Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: samochód dla mamy

Przegląd rynku 01.06.2020 993 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 01.06.2020

Poniedziałkowy przegląd ofert: samochód dla mamy

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski01.06.2020
993 interakcje Dołącz do dyskusji

Mama (nie moja) ma 60 lat, a prawo jazdy od 30. To będzie jej pierwszy samochód. Cena – czterocyfrowa. Nie Yaris. 

Auto ma być małe i proste w użytkowaniu oraz w ewentualnych naprawach. Żadnych kombinacji i przekraczania 10 tys. zł. Odpowiedź jest oczywista: Yaris. Koniec przeglądu. Yaris wygry…

STOP! Nie może być Yaris!

Dlaczego? Mama marudzi. Brzydkie wnętrze. Jak to nie ma normalnych zegarów tylko jakąś tubę z wyświetlaczem? Okropność. „Nie mogę przecież jeździć we wnętrzu, które estetycznie mnie obrzydza” – mówi mama. Tym sposobem Yaris opuszcza zestawienie zanim do niego trafił. Ale mama ma dalsze wymagania. Auto musi być w ładnym kolorze. A jaki to jest ładny kolor? No jakiś ładny. Teraz wszystkie auta są takie srebrne, albo szaro-bure, albo czarne, to nie może tak być. I klimatyzacja też musi być. A no i fajnie jakby nie trzeba było biegów zmieniać. Mamo, uspokój się, takie rzeczy to tylko w reklamach. Czy na pewno nie może być Yaris?

Fiat Grande Punto

Wiele się zmieniło odkąd Grande Punto po raz ostatni gościło w przeglądzie ofert. Głównie zmieniło się to, że potaniały, więcej jest ofert typu „sprzedaję bo już tego nie chcę” oraz aut z LPG. Moją uwagę przykuł egzemplarz ze szczerym opisem i na kołpakach z BMW E36, ale mama (nie moja) powiedziała, że auto nie może być 3-drzwiowe, bo ona z Grażynką i Bożenką często jeżdżą na manikur, i Bożenka nie będzie wsiadać do tyłu jak do Malucha. Nie przekonało mnie błękitne auto z LPG i rozbudowanym opisem typu „niestuka niepuka pendantycznie utrzymany”, ale utwierdziło w przekonaniu, że do 10 tys. zł spokojnie da się wyrwać ładne Grande Punto. Wspólną wadą większości egzemplarzy za mniej niż dycha jest ubogie wyposażenie i przebieg powyżej 200 tys. km. Jeśli auto ma klimę i 5 drzwi, i kosztuje poniżej 10 tys. zł, to często jest np. niezarejestrowane w Polsce. Nie należy się jednak zrażać, bo czasem trafiają się całkiem rozsądne wozy. O ten mamo, może ten? Chyba żartujesz, on ma kolor spranych gaci w brokacie. Zapomniałem, że i kolor musi się zgadzać. Ech, no trudno. Jeśli chodzi o ładny kolor, to są czerwone. Na przykład ten, ten i ten. Może być? No może i może, ale on jest jakiś duży ten samochód, ja bym wolała coś mniejszego… 

Oferta z OLX, fot. Grzegorz

Fiat Panda

Mniejsze? Proszę bardzo. W przypadku Pandy nie grozi nam spotkanie z wersją trzydrzwiową, wszystkie mają pięcioro drzwi. Przy budżecie do 10 tys. zł można już naprawdę powybrzydzać. Za te pieniądze samochód nie powinien mieć wieszczych śladów zużycia, a podzespoły parują jak należy. Niestety, jeśli wymaganiem minimalnym jest klimatyzacja, to nagle lądujemy z Pandami sprowadzonymi z zagranicy, z nieznaną historią – w Polsce mało kto kupował nową Pandę z klimą. Oczywiście nie należy się poddawać, bo te krajowe też się zdarzająCzy on musi być niebieski? Ja nie mam nic niebieskiego. To zaczyna robić się trudne. O, znalazłem. Chyba teraz naprawdę wszystko będzie idealnie. Jest czerwony, z klimatyzacją, pięciodrzwiowy. Te siedzenia to muszą być takie niebieskie? Ups, znowu fakapik, przepraszam. Szukamy dalej. I cyk, czerwony z szarym wnętrzem i klimą. I ciach kość słoniowa, silnik wprawdzie tylko 1.1 i bez dzielonej kanapy, ale mały przebieg i klimatyzacja. Czy trafiliśmy na ideał? No fajna nawet, fajna ale powiem ci, że mąż Grażyny miał raz Fiata, to mu się ciągle psuł, ile on tam pieniędzy włożył, i ciągle coś, wiesz ja to się chyba boję…

samochód dla mamy
Oferta z Otomoto. Fot. Maciej

Honda Jazz

Niezawodna? Check. Pięciodrzwiowa? Check. Klimatyzacja? Prawie w każdym egzemplarzu. Ciekawe kolory? Były, trzeba poszukać. Mnóstwo miejsca przy małej długości auta, duże szyby i łatwe parkowanie. Nie może być lepiej. Co więcej, nie brakuje ofert wyglądających całkiem atrakcyjnie (choć oczywiście roczniki są dużo starsze niż przy Pandzie). Pięknego Jazza w kolorze miedzianoróżowym sprzedaje pani Wanda. Szkoda, że nie sprzedaje Pandy, byłaby Wanda i Panda. Nie jest to jedyne auto w tym kontrowersyjnym ubarwieniu. Ośmieliłem się też pokazać żółtego Jazza po tuningu wizualnym, który prezentuje się naprawdę zadziornie, ale został odrzucony pod pretekstem urwania zderzaka podczas podjazdu na krawężnik. Na szczęście to nie koniec ofert wartych zainteresowania, gdyż czeka na nas jeszcze Jazz w kolorze bladoróżowym. Auto wzbudziło prawdziwy entuzjazm u potencjalnej kupującej, która zapytała a to się psuje? – odpowiedziałem że nie, co najwyżej trochę rdzewieje, a tak ogólnie to wszyscy są niesłychanie z tego auta zadowoleni. Jakieś wady? Może tylko to, że niektóre części są drogie, ale naprawdę rzadko się coś wymienia, Japończycy jak coś robią to bardzo porządnie. No to super, dzwonimy. A który to rok produkcji? Dwa tysiące dwa? To ma osiemnaście lat? Nie no, zabytku to ja nie chcę. Pełnoletni samochód mi chcesz kupić?

Oferta z OLX, autor nie podpisany

Nissan Micra

OZONOWANY Nissan Micra w kolorze czerwonym, pięciodrzwiowy i z klimatyzacją, rocznik znacznie nowszy niż w Jazzie, bo 2006, wydaje się spełniać wszystkie kryteria. Czy to koniec przeglądu? Nie, bo auto nie jest zarejestrowane a wiesz, ja bym wolała bez tych wszystkich formalności, teraz te urzędy działają jak chcą przez tę całą pandemię…, więc zglądam dalej w poszukiwaniu ideału na polskich tablicach rejestracyjnych. Trochę się bałem, czy kolorek nie zostanie odrzucony w przypadku zielonej Micry K12, ale okazało się że nie, a co więcej, na korzyść auta zapunktował bardzo rzadko spotykany w tym roczniku system bezkluczykowego odpalania. Nie musi mama wkładać kluczyka do stacyjki, wystarczy obrócić pokrętło i auto odpala, kluczyk można nosić w torebce. E nie, bo tak to łatwiej ukradną, ja czytałam na tej waszej stronie… – i weź tu się kłóć. Znalazłem jeszcze drugi zielony egzemplarz z automatyczną klimatyzacją, ale nie widać czy ma keyless-go. Jedno jest pewne: jeśli szukasz samochodu miejskiego do dychy i ma mieć jak najbogatsze wyposażenie, to pomijając patologię typu Mini czy Lancia Y, Micra K12 jest najlepszym wyborem. To co mamo, dzwonimy po tę zieloną? No możemy, ale weź mi jeszcze coś pokaż, bo ja w sumie to nie wiem…

Oferta z Otomoto. Fot. Marek

Kia Picanto

Malutki, zawsze pięciodrzwiowy, niezawodny i oszczędny, nieco bezpłciowy samochodzik z Korei. Często pomijany przy wyborze auta z drugiej ręki, bo ludzie o nim zapominają. Ma wielką zaletę, jaką jest czterocylindrowy silnik, często w tej klasie mamy do czynienia z trzema cylindrami, które zdecydowanie bardziej terkoczą. No i ceny – nadzwyczaj atrakcyjne. Są ludzie, którzy narzekają że po większym przebiegu w Picanto pojawiają się różne trudne do usunięcia awarie, tzn. zużywają się części co do których sądzilibyśmy że są wieczne, ale to dość odosobnione przypadki.

Odważni mogą zdecydować się na malinowe Picanto 1.0 z przebiegiem 250 tys. km. Piękne to czasy, gdy silnik 1.0 jest w stanie przejechać ćwierć miliona kilometrów bez remontu. Zielone cacko ma o wiele mniejszy przebieg, ale brakuje mu polskich tablic rejestracyjnych. Ten sam problem ma egzemplarz w kolorze miedzianym, jednak na jego korzyść działa to, że ma kolorystykę tapicerki dobraną do barwy nadwozia (to podobno ważne). Za 7600 zł można kupić całkiem eleganckie Picanto z gazem – no ten gaz to fajny, ale ja nie umiem tego sama tankować no i się nie nauczę, a poza tym ile ja tych kilometrów w miesiącu zrobię. Ostatecznie więc można zaryzykować ten egzemplarz, ma handlarski opis, ale reszta się zgadza ze specyfikacją. Śliczny, a poszukałbyś czegoś takiego żeby tych biegów nie było trzeba…

samochód dla mamy
Oferta z Otomoto. Fot. Monika

Mazda 2

Gdyby nie to, że auto jest niebieskie, to poleciłbym po prostu tego Forda Fiestę. Ale skoro kolor ma znaczenie, a czerwony > niebieski, to przyjrzyjmy się niecodziennej konfiguracji Mazdy 2. Spostrzegawczy zauważą, że wybierak od skrzyni automatycznej w Maździe i Fordzie są identyczne i nie wyglądają jak z typowego automatu. Słusznie, bo jest to skrzynia zautomatyzowana, czyli manual, w którym biegi zmienia za nas siłownik. Trzeba się do tego przyzwyczaić i nie wściekać się, że robot nie robi tego tak szybko i płynnie jak w skrzyni hydraulicznej. Przekładnia nazywa się Durashift-EST, opracował ją Ford i ma pięć biegów. Zasadniczo to to samo co manual, tylko z innym osprzętem i niestety awaryjnym sterownikiem, o którego awariach można poczytać sobie tutaj (mama idzie czytać). No weź, na co ty mnie chcesz wpakować, kto to naprawi? Ja tylko jednego mechanika tu mam, pana Grześka, przecież Grzesiu to jak taki wynalazek zobaczy to wyjdzie z siebie. Czyli co, odpada? No odpada. Ja to bym chciała takie coś podniesione, bo to się łatwiej wsiada.

Oferta z Otomoto. Fot. Sebastian

Suzuki Ignis

Wiemy już, że samochód musi być niezawodny, pięciodrzwiowy, zarejestrowany w Polsce, z klimatyzacją, najlepiej z automatem ale niekoniecznie, no i fajnie jakby był podniesiony, taki typu SUV. I do 10 tys. zł. Proste wymagania mamo, takie samochody można kupić w każdym sklepie z samochodami [sarkazm].

Sytuacja w kwestii Ignisa jest zaskakująco dobra, aut jest sporo, ceny normalne, stan często całkiem niezły. I na przykład ten czerwony, gdyby nie brak polskich tablic, byłby naprawdę super. Namawiałbym mamę (nie moją), żeby się przemęczyła z tą rejestracją. Ja zarejestrowałem auto importowane z Belgii w 2017 r. i nie było to w ogóle trudne, zwłaszcza że miało ważne belgijskie badanie techniczne na dokumencie pod nazwą CarPass i było to honorowane w wydziale komunikacji. Namawiałbym też mamę, żeby przestała narzekać, że auto jest niebieskie, jeśli jest naprawdę w dobrym stanie. A nie – stop – „udostępnię czujnik grubości lakieru + ogłoszenie grzecznościowe wystawione na prośbę znajomego”. Hahaha. Nie. Handlujesz samochodami bez działalności gospodarczej?

Bardzo tani Ignis pana Stanisława ma problemy z korozją, które ogólnie trapią stare Suzuki. Auto od pana Michała chyba trochę sporo kosztuje jak na rok 2004. Pozostałbym przy tym czerwonym z Belgii z samego początku. Nie no fajny jest, ale mój śp. mąż zawsze mówił, że nie ma to jak Folcwagen.

Oferta z Otomoto. Fot. Tomek

Nie ma takiego samochodu

Nie ma żadnego Volkswagena do 10 tys. zł, który byłby 5-drzwiowy, z klimatyzacją, zarejestrowany w Polsce i z podniesionym nadwoziem. Im dalej idziemy, tym bardziej wymagania rosną, a krąg dostępnych pojazdów zawęża się. Jest to standardowe zjawisko, kiedy chcemy komuś coś doradzić w kwestii zakupu używanego samochodu. Doradzamy jak umiemy, osoba doradzana zaczyna więc wybrzydzać i wymyślać kolejne warunki, a ostatecznie i tak kupuje zupełnie co innego, bo jej się podoba albo akurat szwagier sprzedawał, a kto jak kto ale mąż Eli to mnie nie oszuka. Dlatego jesteście pewnie ciekawi, co rzeczona mama – nie moja – ostatecznie sobie kupiła. Otóż koniec końców jej wybór padł na Mercedesa klasy A, dokładnie takiego jak w tym ogłoszeniu. Śliczny czerwony kolor, podwyższone nadwozie, renomowana marka niemiecka, automatyczna skrzynia biegów (A140 + automat oznacza silnik 1.6). Auto było tańsze niż założone 10 tys. zł, kosztowało 6000 zł i ma jeszcze jakiś pakiet kolorystyczny w środku, podobny jak w tym wozie. Obecnie przestało odpalać i teraz szukamy magika, który zregeneruje mu rozrusznik, bo pan Grzesiu powiedział że się nie podejmie i splunął na ziemię z obrzydzeniem.

samochód dla mamy
Oferta z OLX, autor nie podpisany

Trzeba było kupić Yarisa.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać