Testy aut nowych

Cztery wady i zalety. Opel Corsa-e. Czy warto go kupić czy nie-e? Test

Testy aut nowych 07.08.2020 68 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 07.08.2020

Cztery wady i zalety. Opel Corsa-e. Czy warto go kupić czy nie-e? Test

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk07.08.2020
68 interakcji Dołącz do dyskusji

Najnowszy Opel Corsa-e jest jednocześnie Corsą F. Przeprowadziłem jego krótki test. Czy było fajni-e? I co oznacza, że samochód jest zapominalski?

Zazwyczaj po krótkich, pierwszych jazdach nowymi samochodami czuję pewien niedosyt. Brakuje mi czasu, by sprawdzić wóz we wszystkich warunkach i „po swojemu”. Ale tym razem było w sam raz. Co prawda jeździłem Oplem Corsą-e tylko przez kilka godzin, ale to dobrze. To i tak nie jest samochód, którym można jechać w długą trasę. A ponieważ moja przygoda z elektryczną Corsą trwała tak krótko, nie musiałem się obawiać o zasięg. Nie szukałem ładowarek i nie planowałem, co ze sobą zrobię, gdy wóz będzie powoli wysysał energię przez elektryczną słomkę. Pojeździłem, oddałem i zanotowałem. Oto cztery zalety i tyle samo wad tego modelu. Zacznę od zalety.

Opel Corsa-e świetnie wygląda

opel corsa-e test

„Opel” i „świetny wygląd”? Niektórzy mogą być zdziwieni, ale przecież ta firma wcale nie robi nieładnych aut. Wręcz przeciwnie, wiele z nich wyglądało ciekawie, jak na swoje czasy. Vectra B ze swoimi bocznymi lusterkami innymi niż wszystkie, Astra Bertone, Vectra C GTS, pierwsza Insignia… i coś jeszcze na pewno by się znalazło. Teraz do listy ładnych Opli dołącza nowa Corsa. Rewelacyjny kolor, zgrabne linie, udane reflektory, czarny dach i lusterka. Na ten wóz wiele osób zerka. Wersja elektryczna różni się od zwykłej właściwie tylko zielonymi „blachami”, ale to też sprawia, że ludzie się za nią oglądają.

opel corsa-e test

Wada: wnętrze nie wygląda już tak dobrze

Nadwozie może się podobać, ale po wejściu do środka Corsy-e wiele osób wyda z siebie odgłos w rodzaju „Eeeeeee…”. Kokpit jest bardzo prosty w rysunku, ale to jeszcze nie jest grzech. Gorzej, że wykończono go masą brudzącego się tworzywa piano black, plastiki nie robią zbyt dobrego wrażenia, a do tego wszystkiego kwadratowy ekran przed kierowcą wkomponowano w zaokrągloną ramkę. Efekt? Moje zgrzytanie zębami.

opel corsa-e test

Opel Corsa-e jest szybki. To zaleta

„8,1 sekundy do setki, a Ty mówisz, że to szybki wóz?!” – pewnie oburzy się zaraz ktoś, kto np. zachwyca się osiągami BMW E46 323i z ręczną skrzynią (przyspieszenie: identyczne… przynajmniej gdy dany egzemplarz był nowy).

opel corsa-e test

Prawda jest taka, że zza kierownicy Corsa-e robi wrażenie torpedy. Przyspieszenie do miejskich prędkości jest na poziomie aut sportowych. Kierowca jest wbijany w fotel, a inne samochody zostają daleko z tyłu. Stare BMW też. Wszystko to dzieje się oczywiście bardzo płynnie, liniowo i w zupełnej ciszy. Wiem, że dzieje się tak we wszystkich samochodach elektrycznych… ale mała, zwinna, miejska Corsa robi pod tym względem wyjątkowo dobre wrażenie, a przy tym przyzwoicie radzi sobie z przenoszeniem momentu obrotowego na asfalt bez „pożerania” opon.

Opel Corsa-e jest ciasny z tyłu. To wada

Przy 4021 mm długości mogłoby się wydawać, że Corsa zapewni przyzwoitą ilość miejsca w każdą stronę i dla każdego pasażera. Tak jest np. w Seacie Ibiza, który ma podobnie długie nadwozie. Niestety, Corsa (tak elektryczna, jak i spalinowa) jest ciasna. Na nogi miejsca mniej od zera, brak przestrzeni też na głowy, ktoś chce to kupić na Ubera? O nie, nie ma mowy!

Ale to komfortowy samochód. Co stanowi zaletę

opel corsa-e test

Jeśli akurat mierzysz 1,90 m i zostałeś wciśnięty z tyłu, pewnie tylko krzywo się uśmiechniesz, słysząc, że ten wóz jest „komfortowy”. Ale mam na myśli jego zachowanie na wybojach. Zawieszenie zestrojono dość miękko. Jest ciche, sprężyste, po prostu dobre. Nie denerwuje na progach zwalniających, nie dobija na dziurach, a przy tym Corsa-e dobrze się prowadzi. Magia!

Wada: brak regulowania stopnia rekuperacji

Niedawno zachwycałem się łopatkami za kierownicą w Kii e-Soul, dzięki którym nie tylko mogłem regulować to, jak mocno samochód zwalnia po puszczeniu gazu, ale i po prostu używać ich zamiast hamulca, aż do pełnego zatrzymania. W Corsie-e nie ma takiej funkcji. Samochód delikatnie zwalnia po przełączeniu lewarka zmiany biegów w tryb „B”, ale raczej nie można tu mówić o jeździe bez dotykania hamulca, zwłaszcza przy wyższych prędkościach. Regulacji brak. A szkoda.

Zaleta: wyciszenie

Samochody elektryczne ogólnie są dość ciche, ale w przypadku Corsy-e nawet na autostradzie jest bardzo przyzwoicie. To nie jest model, którym pokonuje się setki kilometrów w trasie (jeśli już, to z kilkoma przerwami na obiad, deser, podwieczorek…), ale jeśli na naszej codziennej trasie znajdzie się np. kawałek obwodnicy, będziemy zaskoczeni. Jak na segment B, jest świetnie.

Wada: Corsa-e jest zapominalska

W mieście często trzeba gasić i zapalać samochód – ot, dojechaliśmy do sklepu, pod firmę albo pod paczkomat, załatwiliśmy coś i po trzech minutach jedziemy znowu. Do baaaardzo dłuuuugieeego wciskania przycisku „start/stop” przy włączaniu i wyłączaniu wozu można przywyknąć. Gorzej, że po każdym odpalaniu na nowo trzeba przełączać lewarek w tryb „B”, odpalać tryb jazdy (Eco, normalny i Sport), a nawet włączać muzykę przez Bluetooth, bo Corsa namiętnie wraca do radia.

Są też mniejsze zady i wal… chwila, nie tak

opel corsa-e test

Zaleta: można jeździć (przynajmniej w Warszawie) po buspasach – tyle że to dotyczy każdego samochodu elektrycznego, a nie tylko Corsy. Red. Grzegorz pisał kiedyś, że ten przywilej nie ma większego sensu, ale chętnie się z nim pokłócę, bo wczoraj trasa, którą musiałem pokonać w godzinach szczytu „zawierała” buspasy wzdłuż większości odcinków. Z miną triumfatora omijałem kopcące samochody spalinowe stojące w korku i dojechałem na miejsce w 15 minut zamiast w 30, nie przekraczając dozwolonej prędkości. Oszczędność czasu to jedno, a satysfakcja, że ja jadę, a oni stoją, to drugie. I chyba ważniejsze!

Mniejsza wada to z kolei kiepska jakość kamery cofania, która niezbyt dobrze radzi sobie przy ostrym słońcu, a w dodatku w kulminacyjnym momencie manewru – czyli wtedy, gdy przeszkoda jest naprawdę blisko – przełącza widok na bezużyteczny, dziwaczny, niby z góry. Trzeba się zatrzymać i przywrócić w ustawieniach widok normalny. Oprócz tego, ładowarka indukcyjna na półeczce na dole kokpitu co chwilę przerywa ładowanie i zaczyna od nowa, co mój telefon kwituje irytującym piknięciem.

Są też sprawy – nazwijmy to – neutralne

Zużycie energii nie jest ani złe, ani świetne. W ciasnym, gęstym ruchu wynosi ok. 20 kWh na 100 km, podobnie jest na trasie ekspresowej podczas jazdy 120 km/h. Gdy płynnie pojeździłem buspasami, a korki się skończyły, zużycie spadło do 18,4 kWh/100 km.

„Normalny” jest też zasięg. Gdy odebrałem w pełni naładowany wóz, jeździłem z włączoną klimatyzacją i w trybie Normal, mogłem pokonać równe 200 kilometrów.

Cena Corsy-e zaczyna się od 122 900 zł…

…ale ten samochód „łapie” się na rządowe dopłaty. Po ich uwzględnieniu cena wynosi 104 316 zł, a w standardzie klient otrzymuje już m.in. kamerę cofania, tempomat i automatyczną klimatyzację. Tylko wygląd takiej Corsy nie będzie równie efektowny jak tej widocznej na zdjęciach.

Opel Corsa-e: test, podsumowanie

To dobra oferta i dobry samochód. Po całym dniu jeżdżenia „elektrykiem” wsiadłem do pewnej drogiej hybrydy plug-in i byłem oburzony tym, jak mało płynnie działa i jak bardzo hałasuje. Czy warto wybrać Opla Corsę-e czy nie-e? Moim zdaniem, dopóki Hyundaia Konę Electric da się dostać w wersji „dopłatowej” za niecałe 106 tysięcy, nie ma się nad czym zastanawiać i należy brać Hyundaia. Ale gdy promocja się skończy, Corsa-e pozostanie chyba najbardziej sensownym „tanim” samochodem elektrycznym. Tylko – pażałsta, druzja – nie wybierajcie jej na Ubera.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać