Ciekawostki

Zdelegalizujmy parkowanie na chodnikach. To zatrzyma epidemię

Ciekawostki 03.04.2020 265 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 03.04.2020

Zdelegalizujmy parkowanie na chodnikach. To zatrzyma epidemię

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski03.04.2020
265 interakcji Dołącz do dyskusji

Aktywistyczne wolty umysłowe i bezradna walka z logiką, odcinek 4210692137. 

Wiecie co może pomóc zatrzymać epidemię koronawirusa? Delegalizacja parkowania na chodnikach. To prawda, serio. Żadne tam maseczki, rękawiczki, mycie rąk, płyny do dezynfekcji i limity liczby osób w sklepie. Tylko delegalizacja parkowania nas uratuje. Dlaczego?

Od 1 kwietnia 2020 #rząd wprowadza "obowiązek utrzymania co najmniej 2-metrowej odległości między pieszymi".Naszym…

Opublikowany przez Piesza Polska Wtorek, 31 marca 2020

To bardzo proste. Samochody parkują na chodnikach, przez to chodnik staje się węższy i nie można zachować odstępu 2 metrów między pieszymi. Piesi przeciskają się obok stojących samochodów mijając się w bliskiej odległości, a gdy się mijają, to kaszlą na siebie i zarażają się SARS-COV-2. Gdyby zdelegalizować parkowanie na chodniku, wtedy piesi mieliby dużo miejsca, by minąć się w bezpiecznej odległości i nie zarazić się koronawirusem. Innymi słowy wprowadzamy zakaz parkowania na chodniku i BENG! Epidemia opanowana.

Trzeba jeszcze tylko…

Wprowadzić zakaz parkowania na klatkach schodowych w blokach. Z powodu zaparkowanych samochodów schody na klatkach schodowych mają szerokość ok. 120-150 cm, co zupełnie uniemożliwia mijanie się z sąsiadem na schodach w bezpiecznej odległości. A nie, czekaj. Coś nie tak, tam przecież nie ma samochodów. No to pozostaje tylko zdelegalizować klatki schodowe. A także transport publiczny, gdzie przy wsiadaniu i wysiadaniu nie sposób zachować odstępu 2 metrów. Do wózków dla niepełnosprawnych montujemy dwumetrowe przedłużki, podobnie jak do wózków dziecięcych… pomysłów jest cała masa.

Parkowanie na chodniku w Polsce

Kto wprowadził w Polsce możliwość parkowania całym autem na chodniku? Komunistyczne władze, i było to w roku 1984. Wbrew temu co pisze Miasto Jest Nasze, nie było to jednak w trakcie stanu wojennego, przepis ten wszedł w życie już po jego zakończeniu i był tylko uporządkowaniem stanu prawnego z 1968 r., który dopuszczał parkowanie na chodniku „pod warunkiem zachowania przestrzeni dla pieszych”. Wtedy oczywiście sytuacja była inna, samochodów pewnie 1/20 tego co teraz i w ogóle „ogólnie było inaczej”. Problem w tym, że w obecnej sytuacji tzw. ruchy miejskie muszą wykonywać wieloetapową logiczną woltę, żeby połączyć swoje postulaty z pandemią i wykorzystać jej istnienie do ich wprowadzenia na szybkości, bez konsultacji, bez przemyślenia, bez konieczności zdobywania poparcia. Po prostu: zabrońmy parkować na chodniku, bo koronawirus – i koniec.

Ja też mam więc postulat: zabrońmy działania ruchów miejskich z powodu pandemii. Te szkodliwe organizacje od lat domagają się, abyśmy przesiedli się z samochodów na komunikację zbiorową. Komunikacja zbiorowa to wylęgarnia zakażeń, co potwierdza poniższy obrazek:

parkowanie na chodniku w polsce

Oczywiście żartuję, niech sobie ruchy miejskie działają dalej. Nie jestem za delegalizacją czegokolwiek, może poza niektórymi modelami samochodów. Ale szczerze radzę uważać na wszelkie nieprzemyślane pomysły, które rozmaite opcje chcą na szybkości wprowadzić tylnymi drzwiami, „bo pandemia”, wymyślając piętrowe uzasadnienia.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać