Samochody używane

Znalezione w ogłoszeniach: Polonez Kombi w stylu amerykańskim

Samochody używane 03.07.2018 389 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 03.07.2018

Znalezione w ogłoszeniach: Polonez Kombi w stylu amerykańskim

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk03.07.2018
389 interakcji Dołącz do dyskusji

Polonez przez długie lata cierpiał na brak wersji kombi. Pojawiła się dopiero, gdy ten samochód był już dinozaurem. Ale dzięki temu powstało kilka ciekawych przeróbek. Jedna z nich jest właśnie na sprzedaż.

O długiej i ciekawej historii Poloneza można już było przeczytać na Autoblogu za sprawą artykułów kol. Wojciecha Jureckiego (część 1, część 2, część 3), więc nie będę powtarzał tego samego, bo i tak nie zrobię tego lepiej. Jedno jest pewne – Polonez kombi powinien pojawić się o wiele wcześniej. Tymczasem „pełnoprawne” kombi zadebiutowało dopiero w 1999 roku – i to pomimo tego, że prace nad taką wersją rozpoczęły się co najmniej siedem lat wcześniej.

Wcześniej oferowano także specjalne nakładki na tył modelu Caro.

Był też oczywiście model Truck, ale przecież nie każdy klient, który potrzebował praktycznego nadwozia chciał jeździć samochodem użytkowym. Dlatego też powstawało wiele „garażowych” Polonezów kombi. Jedna rzecz łączy większość tych samoróbek – nie wyglądały zbyt dobrze.

polonez-kombi-7
Fot: www.fpm.onmoto.pl

A gdyby tak pojawił się Polonez Kombi w stylu amerykańskim?

Polonez-Kombi-1

Właśnie taki projekt znalazłem wystawiony na sprzedaż na Allegro. Wyceniono go na 13 tysięcy złotych, co wydaje się być naprawdę niewygórowaną kwotą na tle różnych pojawiających się czasami na sprzedaż „jedynych takich fabrycznie nowych klasyków PRL” i tym podobnych „okazji”.

Rok produkcji, który w ogłoszeniu wymienił sprzedający to 1980. Co ciekawe, licznik jest w milach i wskazuje liczbę 6063.

Wszystko przez Yugo.

Na pewnym forum dyskusyjnym dla miłośników FSO odnalazłem wątek założony przez twórcę opisywanego samochodu. Wszystko zaczęło się od… Yugo. Autor projektu wyczytał, że było ono sprzedawane w Stanach Zjednoczonych. Zaczął więc myśleć, co by było, gdyby za Oceanem w roku 1980 oferowano także Poloneza. Nie chciał jednak skazywać produktu FSO na porażkę i wyśmiewanie w czasopiśmie „Car and Driver”. Dlatego zastanowił się, jaka wariacja na temat tego modelu mogłaby spodobać się nabywcom za Wielką Wodą.

Padło na przestronne, wygodne kombi.

Polonez-Kombi-4

Takiego auta jednak – jak wiadomo – na Żeraniu wówczas nie stworzono. Autor wziął więc to zadanie na siebie i kilka lat temu zrobił to we własnym garażu. Bez oszczędzania i bez żadnej drogi na skróty.

Jedną z inspiracji był Chevrolet Caprice Station Wagon. Polonez kombi „na USA” musiał być dłuższy od standardowego, pakowny i z ładną, delikatnie schodzącą linią dachu. Nie było mowy o żadnych tandetnych nadbudówkach z pleksi ani niczym, co mogłoby od razu sprawiać wrażenie, że jest to wersja stworzona na siłę.

Górna część tyłu pochodzi z Forda Granady.

Polonez-Kombi-5

Z kolei tylne lampy – po długich poszukiwaniach – przeszczepiono z Opla Kadetta C Caravan z 1977 roku. Testowano m.in. lampy z Mazdy 323, Volvo, czy Mitsubishi Pajero, ale nie pasowały.

Jeżeli chodzi o długość, w rezultacie całość mierzy o 27 centymetrów więcej, niż w standardowym Polonezie. Z tyłu, zamiast pojedynczej końcówki wydechu, tak zwana „dwururka”.

Wisienką na torcie jest winylowe wykończenie dachu.

Polonez-Kombi-3

Taki akcent z pewnością zdobyłby uznanie amerykańskiego klienta, Johna Smitha, gdyby ten wszedł do salonu „FSO Polish Cars Ltd.” gdzieś w Chicago. Nieco mniej spodobałby mu się silnik – zastosowano polonezowskie, gaźnikowe 1600 o mocy 87 KM zestawione z ręczną skrzynią biegów. Oczywiście Amerykanie spodziewaliby się zapewne jakiegoś V6 lub V8 i „automatu” i autor projektu dobrze o tym wiedział. Chciał jednak zachować resztki realności swojego projektu. Przecież gdyby taki Polonez jakimś cudem powstał i trafił do Stanów, pod maską niemal na pewno pozostałby stary, dobry i słaby motor. W końcu to było FSO i rok 1980.

Można narzekać, że całość jest trochę za długa. Ale gdy zrozumie się genezę powstania tego projektu, to już przestaje przeszkadzać.

Polonez-Kombi-6

Co tu dużo mówić – czapki z głów. Oto porządny projekt, wykonany solidnie i z pomysłem. W dodatku pamiętam, że wcześniej był wystawiany za 23 000 zł, teraz cena spadła o 10 000 zł i wydaje się rozsądna. Życzymy powodzenia ze sprzedażą.

Zdjęcia z OLX pobrane w ramach dopuszczalnego prawa cytatu. Prawa autorskie należą do ich wykonawcy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie