Ciekawostki

Aplikacja ostrzega przed mandatami za parkowanie. Ratusz grozi pozwami

Ciekawostki 20.11.2020 60 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 20.11.2020

Aplikacja ostrzega przed mandatami za parkowanie. Ratusz grozi pozwami

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk20.11.2020
60 interakcji Dołącz do dyskusji

Czy aplikacja Parking Alarm Clock, która ostrzega, gdy do zaparkowanego samochodu zbliża się kontrola, jest OK, czy to jednak przesada i okradanie budżetu miasta?

Amsterdam nie jest najlepszym miastem dla kierowców. Korki, zakazy wjazdu, drakońskie ograniczenia prędkości, no i kanały, w których można utopić samochód. Do tego wszystkiego, tamtejsze władze – podobnie zresztą jak warszawskie – kupiły flotę samochodów ze specjalnymi kamerami do kontrolowania tego, czy kierowcy zaparkowanych samochodów na pewno uiścili opłatę za postój.

Od tego czasu wpływy z mandatów niemal się podwoiły

Rok 2012 był ostatnim, w którym kontrolerzy nie dysponowali takimi samochodami. Wystawiono wtedy mandaty za brak opłat na kwotę 18,5 miliona euro. Rok później było to już 30 milionów. Jednocześnie wzrosła liczba kierowców, których przekonała nieuchronność kary i zdecydowali się na opłacenie biletu.

parking alarm clock
Za takie miejsce chyba nie trzeba płacić. Fot. RS Porsche Magazine

Akcja rodzi reakcję. Jeśli ktoś myślał, że tendencja do omijania przepisów i „przechytrzenia systemu” to typowo polska cecha, jest w błędzie głębszym niż amsterdamskie kanały.

Powstała aplikacja Parking Alarm Clock

Jej zadaniem jest ostrzeganie przed samochodem wystawiającym mandaty. Nie działa jednak na takiej zasadzie, jak np. znany w Polsce Yanosik czy francuski Coyote. Nie opiera się na zgłoszeniach kierowców, którzy akurat minęli kontrolę i wcisnęli przycisk „zgłoś” na ekranie smartfona. Wykorzystuje rejestratory jazdy (czyli tzw. dashcamy) umieszczone w samochodach osób używających aplikacji. Obraz z nich trafia do programu, który analizuje obraz wideo i wykrywa „podejrzany” wóz. Gdy tak się stanie, kierowca otrzymuje alert na swój telefon i ma ok. pięciu minut, by uiścić opłatę. Jeśli tego nie zrobi, zapewne otrzyma mandat.

Używanie aplikacji Parking Alarm Clock kosztuje 1,49 euro za każdy alert. Może się więc okazać, że w jednym tygodniu nie zapłaci się ani razu, a w kolejnym: codziennie po dwa razy. Oprócz Amsterdamu, aplikacja działa też w Utrechcie, Rotterdamie i Leiden.

Amsterdamskich włodarzy Parking Alarm Clock doprowadza do szału

Jak podaje Autoweek.nl, ratusz dał twórcom programu siedem dni na zaprzestanie działań i grozi pozwami m.in. za naruszanie prywatności (akurat ta kwestia też budzi moje wątpliwości i uruchamia wyobraźnię w kwestii co jeszcze można w ten sposób nagrać) i uszczuplanie dochodów miasta. Twórca start-upu, Luis Roman, nie zamierza się poddawać i zatrudnił prawników.

Kto ma rację? Czy taka aplikacja faktycznie wspiera cwaniactwo? A może to po prostu wspaniały pomnik pomysłowości i buntu kierowców zmęczonych antysamochodowością?

Czekam na polską wersję.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać