Klasyki / Relacje

10 powodów, dla których warto odwiedzić Oldtimer Warsaw Show 2018

Klasyki / Relacje 12.05.2018 18 interakcji
Tomasz Domański
Tomasz Domański 12.05.2018

10 powodów, dla których warto odwiedzić Oldtimer Warsaw Show 2018

Tomasz Domański
Tomasz Domański12.05.2018
18 interakcji Dołącz do dyskusji

Wystawy klasyków to zawsze trochę losowe imprezy. Odwiedzający nigdy nie wie, czy będzie biegał od jednego samochodu, do drugiego i wzdychał z zachwytu, czy po 20 minutach stwierdzi, że można było zostać w domu. Jak jest na tegorocznym Oldtimer Warsaw Show?

Trochę dziwnie. Z jednej strony dostałem oczopląsu od oglądania kolejnych modeli Mercedesów, BMW i Porsche, a z drugiej… udało mi się zobaczyć na żywo takie perełki, o których słyszałem tylko legendy i nie sądziłem, że ktoś jeździ nimi w tej części Europy. Gorąco polecam. Jeśli nie macie planów na niedzielę, warto przejechać się do Nadarzyna. A jeśli nie możecie tego zrobić, służę poniższą galerią. Zacznijmy od:

Alpina B6 2.7 E30 Coupe

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-27

Narzekałem na zbyt dużo beemek, ale tej nie sposób nie pokazać. Bardzo krótka seria, której wyprodukowano zaledwie 67 egzemplarzy. B6 z silnikiem 2,7 (z modelu Alpina C2) sprzedawane były na tylko i wyłącznie rynku japońskim, gdzie oryginalne B6 nie spełniało tamtejszych norm emisji spalin. Ten konkretny egzemplarz ma 127 tys. km przebiegu i jest na sprzedaż (cenę pominę, żeby nikogo nie smucić). Jeździłbym.

Morris 1500

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-17

Mini w sedanie. Kolejny samochód, którego nie widziałem nigdy na żywo. Nasza redakcyjna ekspertka i prezeska polskiego klubu Mini twierdzi, że to Morris 1500. I ja jej wierzę. Wersja produkowana w Australii była jeszcze lepsza, bo nazywała się Morris Nomad i była mikro-kombiakiem. Ot, taka ciekawostka.

Jensen Interceptor III Cabrio

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-35

Brytyjski producent zrobił zaledwie 509 Interceptorów w wersji cabrio. Tak w ogóle, to Interceptor III jest pierwszym samochodem osobowym w historii motoryzacji z napędem na cztery koła. Niestety, w latach w których był on produkowany nikogo to za bardzo nie obchodziło i jego producent zbankrutował. Podejrzewam, że jakakolwiek usterka kończy się dorabianiem zepsutej części na zamówienie.

Tatra 603: ceské V8, který je namontován na zadní straně

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-31

Tatra stoi obok Interceptora i wygląda jak rasowy, amerykański krążownik szos. Ma nawet widlaste osiem cylindrów (poj. 2,5l) zamontowane po czesku, czyli z tyłu. Jest idealna.

W123 LANG

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-25

Na tegorocznej edycji jest tak dużo Mercedesów, że trudno było wybrać z nich najciekawszy model. Na pewno mi się to nie udało, ale beczka w langu jakoś do mnie przemawia. Założę się, że na tylnej kanapie jedzie się wygodniej, niż w jakimkolwiek innym samochodzie z tych lat.

TransVWestiT, czyli ogórkowe Subaru Libero

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-10

Polski projekt, który doskonale tłumaczy o co chodzi z tą naszą ułańską fantazją. W gruncie rzeczy to taki mniejszy ogórek-synchro, w którym wszystko, po dłuższym zastanowieniu, się nabiera sensu. Najlepsza jest ta pojedyncza lampa zamontowana na dachu.

Suzuki SC 100 GX

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-6

Tu ktoś może mnie poprawić, bo na pewno się mylę, ale wydaje mi się, ze to jest ten słynny „Whizzkid” z litrowym silnikiem montowanym z tyłu. Rasowy Kei Car, idealny na miasto.

Jaguar S-Type

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-1

Ten oryginalny S-Type z lat 60. ma się rozumieć. Ktoś, kto go zamawiał musiał lubić szybką jazdę. 3.8S z manualem rozpędzał się od 0 do 100 km/h w 10,3s, a jego prędkość maksymalna wynosiła 201 km/h! W tamtych czasach nikt nawet nie sugerował, żeby zapinać pasy. Szaleństwo.

Auto Union 1000 Coupe

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-22Zanim Audi nazywało się Audi, robiło takie cuda pod szyldem Auto Union. Zamiast napędu quattro, czy chociażby 5 cylindrów pod maską, model 1000 napędzany był litrowym dwusuwem. Ten konkretny egzemplarz można sobie kupić. Kosztuje mniej niż nowy kompakt na miasto, polecam.

Last, but not least: polska szkoła stance’u

Oldtimer-Warsaw-Show-2018-14

Rzadko kiedy podobają mi się maluchy. Może dlatego, że miałem przyjemność nimi jeździć, ale ten egzemplarz z doczepioną zestance’owaną (właśnie wymyśliłem to słowo) przyczepką wywoływał najwięcej uśmiechów wśród zwiedzających. Nie wiem, czy chciałbym nim jeździć na co dzień, ale chętnie pojechałbym nim na wakacje. Najlepiej gdzieś w strome góry, gdzie niektóre wzniesienia trzeba pokonywać na wstecznym (true story).

I to tyle ode mnie. Jak widać, wybór aut jest bardzo subiektywny, więc potraktujcie go tylko jako zachętę do odwiedzenia imprezy. Moim zdaniem warto.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie