Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: zostań spekulantem i zarób mnóstwo pieniędzy

Przegląd rynku 24.09.2018 251 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 24.09.2018

Poniedziałkowy przegląd ofert: zostań spekulantem i zarób mnóstwo pieniędzy

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski24.09.2018
251 interakcji Dołącz do dyskusji

Jak zarobić pieniądze na motoryzacyjnych inwestycjach? To proste. Wystarczy kupić samochody, które jeszcze nie zaczęły drożeć, a zapewne zaczną, potem trzymać je przez dłuższy czas i utrzymywać w idealnym stanie, a na końcu sprzedać z zyskiem. Banalna sprawa. Jest tylko parę „ale”.

W życiu wielokrotnie próbowałem motoryzacyjnych spekulacji. Zwykle udawało się fantastycznie, np. raz kupiłem Malucha za 430 zł, włożyłem 3500 zł w remont, musiałem 2 razy opłacić OC i potem sprzedałem za 3500 zł. Mniej więcej tak to zwykle wyglądało. W międzyczasie znajomy, który kupił Porsche 993 za 100 000 zł dziś mógłby opędzić je za 180 000 zł. Po drodze wprawdzie musiał zrobić remont silnika, ale wiecie jak jest z tą spekulacją: jeśli straciłeś mniej niż 10%, to właściwie tak jakbyś zarobił/a. Pomyśl o ludziach, którzy kupują nowe auta z salonu. Oni to dopiero cierpią z powodu utraty wartości.

Oto 7 propozycji, na których może już nie stracisz. Możesz też na nich zarobić „mnóstwo” pieniędzy, jeśli potrzymasz je naprawdę długo i w idealnym stanie.

Oryginalne, wczesne Porsche Boxster

Wszystkie Porsche z czasem drożeją. Dlaczego Boxster miałby się z tego wyłamać? Czy dlatego, że nie jest 911-tką? To tak naprawdę nie ma znaczenia. „911” już wydaje się przeszacowana, ludzi na nią nie stać, więc będą spoglądać na Boxstera – też wygląda fajnie i jest sportowy. Ma sześć cylindrów, jak uczciwe Porsche i wprawdzie są one umieszczone centralnie, a nie za tylną osią, ale to nadal rzetelny samochód sportowy. Bardzo trudno już kupić wczesnego Boxstera, a zwłaszcza w ciekawym kolorze.

Dodatkowo mamy ten dreszczyk emocji związany z silnikiem 2.5, który najdelikatniej mówiąc nie był majstersztykiem technologicznym. Wiele aut jest już po remoncie i to z różnych powodów: a to pękał blok, a to puszczało łożysko wałka wyrównoważającego (IMS) i przeskakiwał rozrząd, a to olej intensywnie kapał z uszczelniacza łożyska głównego (RMS) i właściciel jeździł bez oleju. W opisywanym przypadku mamy do wydania 49 000 zł. Znegocjujmy coś z tego i bierzmy pod uwagę remont silnika. Czy za 10 lat naprawdę ładnego, wczesnego Boxstera będzie można wystawić za 100 000 zł i znaleźć klienta? Sądzę, że tak – zadziała magia znaczka Porsche i to, że wtedy 911-tki będą już kosztować milion bilionów i nikt nie będzie nimi jeździł, bo będzie ich szkoda.

jak zarobić pieniądze

Dziś: 49 tys. zł

Za 10 lat, moim zdaniem: 80-100 tys. zł

Opel Meriva OPC

Ten samochód nigdy nie miał żadnego konkurenta. Nie znam innego mikrovana w wersji sportowej. Opel naprawdę tu popłynął i to konkretnie. A to oznacza, że w przyszłości znajdą się świry gotowe płacić sporo kasy akurat za ten jeden, szczególny rodzaj pojazdu. Zwróćcie uwagę, jak strasznie mocno trzymają wartość wszelkie wersje sportowe, nawet jeśli nie miały wiele sensu. To one drożeją w pierwszej kolejności i to one osiągają najwyższe ceny, jeśli są zachowane w oryginalnym stanie. Nie mówię, że zarobicie miliardy na Merivie OPC, bo zapewne grupa jej fanów w przyszłości będzie bardzo wąska, ale jeśli już jakiś Opel ma podrożeć, to może być właśnie ten. W tej chwili jego ceny są naprawdę niskie. Dodam, że Meriva OPC powinna być obowiązkowo w kolorze niebieskim. A jeśli ktoś marzy o ciekawym Oplu, ale dostaje mdłości myśląc o mikrovanie, to polecam zainteresować się Signum w wersji V6. Samochód wyglądający jak koncept, produkowany wbrew potrzebom rynku, bez poprzednika, bez następcy. Przyjdzie dzień, że ktoś będzie chciał za niego położyć parę euro na stół.

Dziś: 16 tys. zł

Za 10 lat, moim zdaniem: 25 tys. zł

BMW serii 1 z sześcioma cylindrami

Zapomnijmy o jakichś 1M, to inna półka. Mówię o serii 1 – zwłaszcza coupe – z silnikiem 6-cylindrowym. Jest ich sporo z dieslem biturbo i nie są jakieś przesadnie drogie, ale nie widzę potencjału spekulacyjnego w konfiguracji „BMW + coupe + diesel”. Co innego gdy chodzi o to samo nadwozie, ale z silnikiem R6. Była wersja 3.0 biturbo (135i), ale już kosztuje worek pieniędzy. Pozostają jeszcze wolnossące: 125i i amerykańskie 128i. Jeśli jakiś współczesny samochód z Bawarii ma ucieleśniać hasło BMW „sheer driving pleasure”, to obstawiam że jedynka E82 pasuje tu w stu procentach. To takie trochę nowoczesne E30: nie za duże, nie za małe, sportowe, lekkie, sześciocylindrowe. Fajne nawiązanie do klasyki i jeszcze wciąż nie za miliony euro. Może i to wnętrze wyglądające jak w ubogim E90 nie jest szczytem marzeń, ale po co komu iDrive? W samochodzie, który chcemy potrzymać do celów spekulacyjnych mniej nowoczesności oznacza lepiej.

jak zarobić pieniądze

Dziś: 50 tys. zł

Za 10 lat, moim zdaniem: 80 tys. zł

Audi A6 Allroad

Ten samochód zacznie drożeć jako pierwszy z całego tego przeglądu. Ani się spostrzeżemy, a okaże się, że pierwszy, oryginalny Allroad z mocnym silnikiem 2.7 V6 biturbo (jak w S4 B5) to rarytas. Zwłaszcza jeśli będzie jeszcze miał do tego działającą pneumatykę. Producent naprawdę się przyłożył, żeby ten samochód był wyjątkowy, czego o następnych generacjach Allroada absolutnie powiedzieć się nie da. C5 ma fajne felgi (prawie jak z konceptu), wielkie poszerzenia, rewelacyjny kolor zielono-leśny, ale zarazem elegancki i to kontynuowany w kabinie utrzymanej w podobnej kolorystyce. Można postawić go naprawdę wysoko za sprawą pneumatyki, albo obniżyć i pędzić nim po autobanie (o ile obie turbosprężarki w silniku dają radę). Trudno uwierzyć, że w tej chwili taki samochód można mieć za 15 000 zł. Gdybym był inwestorem w klasyki, inwestowałbym jak porąbany w A6 Allroad i naprawiał przednie zawieszenie oraz pneumatykę do skutku.

jak zarobić pieniądze

Dziś: 15 tys. zł

Za 10 lat, moim zdaniem: 35 tys. zł

Toyota Land Cruiser J90

Wszystkie Land Cruisery drożeją. Dlaczego J90 miałby być wyjątkiem? Wzrost cen objął już J70 i wczesne J100 (tzw. dużego Land Cruisera). Trochę żałuję, że sprzedałem swoją J90 w czasie, gdy były najtańsze, zwłaszcza że była po wymianie głowicy i właściwie nic jej nie dolegało. Widocznie nie mam talentu do spekulacji. Wracając jednak do meritum – J90 to trochę niedoceniony Land Cruiser, bardzo solidny i ze stałym napędem na 4 koła – po raz pierwszy w tym modelu, trochę też niesprawiedliwie oceniany jako nieudany z powodu zdarzających się problemów z silnikiem (głowicą w 3.0 TD, wtryskiwaczami w 3.0 D-4D). W rzeczywistości te auta przejeżdżają po 500 000 km i więcej, jeśli tylko użytkuje je ktoś świadomy i nie próbuje oszczędzać na każdym kroku. Jest to też samochód stosunkowo skomplikowany i raczej należy z nim jeździć do serwisu, który zna się na Land Cruiserach. Ja jeździłem właśnie do takiego i właśnie w takim serwisie haniebnie mnie oszukano, co skończyło się naprawą silnika za 15 000 zł – to nie wada fabryczna była temu winna, a zwykłe złodziejstwo serwisantów.

jak zarobić pieniądze

Oprócz powyższego ogłoszenia za śmieszną w sumie kwotę 25 500 zł, pewnie wynikającą z dużego przebiegu auta, znalazłem też inne, równie ciekawe i nieco droższe. Zapewniam Was, że 5-drzwiowy Land Cruiser tańszy już nie będzie.

Dziś: 25 tys. zł

Za 10 lat, moim zdaniem: 45 tys. zł

Mercedes CLS

Bez gwiazdy nie ma jazdy, ale bez gwiazdy nie ma też tak znacznego wzrostu wartości. Choć nie wyobrażam sobie, że takie paskudztwo jak SL R230 mogłoby podrożeć. Bez wątpienia zacznie natomiast drożeć CLS W219. Niby to nic szczególnego, technicznie – klasa E W211, nawet osławiony układ hamulcowy SBC w CLS-ie jest ten sam. A jednak ten samochód coś w sobie ma i choć nie każdemu musi się podobać, to jednak trudno przeoczyć, że zapoczątkował on pewną nową klasę usportowionych sedanów. Długo nie miał w ogóle rywali, potem BMW ulepiło szóstkę Gran Coupe, a Audi A7 Sportbacka, ale to CLS był pierwszy. A to się ceni. Jest oczywiste, że nawet teraz ceny CLS-ów są niemałe w porównaniu z klasą E. Jednak to one jako pierwsze pójdą w górę. Ponadto znacznie łatwiej o ładnego CLS-a niż klasę E, bo ten samochód kupowali zupełnie inni klienci. Mnie się on nie podoba, ale radzę docenić, że mamy tu do czynienia z autem wyjątkowym stylistycznie i mającym znaczenie historyczne, a zarazem niewyposażonym w nienaprawialną technologię.

jak zarobić pieniądze

Dziś: 47 tys. zł

Za 10 lat, moim zdaniem: 70 tys. zł

Volkswagen Golf 2.8 V6 4MOTION

Kolejne bardzo nietypowe technicznie auto dostępne obecnie w śmiesznych cenach. Wszystkie ciekawe wersje Golfa II poszły już w górę jeśli chodzi o wartość, nawet kapciowate 1.8 GTI 112,5 KM. Golf III jest następny w kolejce. A po nim Golf IV – a ponieważ R32 już szaleje, to jego nadmuchane ceny przeniosą się na wersję „następną od góry”. I będzie to właśnie 2.8 V6 4MOTION. To samo stanie się z Leonem w tej odmianie. Zwracam uwagę, że to był jedyny, krótki czas w historii motoryzacji, gdy tak radykalnie powiększano silniki i liczbę cylindrów. Dziś 6 cylindrów w kompakcie to wręcz nie do pomyślenia. Nawet w dużych autach klasy średniej czy wyższej coraz trudniej o sześć garów. A tu proszę, 204-konny Golf VR6 z napędem na 4 koła za niecałe 14 000 zeta. Przy okazji warto wspomnieć, że 24-zaworowe VR6 jest dużo lepsze niż to wczesne, 12-zaworowe. Zdecydowanie kupię busa T4 z tym silnikiem i automatyczną skrzynią biegów. Ale to chyba akurat marzenie ściętej głowy. Tak czy inaczej, chwytajcie Golfy z VR-szóstkami póki nie kosztują dziesiątek tysięcy i spekulujcie nimi. Idźcie i bogaćcie się.

jak zarobić pieniądze

Dziś: 14 tys. zł

Za 10 lat, moim zdaniem: 30 tys. zł

 

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać