. Nie ma wspomagania, więc na parkingu nie jest najłatwiej, ale poza tym to normalny samochód. Może tylko w trasie brakuje szóstego biegu. Pamiętam, że kiedyś dojechałem na jakiś zlot Porsche i mówiłem chłopakom, że trochę się zmęczyłem, bo w środku na autostradzie robi się głośno. Na to odezwał się człowiek, który z drugiego końca Polski przyjechał 911 930 Turbo. Tam są tylko cztery biegi. No i co on miał powiedzieć? – śmieje się właściciel.

Porsche 911 964

Mimo prawie trzydziestki w metryce, na pokładzie 911 jest klimatyzacja, są elektrycznie sterowane szyby i wydajne ogrzewanie.

Porsche 911 964

– Po zakupie wymieniliśmy też radio. Japończyk zamontował jakieś kolorowe, migające paskudztwo. To, które jest teraz, pasuje do wnętrza, a przy okazji ma Bluetooth i wejście USB. Poza tym nie jest to Porsche Classic za kilka tysięcy złotych, tylko coś o wiele tańszego.

Porsche 911 964

Ale jednak właściciel do jazdy na co dzień ma inny samochód. Porsche sporo pali, a przede wszystkim – po prostu szkoda go do miasta. Ktoś mógłby porysować mu zderzak, obić drzwi czy urwać lusterko. Zresztą, nawet przy obecnym trybie użytkowania nie udało się uniknąć kłopotów. Któregoś razu kierowca Opla Vectry jadący przed Porsche przegapił wjazd na posesję. Wrzucił więc wsteczny i zaczął beztrosko cofać, nie patrząc za siebie. Na szczęście Porsche jest na tyle niskie, że Opel po prostu najechał mu na maskę. Skończyło się na jej malowaniu. Dobrze, że nie uszkodziły się reflektory, bo to byłaby już poważna naprawa, która mogłaby odbić się na wartości samochodu.

Jak to jeździ?

Mój kolega powiedział mi kiedyś, że takie „stare Porsche” jest bez sensu, bo „byle Golf jest teraz szybszy”. Jeżeli Golf R to „byle Golf”, to rzeczywiście jest szybszy. Osiąga 100 km/h w 4,6 s, a Porsche potrzebuje na to ponad sekundy więcej.

Wystarczy jednak tylko wsiąść do 911, by zrozumieć (o ile ktoś w ogóle miał wątpliwości), że takie porównanie nie ma nawet cienia sensu. Mimo upływu lat, Porsche jest nadal pełnowartościowym samochodem sportowym.

Porsche 911 964

Nie lubię takich określeń jak „mechaniczne doznania” czy „prawdziwy samochód”. Ale jeżeli jakiś model na nie zasługuje, to właśnie 911 964. Wszystko działa w nim soczyście, z oporem. Nawet do wrzucania wstecznego potrzeba trochę siły. Czuć, że to auto, które daje, ale i wymaga.

Mimo lat, jest niezwykle sztywne i zwarte. No i bardzo szybkie. Duży, wolnossący silnik uwielbia wkręcać się na obroty, pięknie przy tym brzmi i zapewnia osiągi, które naprawdę nawet w 2018 r. są powodem do dumy. Zza kierownicy nie myśli się o żadnych Golfach. W końcu jedziemy Porsche.

Porsche 911 964

Ale trzeba uważać: mimo napędu na cztery koła, to nie jest samochód dla niedzielnego kierowcy. Potrafi zaskoczyć – zwłaszcza podsterownością – i trzeba być przygotowanym na to, że będziemy musieli sami sobie z tym poradzić. Elektroniczne wspomagacze nam nie pomogą. Żeby jechać szybko starą 911, trzeba to umieć.

Jadąc przez miasto 964, z widokiem na charakterystyczną maskę z wybrzuszeniami na reflektory, przy akompaniamencie dźwięku boksera, trudno się w niej nie zakochać. Nawet zapach tego samochodu jest przyjemny. Ludzie uśmiechają się na widok klasycznego Porsche, pokazują kciuki uniesione do góry i z chęcią wpuszczają z kończącego się pasa. Na 911 nowej generacji na pewno nie reagowaliby aż tak miło.

Porsche 911 964

– Ten wóz ma u nas dożywocie. Może kiedyś coś stanie obok niego, ale nie zamierzamy go sprzedawać – mówi właściciel.

Ceny klasycznych 911 rosną jak szalone. Przykładowo, model Turbo tej samej generacji potrafi kosztować już nawet milion złotych. Jeżeli chodzi o odmiany wolnossące, póki co koszt zadbanej Carrery 4 z niskim przebiegiem w Niemczech wynosi około 70-100 tysięcy Euro. To może być ostatni moment, jeżeli chcecie kupić taki samochód za kwoty, które da się jeszcze objąć rozumem. Biorąc pod uwagę to, jak szybko drożeją Porsche, może się okazać, że pokusa sprzedania opisywanego egzemplarza będzie w przyszłości silna.

Ale z drugiej strony, pieniądze ze sprzedaży pewnie i tak trzeba by wydać na następne Porsche. To jest jak nałóg…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie