Felietony

Miasto Jest Nasze chce, żebym podał przykłady fatalnej infrastruktury parkingowej

Felietony 11.02.2020 614 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 11.02.2020

Miasto Jest Nasze chce, żebym podał przykłady fatalnej infrastruktury parkingowej

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski11.02.2020
614 interakcje Dołącz do dyskusji

Proszę bardzo, mówisz-masz! Przy czym chodzi o infrastrukturę, czyli o rozwiązania systemowe, a nie o kierowców-idiotów stających gdzie popadnie.

Bardzo lubię samochody i parkingi. Najbardziej lubię te podziemne, wtedy jest cicho, ciemno i można w spokoju podziwiać motoryzację. Czuję się jak na jakiejś wystawie, gdzie jestem jedynym odwiedzającym. No chyba, że akurat sąsiad idzie odpalać swojego gruchota.

Nie zmienia to zupełnie faktu, że niektóre rozwiązania w mieście dotyczące parkowania naziemnego są bez sensu. Wyzwanie od aktywistów z MJN obejmowało podanie trzech takich miejsc w stolicy, co wydaje mi się dość proste, ale wtedy byłoby nudne, bo wszystkie trzy sytuacje byłyby takie same. Troszkę to urozmaicę. Tymczasem oto treść zadania:

warszawa parkowanie płatne

Zacznijmy więc od ulicy Puławskiej

Puławska to najdłuższa ulica Warszawy, ogromna arteria komunikacyjna ciągnąca się od Piaseczna aż do centrum. Na większości swojej długości ma 3 pasy w każdą stronę. Nie da się po prostu powiedzieć ogólnie „Puławska”, bo ulica ta zmienia swój charakter w trakcie swojego biegu i z gęsto zabudowanego centrum wyprowadza ruch pojazdów aż na słabo zaludnione przedmieścia.

Puławska ma jednak problem w swojej części centralnej, powiedzmy od ul. Rakowieckiej do Ksawerowa. W szczególności trzeba zwrócić uwagę na okolice numeru 54/56 i wylotu ulicy Wiktorskiej. Są tu długie ukośne miejsca parkingowe i wąski pasek chodnika. Zbyteczne rozwiązanie, ale żeby je usunąć, trzeba byłoby przebudować całą Puławską od jej początku aż do pętli Wilanowska – przebudowa polegałaby na zrobieniu 2 pasów do ruchu, trzeciego parkingowego i zwolnienia całej powierzchni chodnika dla pieszych. Mając na uwadze dobrą komunikację zbiorową w tym miejscu, nie ma sensu utrzymywania aż 3 pasów w każdą stronę. Wtedy chodnik w okolicy widocznej na poniższym zdjęciu odzyskałby właściwą szerokość.

parkowanie warszawa
Te miejsca to chyba dla pickupów z Ameryki

Kolejne miejsce to ul. Nowowiejska przy pl. Politechniki

Szczerze mówiąc jak ją przebudowywali, czy tam remontowali, to nie spodziewałem się że tak dadzą czadu z przestrzenią parkingową. Na poniższym zdjęciu widać, jak ogromne są to miejsca. Stoi Opel Omega – długi sedan – i wciąż zostaje masa wolnej powierzchni. Proporcje między chodnikiem a miejscami do parkowania są zachwiane. Zachwiany również jest ktoś, kto w to miejsce przyjeżdża samochodem, bo akurat ten fragment miasta jest fantastycznie skomunikowany. Serio, musiałem tu kiedyś przyjechać i na tę okazję musiałem dowiedzieć się, ile kosztuje bilet na autobus – uznałem bowiem, że jazda samochodem w takie miejsce to proszenie się o kłopoty z parkowaniem. A tu proszę, mógłbym postawić dwa Cinquecenta jedno za drugim…

parkowanie warszawa
Zaznaczyłem dysproporcję na kolorowo.

Taka sama sytuacja jest też na ul. Mokotowskiej i paru innych ulicach w centrum, których szczegółowo tu nie wymienię:

Widzicie jednak o co chodzi, więc nie muszę się nad tym dalej rozwodzić. Zresztą rozwiązanie jest proste, zrobić parkowanie równoległe i gotowe, no ale jakby ustaliliśmy już dawno że ja się nie znam, więc przejdźmy do punktu ostatniego. A jest nim:

Parking wielopoziomowy przy ulicy Parkingowej

Fajna nazwa ulicy, zawsze mi się bardzo podobała. Parkowanie na Parkingowej – słuszna koncepcja. Niestety, im jestem starszy, tym bardziej widzę, że ogromny parking wielopoziomowy na Parkingowej przy hotelu Novotel nie ma żadnego sensu. Jest to tzw. prestiżowe miejsce w stolicy, niezwykle cenny fragment terenu, na którym stoi wielki parking. Nawet ładnie go pomalowali, a potem obwiesili billboardami. Horror. Wydaje mi się zupełnie pozbawione sensu, żeby parking w centrum miasta szedł w górę, a nie w dół. Od czasu otwarcia dużego parkingu w Złotych Tarasach ten budynek wydaje mi się zbyteczny i chyba wolałbym, żeby odtworzono w tym miejscu kamienicę, jaka stała tu przed wojną.

Ironię losu stanowi, że mieszkałem w tym miejscu (tzn. nie na samym parkingu) przez lata i parkowałem tu również samochód, ale nigdy nie skorzystałem z tego parkingu wielopoziomowego. Zawsze kiedy próbowałem dowiedzieć się o abonament, to nie było wolnych miejsc, a jak szedłem popatrzeć ile aut stoi, to zajęta była 1/5 całości. Tak, wiem że to własność prywatna, a nie miejsca miejskie jak na Puławskiej, ale to zupełnie nie przeszkadza mi skomentować tej sytuacji. Zresztą zapotrzebowanie na parkowanie w tej okolicy spadło. Wieloletni mieszkańcy wyprowadzili się, a nabywcy ich mieszkań wynajmują je pod air b’n’b czy jak to się nazywa.

Skoro już przy wyzwaniach jesteśmy…

Ja swoje wykonałem, zapraszam Miasto Jest Nasze do pokazania przykładów nieudanej infrastruktury rowerowej. O tej mógłbym napisać książkę, ale zobaczymy jak poradzą sobie aktywiści. A jak to wygląda u Was w miastach?

(jeśli sądzicie, że piszę głupoty, to poczytajcie sobie te wywody)

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać