Wiadomości

Opel Insignia po liftingu: ceny od 123 300 zł, ale za trzycylindrowego diesla

Wiadomości 21.09.2020 107 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 21.09.2020

Opel Insignia po liftingu: ceny od 123 300 zł, ale za trzycylindrowego diesla

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk21.09.2020
107 interakcji Dołącz do dyskusji

Opel Insignia po liftingu jest dostępny z trzycylindrowym, 122-konnym dieslem. Nie jestem przekonany, czy to dobry pomysł w tej klasie. Na pocieszenie: wersja GSI znowu ma silnik benzynowy.

Jeszcze kilka lat temu – za czasów kariery pierwszej generacji modelu – Opel Insignia był prawdziwym królem korporacyjnych flot. W zależności od wersji i firmy, jeździli nim przedstawiciele handlowi, kierownicy i dyrektorzy. Podobno ogromna dziś popularność Insignii na rynku wtórnym bierze się w dużej mierze z tego, że w tym wozie nadal wygląda się „jak dyrektor”.

Tymczasem w przypadku nowej generacji jego popularność trochę przygasła. Miano „typowego auta flotowego” przejmują Passat i Superb, a swoje trzy grosze dokładają do tego coraz bardziej atrakcyjne oferty na auta segmentu premium. Wiele firm z Opli przesiadło się do BMW lub Audi, z czego pracownicy na pewno się cieszą.

Ale Insignia nadal walczy. Teraz przeszła lifting

opel insignia po liftingu ceny

Opel Insignia B jest wozem całkiem udanym stylistycznie i nie uważam, żeby wyglądał już staro. Ale czas leci, więc w kalendarzu koncernu PSA wybiła pora na lifting.

Odświeżony model różni się głównie z przodu. Zmieniono m.in. kształt zderzaków i reflektorów. W bogatszych wersjach wyposażenia, Opel ma nowe reflektory adaptacyjne LED IntelliLux, które mają jeszcze więcej diod niż poprzednio i szybciej reagują na zmieniające się warunki.

Oprócz tego, da się kupić Insignię m.in. z wyświetlaczem head-up albo z funkcją wykrywania pieszych.

Opel Insignia po liftingu: ceny

Czy trzycylindrowy silnik Diesla to dobry pomysł w przypadku gigantycznego, mierzącego niemal pięć metrów wozu klasy średniej? Mam pewne wątpliwości. Chyba nie tylko ja, bo tego typu jednostki napędowe raczej nie pojawiają się u konkurencji. Jeśli już trzy cylindry, to benzynowe.

Ale w przypadku Opla Insignii, właśnie od jednostki 1.5 D o mocy 122 KM zaczyna się rozmowa o cenach i wersjach. Najmniejsza kwota, za którą można (według cennika) wyjechać z salonu nowym Oplem, wynosi 123 300 zł. Mówimy o wersji liftback. Kombi kosztuje od 127 300 zł.

opel insignia po liftingu ceny

Przyspieszenie Insignii liftback do 100 km/h wynosi 11,4 s ze skrzynią ręczną i 11,6 s z automatyczną (to ciekawe, że w ogóle da się ją zamówić – cena od 131 300 zł). Trochę za dużo, choć głównym problemem będą pewnie nie osiągi, a kultura pracy.

Bazowy diesel raczej będzie stanowił margines sprzedaży

Lepiej powinna się sprzedawać wersja 2.0 D o mocy 174 KM. To o 4 konie mechaniczne więcej niż poprzednio. Taki samochód nie jest dostępny w bazowej wersji Edition. Cena odmiany liftback Business Edition (w wyposażeniu m.in. 17-calowe alufelgi, nawigacja, rozpoznawanie znaków i fotel AGR) wynosi 135 400 zł ze skrzynią ręczną. Automat jest dostępny dopiero w jeszcze bogatszej Elegance, za 145 200 zł.

Opel Insignia po lifitingu: ceny wersji benzynowych

Nawet w przypadku flot, diesle powoli odchodzą do lamusa. Co może zamówić dla pracowników „nowoczesny flotowiec”, otwarty na odmiany benzynowe?

Co ciekawe, Opel Insignia po liftingu nie ma już trzycylindrowych jednostek na bezołowiową. Nie ma też 1.6 turbo. Są same silniki 2.0 turbo w różnych wariantach mocy. Bazowy to ten osiągający 170 KM, dostępny tylko z dziewięciobiegowym automatem, za co najmniej 142 600 zł (wersja Elegance). 200-konna wersja kosztuje 150 600 zł. Chyba warto dopłacić.

Najmocniejsza Insignia to teraz 230-konne, benzynowe GSI. To nadal mniej niż w przypadku 280-konnej wersji dostępnej na początku produkcji modelu, ale więcej niż tuż przed liftingiem, kiedy chętny na GSI był „skazany” na 210-konnego diesla.

Topowy Opel Insignia po liftingu może – po dodaniu opcji – kosztować ponad 200 tysięcy złotych. To już naprawdę dyrektorski wóz, choć nie wróżę takim wersjom popularności. Jeśli już ktoś wybierze nowego Opla, to pewnie w zestawieniu „174-konie-i-średnie-wyposażenie”. Choć ja nie mogę się doczekać testu wersji z trzycylindrowym dieslem. Jak to się mówi, to będzie jakieś.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać