Felietony

„Dla pasjonaty” czyli dla idioty. Tłumaczymy nowe słowo z dialektu ogłoszeń na OLX

Felietony 08.10.2019 512 interakcje
Michał Koziar
Michał Koziar 08.10.2019

„Dla pasjonaty” czyli dla idioty. Tłumaczymy nowe słowo z dialektu ogłoszeń na OLX

Michał Koziar
Michał Koziar08.10.2019
512 interakcje Dołącz do dyskusji

Internetowe ogłoszenia o sprzedaży aut od dawna nie są już tylko zwykłym środkiem komunikacji. Wytworzyły swój własny dialekt języka polskiego. Jednym z jego elementów jest tajemnicze słowo „pasjonata” – co ono znaczy?

Podczas rutynowego przeglądania gratów w internecie trafiłem na dziwne ogłoszenie z Żukiem z 1992 r. za ponad 40 tys. zł. Trochę mnie to zaniepokoiło, bo zwiastuje niechybne nadejście ery spekulacji na późnych królach dróg. Ostatnie Żuki nie zniknęły jeszcze z targowisk, ale wygląda na to, że ten model właśnie wsiada do pociągu zmierzającego w kierunku stacji „ceny z kosmosu napędzane nostalgią”.

Ciekawsze jest jednak słowo, które pojawia się w nieco przydługim opisie: „samochód od kilku lat jest w rękach pasjonaty„. Taka forma dopełniacza ewidentnie sugeruje, że nie mamy do czynienia ze znanym ze słownika słowem „pasjonat” – wtedy Żuk znajdowałby się „w rękach pasjonata”. W opisie pojawia się więc coś, czego brzmienie w mianowniku to „pasjonata”. Żeby ustalić co to w ogóle znaczy trzeba przejrzeć ogłoszenia zawierające ten neologizm.

samochód kolekcjonerski
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.
Źródło: OtoMoto
Autor: n/n

Od pasjonaty.

Zacznijmy od zestawu ogłoszeń tego samego wystawiającego. To Polonez akwarium za ponad 38 tys. i Duży Fiat z 1980 r. za 36 tys. zł. W obu pojawia się ta sama formułka o rękach pasjonaty. Nie wiem czemu autor pisze o sobie w 3 osobie, ale to sprawa drugorzędna. Wszystkie 3 ogłoszenia łączy jedno – cena z kategorii fantastyka.

Spójrzmy na inne ogłoszenia. Od pasjonaty jest też Fiat 126p Bis. Owszem, to dość rzadka wersja Malucha, ale cena wynosząca przeszło 21 tys. zł raczej nie jest zbyt realna. Pozostałe wystawione Bisy kosztują maksymalnie 8 tys. zł.

Dla pasjonaty.

Mamy np. Renault R16 „dla pasjonaty Francuzów” za 12 tys. Niby nie jest to jakaś wygórowana cena za ten model, ale z ogłoszenia nie wynika nic poza tym, że za sprzedażą może kryć się smutna historia. Autor chętnie wymieni tego klasyka na miejskie auto dla kobiety. Nie wiem tylko co to jest „samochód dla kobiety”. Zdjęcia Renault? Tylko jedno. Widać na nim rdzę i to, że auto zostało ściągnięte z Francji i pewnie nigdy go  nie zarejestrowano. Sprzedawca nie odpisuje na wiadomości. Czyli pasjonata ma przyjechać w ciemno i najlepiej od razu kupić.

Dla pasjonaty ma być też jakoby Lexus GS z 2005 r. Nie wygląda źle, ale jedyne czym się wyróżnia to cena w górnym zakresie widełek i opisem w większości wychwalającym LPG. Może to po prostu oferta dla pasjonaty instalacji gazowych? Nie dostrzegam innych walorów kolekcjonerskim w czternastoletnim Lexusie.

samochód kolekcjonerski
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.
Źródło: OLX
Autor: Bartłomiej

Nie tylko samochody.

Co ciekawe, słowo pasjonata trafiło już nie tylko do ogłoszeń samochodowych. Np. stary telefon z gatunku leżących po altankach śmietnikowych. To podobno przedmiot dla pasjonaty. Ewentualnie trójkołowy rowerek za 500 zł. Też stosunkowo częsty bywalec osiedlowych śmietników. Podobno posiada dusze i jest „dla pasjonaty”, dlatego ma być rzekomo warty te pięć stów. To podobno okazja.

samochód kolekcjonerski
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.
Źródło: OLX
Autor: Osoba Prywatna

Jest też inny rower, Romet Polcross za ponad 3 tys. zł. Sądząc po opisie sprzedający wie, że przegiął z ceną (i to tak o dobrą 1/3), ale to przecież „dla pasjonaty”. To wszystko wyjaśnia. Dodatkowa zachęta do zakupu? Sprzedawca wpłaconą kwotę przebimba na inny projekt. Faktycznie, to mnie zmotywowało by znacznie przepłacić za starego Rometa.

Kim więc jest pasjonata?

Podsumujmy więc czego dowiedzieliśmy się o słowie „pasjonata”. Przede wszystkim ogłoszenia, które je zawierają charakteryzują się zawyżonymi cenami – czasami nawet kilkukrotnie. Przewija się też motyw braku szacunku dla klienta – czy to przez nazywanie cennym antykiem rzeczy, które można znaleźć za darmo w osiedlowych altankach, czy poprzez pisanie opisów pozbawionych jakichkolwiek wartościowych informacji. Towarzyszy temu zazwyczaj bajkopisarstwo i niesamowite historie o miłości do auta/ roweru czy niezwykłym klimacie starego telefonu.

Wszystko wskazuje na to, że tak powinna wyglądać definicja nowego słowa w dialekcie olxowym:

Pasjonata
1. Jeleń, idiota, który wierzy w niestworzone historie i w ciemno przepłaca za graty – czy to auta, czy inne stare rzeczy. W tym znaczeniu używane jako sformułowanie „dla pasjonaty”.
2. Sprzedawca oderwany od rzeczywistości, zazwyczaj nie podaje żadnych rzeczowych informacji o przedmiocie, ale za to wystawia go za wielokrotność ceny rynkowej. W tym znaczeniu używane jako sformułowanie „od pasjonaty”.

Wniosek? Jeśli gdziekolwiek widzicie ogłoszenie „od pasjonaty” lub „dla pasjonaty” – omijajcie je szerokim łukiem. Od miłośnika marki – to inna historia.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać