Newsy

Co można kupić za 204 tys. zł? Peugeota 508

Newsy 10.03.2018 59 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 10.03.2018

Co można kupić za 204 tys. zł? Peugeota 508

Piotr Barycki
Piotr Barycki10.03.2018
59 interakcji Dołącz do dyskusji

I to jeszcze z silnikiem Diesla, który nie ma nawet 200 KM. 

203 900 zł – tyle dokładnie kosztuje nowy Peugeot 508 w wydaniu First Edition z silnikiem BluetHDI o mocy 180 KM i 8-biegową, automatyczną skrzynią biegów. Taniej, bo za 199 900 zł możemy kupić ten sam model w tej samej wersji wyposażenia, ale z mocniejszym silnikiem benzynowym – PureTech 225 KM.

Co mamy na pokładzie w tej cenie? Wszystko. Od LED-owych świateł z przodu i z tyłu, przez systemy wspomagania kierowcy, adaptacyjne zawieszenie, panoramiczny dach, 19-calowe felgi, skórzaną tapicerkę, system dźwiękowy Focal, aż po elektrycznie sterowane fotele z masażem.

Co możemy sobie wybrać? Nic. Benzynowa 508-ka jest oferowana z lakierem w kolorze czerwonym, a wysokoprężna – niebieskim. Koniec. Zamawiamy teraz albo czerwonego, albo niebieskiego (i od tej decyzji zależy silnik, jaki znajdziemy pod maską), albo czekamy aż pojawią się standardowe wersje i kompletne cenniki.

Jeszcze raz – ponad 200 000 zł.

Za 180-konnego, 2-litrowego diesla w samochodzie segmentu D. Może i świetnie wyglądającym, pięknie zaprojektowanym w środku, z wykonaniem na wysokim poziomie i bogatym wyposażeniem, ale jednak.

Dla małego porównania, w 2016 roku Peugeot 508 w wersji GT ze 180-konnym dieslem kosztował na starcie 147 tys. zł. Po dołożeniu absolutnie wszystkiego, co było w tym czasie w cenniku, wychodziło około 175-178 tys. zł. Nowy model i plakietka First Edition oznacza więc skok ceny w górę o ponad 25, może nawet 30 tys. zł.

Utrata wartości, jeśli ktoś kupi sobie takie First Edition na własność, będzie porażająca.

Prawie każdy chce być teraz premium.

Trudno jednak w tym momencie faktycznie krytykować Peugeota za to, jakie ceny ustalił dla startowego wydania swojego najnowszego sedana, przymykając oko na to, co robi konkurencja.

Skoda za ponad 200 tys.? W konfiguratorze Superba da się taki wynik wyklikać bez problemu, nawet niekoniecznie zaznaczając wszystkie opcje. W serwisach ogłoszeniowych roi się od ofert na ten samochód za 160-180 tys. zł, ale netto. Choć trzeba też przyznać, że przeważnie są to wersje kombi z silnikiem o mocy 280 KM. Z drugiej strony, wnętrze nowego 508 jest zdecydowanie przyjemniejszym miejscem.

Peugeot 508 widok z tyłu

Passat? 190-konny diesel z automatem w najwyższej wersji wyposażenia startuje od 164 tys. zł. Dokręcenie go do ponad 200 tys. zł również nie stanowi najmniejszego wyzwania, choć i tutaj – patrząc na ogłoszenia – w tej cenie można już szukać kombi, z 240-konnym dieslem albo 280-konną benzyną.

Renault? Talisman ze 160-konnym dieslem kosztuje w wydaniu Initiale Paris 152 500 zł. 149 tys. zł, jeśli wybierzemy 200-konną odmianę benzynową. Przy czym do Initiale Paris wiele dołożyć się nie da – większość opcji oferowana jest w standardzie.

Opel Insignia? 141 tys. zł za wersję Elite. Z dodatkami, jeśli przesadzimy, prawdopodobnie możemy zbliżyć się do 200 tys., aczkolwiek będziemy musieli się bardzo, bardzo postarać.

Trudne zadanie przed Peugeotem.

Ceny standardowych wersji 508-ki będą z całą pewnością niższe i kto wie – być może już w przedziale 120-140 tys. będzie można skonfigurować coś, co będzie miało lepsze wyposażenie niż koła i kierownica. Na razie jednak Peugeot skacze ze swoim nowym autem na bardzo głęboką wodę – próbuje bowiem podebrać klientów nie tylko Skodzie, Volkswagenowi, Oplowi czy Renault, ale… BMW, Mercedesowi, Audi, Lexusowi czy np. Alfie Romeo (tak, wszystkich trzech zainteresowanych Giulią).

Z drugiej strony, w momencie, kiedy cena zwykłego sedana z segmentu D zaczyna sięgać 200 tys. zł., chyba warto się zastanowić, czy jest jeszcze jakikolwiek sens w kupowaniu samochodów na własność. Przynajmniej tych nowych.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie