Wiadomości

Tysiące poleasingowych aut stoją na nieczynnym torze, bo nikt ich nie chce kupić

Wiadomości 19.02.2021 213 interakcje
Paweł Grabowski
Paweł Grabowski 19.02.2021

Tysiące poleasingowych aut stoją na nieczynnym torze, bo nikt ich nie chce kupić

Paweł Grabowski
Paweł Grabowski19.02.2021
213 interakcje Dołącz do dyskusji

Samochody poleasingowe, których nikt nie chce kupić, stoją na nieczynnym torze w Rockingham w Wielkiej Brytanii. Są ich tysiące, bo Brytyjczycy zamiast kupić używany samochód wolą wziąć leasing na nowe auto.

Kiedyś jeden z komentatorów narzekał, że niedługo pęknie rzekoma bańka leasingu i wynajmu nowych aut, bo ze względu na rosnące ceny samochodów zakup trzyletniego samochodu nie będzie się opłacał. Wieszczył, że gdy zabraknie chętnych na odkupienie używanych aut po zakończonym okresie leasingowym to wtedy cały ten rynek miał się rozlecieć. Wizja wydawała się całkiem realna. Ale okazuje się, że rzeczywistość nie ma nic wspólnego z tym czego obawiają się ludzie w internecie. Brak chętnych na kupno poleasingowych aut w niczym nie przeszkadza brytyjskim agencjom finansowym dawać kolejne nowe samochody w leasing chętnym klientom. Zapytacie: co się dzieje z samochodami, które nikt nie chce kupić? To proste, składuje się je jak odpady na nieużywanych torach wyścigowych, czekając aż przyjdą lepsze czasy.

Samochody poleasingowe zalegają na nieczynnych torach

Jak donosi BBC, samochody są magazynowe na zamkniętym od 2018 roku torze w Rockingham. Jest ich tam kilka tysięcy. Udało mi się dowiedzieć, że istnieją jeszcze co najmniej dwa punkty, w których składuje się 6 tysięcy aut różnych marek – Wyton i Alconbury. Brytyjscy internauci donoszą, że takich miejsc jest więcej, główne składowiska mieszczą się na nieczynnych lotniskach RAF-u, które przestały być potrzebne. Czemu stoją? Bo w następstwie epidemii COVID-19 rynek używanych aut zaliczył mocne tąpnięcie. Zgodnie z danymi rejestracyjnymi, w 2020 roku sprzedało się o 15 proc. mniej samochodów używanych niż przed rokiem, czyli około 1,2 miliona aut mniej. Brak chętnych skutkuje tym, że te auta stoją i czekają na lepszą koniunkturę. Ta może szybko nie nadejść, bo to właśnie w Wielkiej Brytanii odkryto kolejną – agresywniejszą mutację koronawirusa.

Według szacunków zmieści się tu nawet 50 tysięcy aut

Akapit, w którym autor narzeka na konsumpcjonizm i model biznesowy (można go pominąć, następny jest lepszy)

To co widzimy na zdjęciach to efekt rozpasanej konsumpcji, nieumiarkowanego oddania się zakupom. Nieważne czy te auta są dobre czy złe. Kończy się trzyletni okres najmu lub leasingu i wędrują w odstawkę, bo klient musi wziąć kolejne auto, byleby było nowe, a rata miesięczna była na akceptowalnym poziomie. I tak co okres. Zainteresowanie potencjalnych klientów na używane auta nie ma żadnego znaczenia. Instytucjom finansującym wynajem i leasing bardziej opłaca się składować używane samochody i dawać kolejne leasingi, niż próbować je zbyć. Może gdyby miały kierownicę po dobrej stronie to mogłyby pójść na eksport. A tak będą stały na tych torach i czekały na przyszłego właściciela.

Oczywiście auta te będą stały bo nie opłaca się ich sprzedać. Gdyby trafiły na rynek spadłyby ceny używanych aut. Spadające ceny odbiłyby się na wysokości raty najmu czy leasingu ze względu na niższą wartość odkupu. Miesięczne obciążenie musiałoby wtedy znacznie wrosnąć. Skutkowałoby to zmniejszeniem popytu na nowe auta, a tego nikt nie chce. Instytucje finansujące wpadły w błędne koło. Niestety dopóki nie ma chętnych na kupno używanych aut w cenach oczekiwanych przez instytucje finansujące to te samochody będą stały.

Inną kwestią jest ekologia. Tyle się mówi w Wielkiej Brytanii o ekologii, śladzie węglowym. Już w 2030 roku nie będzie można tam kupić nowego spalinowego samochodu, a od 2035 roku nawet hybrydy będą zakazane. Jednocześnie nikomu nie przeszkadza zmarnowanie tylu aut. Tyle cennych materiałów stoi i niszczeje. Może brytyjski rząd powinien rozważyć dopłaty do używanych aut? Na pewno będzie to miało większy wpływ na ekologię niż zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych i wymuszone przejście na samochody elektryczne. W końcu gdyby ludzie mieli możliwość zakupu po korzystnych cenach trzyletnich samochodów, które spełniają wszystkie normy ekologiczne, to wszystkim wyszłoby to na dobre. Ale kto by się przejmował szaraczkami.

Z każdej sytuacji znajdzie się wyjście

Najprostszym wyjściem jest skończenie z rozdmuchanym konsumpcjonizmem i wymianą dobrych samochodów co trzy lata. Jednak wszyscy dobrze wiemy, że nikt tego nie zrobi. Dopóki są chętni na branie kolejnych aut w leasing, dopóty ten interes będzie się kręcił. Nikt nie będzie się oglądał na ekologię, społeczną odpowiedzialność, troskę o przyszłe pokolenia, gdy w grę wchodzą worki funtów. Dlatego wpadliśmy na inny pomysł, który rozwiąże problem składowanych aut, pozwoli torom zyskać kolejne życie, a nam wszystkim przyniesie ogromną radość.

poleasingowe samochody

DESTRUCTION DERBY!

Tu nie ma praktycznie żadnych nakładów finansowych. Mamy nieczynny, gotowy do wyścigów tor. Mamy tysiące aut, które mogą wziąć udział w tym wspaniałym wydarzeniu. Na pewno znajdą się setki kierowców chętnych wziąć udział w emocjonującej walce. Mamy również pomysł jak dograć to pod względem biznesowym. Skorzystamy ze starego, dobrego pay per view. Na całym świecie czekają na to miliony potencjalnych klientów. To się nie może nie udać. Hello Rockingham, we have to destroy some cars!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać