Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: Skoda Superb II

Przegląd rynku 04.02.2019 346 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 04.02.2019

Poniedziałkowy przegląd ofert: Skoda Superb II

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski04.02.2019
346 interakcji Dołącz do dyskusji

The want is strong, czyli po polsku „chcęto”. To określenie świetnie pasuje do sytuacji rynkowej Skody Superb II. Samochód jest niezwykle pożądany, a mimo 11 lat na karku pozostaje niemiłosiernie wręcz drogi. Co można kupić i za ile? Jak nie przepłacić?

Wymyśliłem kiedyś dla Superba II określenie „zabójca Passata” i podtrzymuję je patrząc na obecną sytuację rynkową. Superb II zazębia się z Passatem B6 (o 2 lata), ale przez większość swojego okresu produkcyjnego szedł równo z Passatem B7. Od Passata B7 ma prostszą konstrukcję (bez elektrycznego ręcznego i aluminiowego zawieszenia), a przy okazji więcej miejsca. Zielona kura na masce gwarantuje wręcz wysokie zainteresowanie rynkowe, jedynie w statystykach importu Superb nie wypada tak imponująco, przez co i podaż samochodów jest mniejsza, ale ssanie ze strony klientów praktycznie identyczne jak przy Passacie B7. Niektórzy twierdzą nawet, że większe – byłem ostatnio w dużym komisie z autami używanymi i potwierdzono mi tam, że Superby idą jak woda…

…pod warunkiem, że mają bogate wyposażenie.

Sporo z tych aut kupiono do flot w bazowych wersjach. Bazowych, ale oczywiście z dieslem. Do wad Superba II wypada zaliczyć brak uczciwego silnika benzynowego, który można by zagazować. Jak można było nie wypuścić Superba II z 2.0 115 KM na polski rynek? Uważam to za skandal, za który Niemcy z Czechami powinni nas przeprosić. Pozostają więc średnio udane TSI (głównie 1.8 jest kłopotliwe) albo diesle, których wyboru w Superbie II nie zabrakło. Ruszajmy więc z przeglądem ofert.

Na początku, jak zwykle, określam warunki. Po zawężeniu roczników do 2008-2015 pozostaje nam 940 Superbów. Zdecydowanie za dużo. Wykonuję więc odważny ruch i zaznaczam „kraj pochodzenia – Polska”. Po co mi Superb z zagranicy, skoro mogę mieć takiego z Polski? Po co babrać się z akcyzami i rejestracjami, nie móc wrócić na kołach albo załatwiać zbyteczne formalności, po co wierzyć w książkę serwisową wypełnianą na noc przed przyjazdem klienta, skoro mogę po prostu wybrać ten parametr?

Zostało 625 ogłoszeń.

Problem w tym, że nie mogę odrzucić wersji 3-bryłowej, bo jest praktycznym liftbackiem, a ponadto debiutowała wcześniej, więc jest tańsza niż kombi. Nie mogę odrzucić wersji benzynowych (a to i tak niewiele by dało, bo Superb to głównie diesel), bo też bywają atrakcyjne. Nie chcę ograniczać się do Superbów z DSG, bo takie z manualem też jeżdżą całkiem fajnie. To nie Mercedes, że musi być z automatem. Wycięcie aut z przebiegiem ponad 300 tys. km i ofert sprzedaży pojazdów uszkodzonych zawęziło mi ofertę do 584 Superbów na OLX.pl i Otomoto.pl. Nie zapowiada się więc łatwo.

Dobra wiadomość – można mieć Superba II już za 22-24 tys. zł. Zła wiadomość – będzie uboższy niż przeciętny mieszkaniec Mozambiku. Może to być na przykład taki egzemplarz, w którym ktoś z opcji zamówił tylko skórę. Jest radio 1 DIN, jest klimatyzacja manualna, są liczne zaślepki wokół dźwigni biegów (oni uwielbiają zaślepki w VW), są plastikołpaki i kierownica bez sterowania radiem. I skóra. Ponadto jest to dość rzadko spotykana wersja z 1.9 TDI. W 2010 r. była już nielegalna i musiało ją zastąpić 1.6 TDI. Ale zaraz zaraz, co my tu widzimy: kraj pochodzenia – Polska + dwa lata w kraju. Mam na to określenie, ale go nie przytoczę…

Źródło: Otomoto.pl. Autor: Superb

Niestety, musimy przekręcić potencjometr z cenami na 35-40 tys. zł

Poszukajmy sensownego Superba do czterech dych. Za te pieniądze można już ewentualnie pokusić się o znalezienie wariantu kombi. Skrolowanie wzrokiem tytułów ogłoszeń pozwala doświadczonym wyszukiwaczom błyskawicznie odrzucić ogłoszenia będące stratą czasu. Moją uwagę zwróciła wersja 4×4 z dwulitrowym dieslem o mocy 170 KM i ręczną skrzynią biegów. W miarę bogato wyposażona (ktoś chyba ukradł kołpaki). Może miała jakąś przygodę przy tylnych prawych drzwiach, a może to tylko takie zdjęcie. Napęd 4×4 wydaje się fajnym dodatkiem do tego dość nudnego wozu, przy okazji to zwykły, prosty Haldex.

Źródło: Otomoto.pl. Autor: Marcin

Problem w tym, że treść oferty brzmi: ogłoszenie grzecznościowe. Jeśli ktoś nie wie, po co stosuje się ten zwrot, to już wyjaśniam. Handlarz w ten sposób próbuje zrzucić z siebie wszelką odpowiedzialność, w razie gdyby samochód okazał się zupełnie inny niż w opisie. On nie wiedział, przecież to było ogłoszenie grzecznościowe, które on wystawiał prywatnie dla znajomej firmy, a to że przypadkiem sam ją prowadzi…

Porzućmy więc marzenia o 4×4 i skupmy się na bardziej realnych ofertach.

Czytając ogłoszenie pana Rafała, który o swojej Skodzie pisze „Super B” (ludzie często tak mówią: super be, co tylko wskazuje, że źle dobrano nazwę), mam wrażenie że musi być jakiś błąd w filtrach OLX i Otomoto. Naprawdę trudno mi bowiem uwierzyć, żeby ktoś zaznaczał „kraj pochodzenia – Polska”, a następnie natychmiast pisał opis, który temu przeczy. Nie mogę podejrzewać wszystkich o wkręcanie klientów. Problem w tym, że mamy tu do czynienia z silnikiem 1.6 TDI 105 KM, który według sprzedającego ma 135 KM. Gruby cziptuning. Może za gruby jak na mój gust. Szukajmy dalej…

Kto szuka, ten znajdzie. Wprawdzie zdjęcia zrobiono kanapką albo telefonem bez aparatu, ale co to szkodzi? Fajna konfiguracja, ładny kolor. Mocny diesel i automatyczna skrzynia biegów. Opis wydaje się sensowny. Salon Polska, bezwypadkowy, realistyczny przebieg. Jak mówił klasyk: do Bydgoszczy będę jeździł!

Źródło: Otomoto.pl. Autor nie podany.

Kiedy podciągniemy cenę do równych 40 tys. zł, stajemy przed nierozwiązywalnym dylematem: za tę cenę wszystkie samochody wydają się fantastyczne. Można wręcz przebierać w ofertach mających wszystko, czego oczekuje polski klient: od mocnego diesla pod maską do kompletu faktur z ASO kończąc. O ile przy Passacie B7 (o którym jeszcze napiszemy) miałem problem, żeby wśród wozów za 40 tys. zł znaleźć coś z wiarygodną historią, o tyle w przypadku Superba wystarczy rzucić kamieniem (byle nie w dinozaura) i trafi się na jakąś sensowną ofertę. Na przykład pani Ania wystawia bardzo ładnego, czarnego liftbacka z najmocniejszym dieslem i DSG. Przy okazji zdjęcia naprawdę pokazują sprzedawane auto. Byłem takim wozem w jakiejś dłuższej trasie. Nie zamieniłbym go na żadne Audi. Mało palił, był niesamowicie stabilny i wygodny. Nad czym się tu zastanawiać?

Źródło: Otomoto.pl. Autor: Ania

Ale wiecie, apetyt rośnie w miarę jedzenia

Skoro już wiemy, że cztery banknoty po 10 tys. zł można zamienić na bardzo dobrego Superba, zastanówmy się jak znaleźć jeszcze lepszego Superba. Takiego w topowej wersji. Ma mieć na pokładzie wszystko. A jeśli Skoda + wszystko, to tylko Laurin & Klement. Tu pojawia się problem, bo mało kto pisze nazwę poziomu wyposażenia w opisie auta, a jeśli już, to używa skrótu L&K, który OLX – nie wiedzieć czemu – zamienia na „L&K”, co powoduje okropne zamieszanie. Superb Laurin & Klement to wysoka półka cenowa: zaczyna się od ok. 60 tys. zł. Za te pieniądze kupujemy już oczywiście wariant poliftowy z inną kierownicą oraz zmienionymi lampami z tyłu i z przodu. Na przykład taki. Myślę, że to taka ostateczna wersja Superba. Najmocniejszy diesel, DSG, napęd na 4 koła i Laurent z Klementyną w środku. Wóz godny prezydenta jakiegoś średniego miasta.

skoda superb II
Źródło: Otomoto.pl. Autor: Ciesiółka Auto Group

Ale można pójść jeszcze wyżej. Któż mógłby zapomnieć, że w ofercie Superba było coś naprawdę specjalnego? 3.6 VR6 FSI (niestety, FSI…) o mocy 260 KM łączone z DSG i napędem na 4 koła. Niesamowite, że tej wersji nie marketowano jako sportowej, po prostu ją sprzedawano jak każdą inną, a z zewnątrz nie da się odróżnić jej od 2.0 TDI. A co najlepsze, za sprawą dużego zużycia paliwa ten wariant szybko traci na wartości i można kupić go już za 40-50 tys. zł. Trzeba jednak trochę dołożyć do naprawdę dobrego auta, co nie zmienia faktu, że to jeden z tańszych sposobów na 6,5 sekundy do setki w połączeniu z praktycznym nadwoziem. Chciałem podlinkować poliftowe kombi 3.6 VR6 pana Adriana, ale pan Adrian zapomniał napisać opis, więc możemy tylko się domyślać że samochód jest idealny, a być może wręcz przeciwnie. Natomiast w tym przypadku wóz wystawia firma, co jest taką zaletą, że w pełni odpowiadają za to co sprzedają i trudno im się będzie wykręcić.

Źródło: Otomoto.pl. Autor: Ultima Auto

No dobra, trochę odfrunąłem z tymi ofertami. Nikt nie kupuje takich rzeczy. Kto chce mieć Skodę, która wciąga 16 l/100 km? (oprócz mnie). Wróćmy więc do rzeczywistości i pokażmy coś sensownego, co nie będzie droższe niż 35 tys. zł, a przy tym nie spali dużo i nie będzie kolejnym dieslem. Mój typ w dzisiejszym przeglądzie to Superb pana Anatola (prawie jak „Kapelusz pana Anatola”). W tym ogłoszeniu przekonuje mnie wszystko. 1.4 TSI do tego wozu – większość osób powie „eee, za mały”, tyle że moje odczucia są tu zupełnie inne. Ten silnik fajnie idzie z dołu i jeśli ktoś nie próbuje zostać królem lewego pasa, sprawdzi się w każdej sytuacji. Tak, to jest ten z nietrwałym łańcuchem rozrządu, ale to akurat się zrobi po zakupie i wytrzyma znowu 50 000 km. Rzetelny opis i mnóstwo zdjęć każą sądzić, że pan Anatol mówi jak jest.

skoda superb II
Źródło: Otomoto.pl, autor: Anatol

Co tylko potwierdza, że zakup Superba II to łatwe, relaksujące zadanie w porównaniu ze stąpaniem po polu minowym, jakim jest próba zakupu Passata.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie