Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: fura dla teścia

Przegląd rynku 10.06.2019 314 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 10.06.2019

Poniedziałkowy przegląd ofert: fura dla teścia

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski10.06.2019
314 interakcje Dołącz do dyskusji

Mój teść miał kolizję. Na jego stojący samochód wpadło inne auto i poczyniło w nim szkody. VW Polo teścia ma 17 lat i jest w jednych rękach od nowości. Czy to czas na zmianę?

Nie będę tu opisywał przygód z ubezpieczycielem ani innych hocków-klocków, tylko od razu przejdę do rzeczy. Sprawa wygląda tak: budżet to absolutnie maksymalnie 20 tys. zł i ani złotówki więcej. Samochód ma być mały, typowo miejski i niezawodny. Nie musi być ani szczególnie mocny, ani jakoś przesadnie bogato wyposażony. Ba, może mieć nawet tylko troje drzwi. Musi być popularny i łatwy w serwisowaniu. Żadnego diesla – tylko wersja benzynowa i to bez LPG, bo teść przejeżdża 8000 km rocznie. Kryteria jasne? Wszyscy wszystko zrozumieli? No to do dzieła.

Jeden: Volkswagen Polo

Zastąpmy jedno Polo innym Polem. Brzmi jak świetny pomysł. Do momentu, kiedy włączymy przedział cenowy 16-20 tys. zł i dodamy filtr „tylko benzyna”. Do wyboru jest 130 samochodów. Pojawia się problem. Te 16-20 tys. zł to granica między idealnym Polo 9N, a nowszą generacją 6R. Niestety 6R jest dużo lepsze jeśli chodzi o wyposażenie i wykończenie, więc 9N odrzucam, a wtedy zostają auta raczej w średnim stanie i niezbyt atrakcyjnych wersjach. Ale poszukać zawsze warto. Poszukałem i oto kilka propozycji.

Jest na przykład tanie Polo 6R od polskiego właściciela. Trochę przytarte, ale to nie wpływa na pracę silnika. 160 tys. przebiegu to trochę dużo, ale cena czyni cuda. Nie można go odrzucić, ale nie skłania mnie ono do zakończenia poszukiwań. Auto od pana Sebastiana jest opisane jako prywatne, jednak nigdy nie widziałem, żeby nie-handlarz pisał tak handlarski opis. Przebijam się przez kolejne dziesiątki aut sprowadzonych z Niemiec, po opłatach i do opłat, próbując znaleźć coś, co wygląda choć trochę rozsądnie. Czasami prawie do końca wydaje mi się, że złapałem Polo za nogi, a tu na końcu opisu „świeci się check engine i nie wiem dlaczego, ale auto jest sprawne”. Trochę tak, a trochę nie.

Ostatecznie za najciekawsze uznałem to czerwone Polo od pana Mikołaja z Warszawy. Opis brzmi wiarygodnie. Drugi właściciel, łysa wersja z klimą, tu podmalowany, ale za to ma jasne wnętrze, co jest znaczną zaletą. Ogólnie jednak sytuacja rynkowa w przypadku Polo jest wybitnie zniechęcająca. Dużo aut z silnikiem 1.2 i przebiegiem 160 tys. km każe sądzić, że w 1.2 po 160 tys. km wszystko nie jest już tak dobrze jak kiedyś. Nie da się kupić bardzo dobrego Polo 6R za 16-20 tys. zł, a na 9N nie warto sypać takiej forsy.

samochody do 20 000 zł

Dwa: Skoda Fabia

Skoro nie Polo, to Fabia. Fabia ma zawsze pięć drzwi, bo Skoda jest simpli klewer, i wie że pięć drzwi to więcej niż trzy. Przy założonych kryteriach możemy wybierać aż spośród 226 Fabii. Można by sądzić, że skoro Fabia to bestseller w naszym kraju, to i większość wystawianych aut będzie mieć polskie pochodzenie. Nic bardziej mylnego – rynek jest zalany tanimi Fabiami sprowadzonymi z Niemiec. Nie do pomyślenia, żebyśmy do Polski musieli sprowadzać Skody z Niemiec. Przy okazji 16-20 tys. zł nie starczy oczywiście na Fabię III (model aktualny), jedynie na Fabię II – co akurat nie stanowi jakiejś znacznej szkody.

Bardzo podoba mi się Fabia Scout od pana Tomasza. Ten uterenowiony model żadnych zdolności terenowych nie ma, ale przeważnie pakiet Scout łączył się z bogatym wyposażeniem. Tu mamy egzemplarz już zarejestrowany w Polsce, sądząc z treści opisu sprzedaje go firma (kupujący zwolniony z PCC – wiadomo co to znaczy), niestety nie napisano co jest pod maską. Z tabelki z danymi technicznymi wnioskuję że to 1.2 TSI 86 KM. A więc odpada – żadnych TSI teściowi nie wcisnę. Wybitnie rozczarowałem się tym ogłoszeniem, gdzie jest napisane, że samochód wkrótce zostanie wystawiony na sprzedaż. To po co go wystawiacie, skoro nie jest na sprzedaż? Chcieliście się pochwalić, że macie taką ładną Fabię? Klaszczę na wszystkie trzy ręce.

Znalazłem też dość interesującą Fabię z Warszawy z silnikiem benzynowym 1.4, który ma znaczną zaletę w stosunku do 1.2, tzn. posiada cztery cylindry i znacznie mniej podskakuje na wolnych obrotach. Przebieg 144 tys. km to tak trochę na granicy akceptacji, ale jest znośnie. Bardzo podoba mi się pani Aleksandra… eee to znaczy Fabia pani Aleksandry sprowadzona ze Szwajcarii, bo ma bogate wyposażenie i silnik 1.6, ale teść nie będzie zadowolony, bo po co mu taki duży silnik? No i jeszcze jedna czterocylindrowa Fabia, niestety ze zdjęć wygląda na… intensywnie eksploatowaną w przeszłości.

A więc czy da się kupić Fabię do 20 tys. zł z benzynowym silnikiem i nie-kombi? Da się, co udowadnia egzemplarz pana Bartka z Poznania. To najsmutniejsza konfiguracja z możliwych, czyli srebrna z czarnym wnętrzem, ale ma dobry opis, wygląda zdrowo i pewnie jeszcze długo pojeździ. Z drugiej strony Volkswagen jest strasznie sprytny: uczynił wnętrze Fabii tak brzydkim, żeby zachęcić klientów do wysupłania paru euraków więcej na Polo. Sytuacja rynkowa Fabii jest podobnie zła i frustrująca jak w przypadku Polo, więc na tym kończę przygodę z produktami VAG w tym przeglądzie.

samochody do 20 000 zł

Trzy: Toyota Yaris

Yaris to najbliższy konkurent Polo i Fabii. Na rynku jest ich zatrzęsienie: w cenie od 16 do 20 tys. zł można wybierać spośród aż 350 sztuk Yarisów. Oczywiście większość z nich to auta sprowadzone. Nie jest aż tak źle, jak w przypadku Polo, ale wcale nie mamy do czynienia z galerią Yarisów „salon Polska”. Często trafiają się oferty typu „kupiłem sprowadzone, pojeździłem i sprzedaję”, czego nie odradzam, jedynie zalecam większą ostrożność w trakcie poszukiwania śladów napraw powypadkowych. Takie auta często mają niezłe wyposażenie. Niestety, samochody oferowane przez komisy przy salonach Toyoty nie zachwycają: najbiedniejsza wersja Terra z przebiegiem 180 tys. km za tyle szmalu? Nie trzeba być znawcą rynku, żeby zobaczyć że za te same pieniądze można mieć coś lepszego. Ogólnie tych Yarisów to nikt za bardzo nie oszczędzał, bo Polo z przebiegiem ponad 170 tys. km to rzadkość, a w Yarisie to rzecz powszechnie spotykana. A i ponad 200 tys. km też potrafi się pojawić. Ale ogólnie nie jest źle, jeśli poszukać głębiej, to znajdziemy trochę aut z polskiego salonu, i to często z silnikiem 1.3 87 KM (nie z wadliwym 1.3 Dual-VVT-i 99 KM). Takich jak ten (fajny), ten (co to za zdjęcia w ogóle) albo ten (roczniki poprzednich właścicieli guzik mnie obchodzą).

W końcu znalazłem coś wyjątkowego. Sprzedaje handlarz, ale dajmy mu szansę. Salon Polska, czerwony, z wypasem (klimatronik w Yarisie II!) i z czterocylindrowym silnikiem z przebiegiem… 53 tys. km.

samochody do 20 000 zł

Cztery: Ford Fiesta

Aż trzysta Fiest do wyboru! Prywatnie jestem chłodnym fanem tego modelu z powodu niezbyt udanego wnętrza, ale jeździłem nim (w nietypowej wersji 3d 1.6) i sprawował się bardzo dobrze. Widać, że oferta rynkowa obejmuje głównie auta pofirmowe, które mają najeżdżone od ok. 170 do znacznie ponad 200 tys. km.

Absolutnie zakochałem się w tym egzemplarzu. Bananowy z bananowym wnętrzem, ale jak! Po całości, włącznie z kierownicą. Do tego mocny silnik 1.6 i system bezkluczykowy. Niestety – to kolejne auto sprowadzone, tak jak przeważająca większość Fiest. Przy okazji zauważyłem ciekawą handlarską dychotomię. Są dwa rodzaje handlarzy, co na przykładzie Fiesty widać jak na dłoni. Jedni piszą opisy tak:

Świeżo sprowadzony Auto jest w bardzo dobrym stanie bez jakiego kolwiek wkłądu finansowego auto z zewnatrz ładne bez rys środek czysty pachnący bez przetarć itp auto na dzien dzisiejszy (…)

Nazwałbym ten styl „nie mam czasu pisać opisu, ale muszę”.

Drugi typ handlarza to „uwielbiam pisać opisy”. Napisze wszystko, całą ewangelię według Grubasa. Najpierw naobraża klientów i pięć zdań poświęci temu, że jego samochód jest drogi, bo drogie samochody są dobre, a tanie są złe, a kto uważa inaczej, ten „nie szanuje swojego czasu i pieniędzy”. Będzie UŻYWAŁ !!!!! NAGLE !!!!!! wielkich liter i stosował >>>> ZNAKI PRZESTANKOWE <<<<< jako typ *** O Z D O B N I K A *** do swojego opisu, co ma go U A T R A K C Y J N I Ć wizualnie. Będzie przekręcał słowa typu „bardzo niskie spalenie”, pisał ZAWSZE „169000Tys km” (oni inaczej nie umieją), doda ok. 30 określeń które nic nie wnoszą do tematu (unikat, dla Wymagających Klientów, najlepszy, super, zobacz), na niemiecki przegląd mówi wyłącznie „tif” i tak też to zapisuje. Jest to typ handlarza, który nieironicznie używa wyrażenia „to jest ten wzmocniony”.

Poszukiwania idealnej Fiesty zakończyłem na egzemplarzu od pana Leszka. Nie tylko mamy zestaw „salon Polska, prywatny właściciel”, ale też silnik 1.4 zamiast standardowego 1.25. Sądzę, że trudno będzie być zeń niezadowolonym.

samochody do 20 000 zł

Pięć: inne samochody

Inne samochody otwiera bez wątpienia Opel Corsa D. Jest ich bardzo dużo – tyle co Yarisów. Co więcej, można trafić na wersję z mocnym silnikiem 1.4 100 KM, na czym chyba jednak nam szczególnie nie zależy. Pierwsze trzy ogłoszenia, które otworzyłem, spowodowały u mnie silne rozczarowanie. Jeden samochód miał opis „prywatny” i nazwę firmy jako sprzedającego, drugi był niezarejestrowany, trzeci nie miał opisu. A jak już jest opis i wszystko wydaje się tip-top, to nie ma zdjęć wnętrza.

Widzę, że w przypadku Corsy bardzo często pojawiają się opisy bogatego wyposażenia. Tempomat, podgrzewana kierownica i opcjonalny wysuwany z tyłu bagażnik na rowery mają skusić klientów do zakupu małego Opla. W sumie coś tam znaleźć się da, ale co śmieszne, wszystkie egzemplarze Corsy, które uznałem za rokujące, były trzydrzwiowe. Jak już pisałem – w tym przypadku to nie problem.

samochody do 20 000 zł

Ze smutkiem odrzucam Kię, choć poprzednie Rio to świetny i niedoceniony samochód. Po prostu nie ma ciekawych ofert. Rio bywa zwykle droższe niż 20 tys. zł, za takie pieniądze mamy albo auta niezarejestrowane, albo mało wiarygodne opisy (kraj pochodzenia: Francja, austriacka książka serwisowa). To już prędzej da się kupić Hyundaia i20 – niestety nie jest on tak ładny, ani tak przestronny jak Rio. Problem z tymi koreańskimi autami jest też taki, że one się wprawdzie nic a nic nie psują, ale bieżąca eksploatacja wcale nie jest taka tania. To może Punto Evo? Da się kupić niezłe egzemplarze, choć wymaga to trochę szukania (większość też jest sprowadzonych. Serio). Ale wątpię, żebym przekonał teścia do włoszczyzny. Miał w życiu Maluchy i Uno, i chyba do produkcji z kraju pizzy i Pizy wrócić by nie chciał. Może Clio? Mnie się takie podoba, jest naprawdę super przestronne i o dziwo wcale nie chce się psuć, tyle że mamy tu ten sam problem co przy Punto. Po co kupować włoskie i francuskie, skoro za te same pieniądze można mieć niemieckie i japońskie? Oczywiście to błędne myślenie i nieaktualne stereotypy, ale wydaję nie swoje pieniądze, więc szkoda tracić czas na dyskusje.

Na pewno ciekawą opcją jest samochód węgierski pod nazwą Suzuki Splash. Ma nawet tabliczkę znamionową Magyar Suzuki Corporation. Parkuje się go superłatwo, ma też superoszczędny silnik. Nie liczyłbym tylko na tanie części, ale taki Splash sprawia, że cieszy mi się twarz.

samochody do 20 000 zł

Podsumowując…

16-20 tys. zł to najpopularniejszy przedział na rynku. Nie są to już tanie gruzy, na których właściwie się nie zarabia, ani drogie wozy, które sprzedaje się miesiącami. Skutek? Najgorsza sytuacja rynkowa z możliwych. W jaką kategorię by się nie weszło, mamy festiwal poniemieckiego szmelcu, najczęściej niezarejestrowanego, co wyklucza nawet jazdę próbną do mechanika czy SKP. Odechciewa się szukać, choć oczywiście pod stertą złomu leżą prawdziwe perły. Nie wiem czy je znalazłem w tym przeglądzie, ale sporo się dowiedziałem. Na przykład tego, że auto teścia zostanie naprawione i będzie jeździć dalej, bo tak jest najtaniej i… najbardziej ekologicznie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać