Wiadomości / Technologie

Brzęczyk i wibrujący pedał są frustrujące i przegrały. Obowiązkowy ogranicznik prędkości powinien być inny

Wiadomości / Technologie 13.05.2020 139 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 13.05.2020

Brzęczyk i wibrujący pedał są frustrujące i przegrały. Obowiązkowy ogranicznik prędkości powinien być inny

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz13.05.2020
139 interakcji Dołącz do dyskusji

Jesteśmy zbyt szybcy i zbyt wściekli. Dlatego naukowcy pomogli wybrać obowiązkowy ogranicznik prędkości.

Denerwują was maseczki na twarzy? A pedał gazu, którym nie da się przyspieszyć powyżej ograniczenia prędkości? Lepiej oswajać się z myślą, że czasy zbyt szybkiej jazdy muszą odejść. Przepisy, które sprawią, że samochód będzie nas zniechęcał do łamania przepisów, są coraz bliżej, a naukowcy z uniwersytetu w Leeds sprawdzili, jak mądrze wprowadzić je w życie.

Najpierw przypomnijmy co nas czeka. No może nie nas, wszystkich Polaków, którzy lubują się w sprowadzaniu ponad 10-letnich pojazdów z Niemiec, ale jednak sporą część użytkowników samochodów. Sprawa dotyczy samochodów nowych. Proszę bogacze, to was czeka. Kto wie co to jest ISA, może przewinąć tak z pięć akapitów.

Obowiązkowy ogranicznik prędkości

Zostanie wprowadzony od 2022 w samochodach osobowych, dostawczych i ciężarowych. Co nie znaczy, że będziemy musieli montować je w swoich samochodach. Otrzyma go każdy model, który będzie homologowany od połowy 2022 roku. (Wszystkie marki, które rękami i nogami bronią się przed wprowadzaniem nowych modeli, mdleją teraz ze szczęścia.)

Dwa lata później, w 2024 roku, obowiązkowy ogranicznik prędkości będzie musiał znaleźć się każdym nowym samochodzie. Co oczywiście nie znaczy, że w aucie z 2023 roku, które według właściciela jest wciąż nowe, trzeba będzie coś montować. Nie będzie można wprowadzić do obrotu samochodu bez odpowiedniego systemu zwanego w przepisach inteligentnym systemem kontroli prędkości (ISA – intelligent speed assistance). Oczywiście ty nie musisz się tego bać sprzedając nowiutki, ale już zarejestrowany samochód, bo to nie ty wprowadziłeś go do obrotu.

ISA to układ wspomagania kierowcy w zachowaniu prędkości odpowiedniej dla środowiska drogowego poprzez przekazywanie specjalnych odpowiednich informacji zwrotnych. Czyli nie, jak spodziewa się wielu, system, który blokuje możliwość jazdy powyżej ustanowionego limitu. (Bo przecież wszyscy byśmy wtedy zginęli wyprzedzając ciężarówkę.)

Zadaniem tego układu jest informowanie kierowcy, że jedzie powyżej ograniczenia prędkości, ale nie może przekraczania prędkości uniemożliwiać. Informacja musi być dostarczona przez urządzenie sterujące przyspieszeniem lub specjalną informację zwrotną. Kierowca będzie mógł go wyłączyć, ale po każdym uruchomieniu pojazdu włączy się znowu. Układ może odczytywać informacje o ograniczeniach ze znaków drogowych lub pobierać je z map drogowych i od elementów infrastruktury, albo wszystkie te źródła połączyć.

Ale jak kierowcę powiadomić? – zapytacie. A jak nie zapytacie, to ja zapytam za was, bo to dość istotna kwestia. Razić kierowcę prądem, czy czule szeptać do ucha, sugerując zdjęcie nogi z gazu? Naukowcy z Leeds, pod nadzorem organizacji pozarządowej ETSC (Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu), zbadali kilka możliwości i w tym celu wsadzili 30 osób do kapsuły zaprojektowanej jak wnętrze Jaguara S-Type.

obowiązkowy ogranicznik prędkości

Wibrujący pedał przegrał z odcinką

Wybrane osoby testowały różne warianty ISA w symulatorze. Sprawdzano skuteczność zaproponowanych rozwiązań, czyli to, jak kierowcy trzymają się ograniczeń prędkości. Równie ważny był stopień ich akceptacji, miały nie frustrować i nie sprawiać fizycznych problemów. Do boju stanęły następujące wersje ISA:

  • Ostrzeżenie dźwiękowe – czyli brzęczyk, 3 sygnały co mniej więcej 5 sekund.
  • Haptyczny pedał – czyli pedał dający informację zwrotną, zwiększający siłę nacisku na stopę zależnie od osiąganej prędkości i obowiązującego limitu. To rozwiązanie wygrało w poprzednich badaniach z pedałem, który po prostu sztywniał. W obu wersjach można opór przełamać.
  • Pedał wibrujący – oczywiście w trakcie jazdy powyżej ograniczenia prędkości. Wibracje mają przypominać te w telefonie komórkowym.
  • Ogranicznik prędkości połączony z wibrującym pedałem – gdzie pedał przestaje reagować, chyba że naprawdę mocno go wdepniemy. Samochód mógł również obniżyć prędkość, gdy limit prędkości został obniżony następnym znakiem. W czasie zbyt szybkiej jazdy pedał wibruje.
  • Ogranicznik prędkości bez wibrującego pedału. Tu wyjaśnień nie trzeba.

Sprawdzono, jak w każdym z tych wariantów, szło uczestnikom przestrzeganie ograniczeń i jak sami ocenili poziom ich inwazyjności. System nie powinien powodować frustracji kierowców, bo pokusa by ciągle go wyłączać byłaby zbyt silna. Dlatego wybór trzeba wyważyć, balansując miedzy jego skutecznością, a chęcią wyłączenia go przez kierowcę.

obowiązkowy ogranicznik prędkościNa podium stanęły trzy rozwiązania.

Miejsce pierwsze – ogranicznik prędkości występujący samodzielnie, taki jak stosowany jest obecnie w Fordach Galaxy, S-Max czy Focusie. Podobny stosowany jest pojazdach, w których można samodzielnie ustawić maksymalną prędkość, jaką będzie osiągał nasz pojazd.

Miejsce drugie – pedał haptyczny, gdzie pedał nie udaje martwego, jak powyżej i trzeba użyć więcej siły by przewalczyć jego opór. I miejsce trzecie – ogranicznik z wibrującym pedałem – ponownie, wiele wyjaśnień tu nie trzeba.

Sam wibrujący pedał i ostrzeżenia dźwiękowe, nie zostały rekomendowane, bo zbyt mocno denerwowały uczestników badania. Najmniej nerwów wzbudzał sam ogranicznik i ma największą szansę na akceptację użytkowników. Jak ważna jest to kwestia pokazują wyniki efektywności, gdzie wibrujący pedał uzyskał najlepsze rezultaty we wszystkich zakresach prędkości. Cóż z tego, jeśli każdy chciałby go wyłączyć.

obowiązkowy ogranicznik prędkości

Badano kierowców, którzy przestrzegają ograniczeń

Autorzy badania podkreślają, że przeprowadzono je na kierowcach brytyjskich, którzy całkiem dobrze przestrzegają ograniczeń prędkości. Ciekaw jestem, jakie byłyby wyniki badań na kierowcach polskich, którzy zapewne już w połowie tego tekstu kombinowali, jak to na stałe wyłączyć. Nieładnie, nieładnie, a tyle organizacji się napracowało, by żyło się wam lepiej z obowiązkowym ogranicznikiem prędkości. Pogódźcie się z tym, nowe drogi się budują, na nich nie ma po co się rozpędzać.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać