Wiadomości

W Kielcach nie wykupisz abonamentu parkingowego, jeśli twoje auto jest za ciężkie

Wiadomości 13.12.2020 426 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 13.12.2020

W Kielcach nie wykupisz abonamentu parkingowego, jeśli twoje auto jest za ciężkie

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski13.12.2020
426 interakcji Dołącz do dyskusji

I nie, nie chodzi o samochody ciężarowe, a o zwykłe osobowe. To pokłosie durnych – nie bójmy się tego powiedzieć – przepisów regulujących parkowanie na chodniku.

O sprawie napisał wczoraj serwis WKielcach.info. W skrócie: jeśli w dowodzie rejestracyjnym twojego samochodu osobowego widnieje dopuszczalna masa całkowita większa niż 2,5 tony, to nie możesz wykupić abonamentu parkingowego. Przepisy stanowią, że parkowanie na chodniku jest niedopuszczalne samochodem o DMC powyżej 2,5 tony. A jeśli niektóre miejsca objęte strefą płatnego parkowania w Kielcach są wyznaczone na chodniku, to nie można wydać abonamentu, bo tym samym uprawomocniło by się parkowanie niezgodne z prawem. Właściciel SUV-a o DMC 2505 kg jednocześnie mógłby zaparkować na chodniku (bo ma abonament) i nie mógłby (bo zbyt wysoka masa). Idealny absurd. Władze Kielc planują zmienić przepisy tak, żeby wydawać właścicielom ciężkich aut abonamenty w ograniczonym zakresie, uprawniające tylko do parkowania na jezdni i w zatokach postojowych. Tymczasem problem jest o wiele głębszy.

Parkowanie na chodniku najczęściej odbywa się nielegalnie.

Parkowanie na chodniku kontra DMC

Przepis sam w sobie jest idiotyczny, ale zanim zdekonstruuję jego idiotyzm, to przypomnę skąd (zapewne) się wziął. Parkowanie na chodniku 4 kołami pojazdu zalegalizowano w Polsce w latach 80., ale z zastrzeżeniem, że dotyczy tylko pojazdów o DMC nieprzekraczającej 2,5 tony. Całkiem przypadkiem 2,5 tony waży załadowany Żuk i Nysa, natomiast powyżej 2,5 tony – np. VW LT (ten kanciasty) czy Mercedes kaczka. Znalazłem ciekawy komentarz na ten temat, gdzie autor napisał (zapewne słusznie), że rozgraniczenie nie było po to, by chronić chodnik, ale by chronić osoby handlujące z Żuka i Nysy, a dać prztyczka w nos bogaczom handlującym z auta zachodniego. W latach 80. nie było raczej aut osobowych o DMC powyżej 2,5 tony. Może z wyjątkiem Rolls-Royce’a Silver Spirit. Ale jakoś ich nie widywałem na polskich ulicach.

Samo ograniczenie DMC do 2,5 tony dla jednej konkretnej czynności jest totalnym absurdem. Albo masz samochód osobowy i wtedy przysługują ci prawa oraz obowiązują cię ograniczenia dla samochodów osobowych, albo masz samochód ciężarowy i wtedy no trudno, ograniczeń i restrykcji jest więcej. To tak, jakby wprowadzić przepis, że samochody bez ABS mogą w danym miejscu jechać 60 km/h, a z ABS 80 km/h. Albo jeśli masz tarcze hamulcowe z tyłu, to możesz jechać szybciej. Albo ograniczenie prędkości przed zakrętem obowiązujące tylko auta z ESP. Nonsens. Jeszcze większy nonsens jest taki, że miałem busa, który pusty ważył 1600 kg i miał DMC 2585 kg. On nie mógł stać na chodniku. Ale może na nim stać SUV ważący na pusto 1850 kg, który ma DMC 2495 kg. Który z tych pojazdów bardziej niszczy chodnik? (pytanie retoryczne)

Nonsens goni nonsens

Poza tym nie sposób stwierdzić, dlaczego w przypadku parkowania – gdzie co do zasady samochód stoi pusty – obowiązuje dopuszczalna masa całkowita. Czy samochody osobowe stoją godzinami na chodniku z kompletem pasażerów w środku? Oczywiście nie, raczej faktycznie chodziło o ten handel.

Aktywiści uwielbiają ten przepis i międlą go jak krowa trawę w pysku, z lubością powtarzając: „samochód o DMC 2,5 t nie ma prawa nawet dotknąć kołem chodnika”, tak jakby to prawo ustalił co najmniej Bóg albo kosmici, jak w „Limes inferior”. Przestarzałe prawo można, a nawet trzeba zmieniać. Na przykład jak?

Propozycja nr 1: żaden samochód ważący powyżej 2,5 tony nie jest osobowy. Od tej pory wszyscy mający ciężkie SUV-y lub minivany mają samochody ciężarowe. Obniżamy limit osobowości na 2,5 t dla wszystkich. Hardkorowo, ale przynajmniej jednolicie.

Propozycja nr 2: nie można parkować 4 kołami na chodniku w ogóle. Żadnym samochodem, niezależnie od masy. Hardkorowo, ale też jednolicie. Redaktor Barycki klaszcze.

Propozycja nr 3: najbardziej życiowa – nie można parkować na chodniku żadnym samochodem powyżej 3,5 tony. Dodatkowo nie wolno parkować żadnym pojazdem na miejscach prostopadłych w taki sposób, żeby wystawał poza obrys miejsca. Bus ci się nie mieści na miejscu dla osobówki – znajdź inne. Problemem są nie SUV-y stojące na wyznaczonych miejscach na chodniku, ale busy-blaszaki wykorzystywane do pracy trzymane pod blokiem jak auta osobowe, a zajmujące 2 x tyle miejsca. Poza tym jeśli gdzieś chodnik nie jest w stanie wytrzymać 2501 kg nacisku, to może nie powinno się tam wyznaczać miejsc w ogóle.

Parkowanie na chodniku a jazda po chodniku

Nie wspomnę już o tym, że chodnik jednocześnie nie wytrzymuje 2501 kg nacisku auta osobowego, ale miewa się świetnie, kiedy jeździ po nim 3-tonowy ciągnik w celu odśnieżania albo przejeżdża po nim wielotonowa koparka w celu wykopania dziury i dostania się do rury kanalizacyjnej. O wozie strażackim nie wspomnę. Chodnik – uwaga, szokująca opinia – to nie jest jakieś święte miejsce otoczone magicznym kordonem, na które żadne pojazdy nigdy nie mają wjazdu. Nie powinny tam jeździć prywatne samochody osobowe i dostawcze, a parkować powinny w ograniczonym zakresie. Ale to nie oznacza, że nic, nikt i nigdy przez chodnik nie może przejechać. A tymczasem przypadek kielecki wskazuje, ile jeszcze w prawie o ruchu drogowym jest reliktów lat minionych.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać