Testy aut nowych

Tak jeździ nowy Seat Leon FR, najładniejszy z czterech kompaktów VAG. Hola, hola!

Testy aut nowych 05.08.2020 205 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 05.08.2020

Tak jeździ nowy Seat Leon FR, najładniejszy z czterech kompaktów VAG. Hola, hola!

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk05.08.2020
205 interakcji Dołącz do dyskusji

Inwazja nowych kompaktów z koncernu VAG trwa. Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej… OK, akurat debiut nowego Seata Leona nie był zaskoczeniem. Czy warto było czekać? Sprawdziłem to w wersji FR z silnikiem 1.5 e-TSI i ze skrzynią DSG.

Na zapoznanie się z najnowszym Seatem Leonem nie miałem – jak to zwykle bywa – tygodnia, a jedynie kilka godzin. Ale to i tak wystarcza, żeby wyrobić sobie zdanie na temat danego samochodu. Jakie pierwsze wrażenie zrobił na mnie krewny Golfa, który jest bardziej opalony i na kurtkę mówi „chaqueta”?

Przede wszystkim na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciach.

seat leon fr test
Mimo że zdjęcia są dobre.

Seat Leon, Audi A3, Volkswagen Golf, Skoda Octavia – gdybym był jurorem konkursu designu i miał wybierać najładniejszy spośród nowych kompaktów grupy VAG, ułożyłbym listę właśnie tak.

Dość długo rozmyślałem, czy lepiej narysowano nadwozie A3 czy Leona. A3 całe wygląda nieźle, a w przypadku Seata mamy trochę gorszy przód i świetny tył. Ale w ogólnym rozrachunku Leon chyba i tak prezentuje się bardziej efektownie.

seat leon fr test

Tylną listwę świetlną wymyślono rewelacyjnie (ten pomysł – choć nie jest nowy – nadal robi na mnie wrażenie), nie zabrakło też „pływających” kierunkowskazów. Czy podoba mi się nowa czcionka napisu „Leon”, przypominająca ręczny podpis? Oczywiście. No i chciałbym tak ładnie pisać. Gdybym to ja podpisał się na tylnej klapie… nie, nie chcę o tym nawet myśleć.

Testowany egzemplarz to wersja FR, która ma wyglądać trochę bardziej dynamicznie od pozostałej. W tej samej cenie można kupić „elegancką” Xcellence, która ma więcej chromowanych akcentów.

Wnętrze: bez zaskoczeń

Cyfrowe „zegary”, duży ekran umieszczony nad nawiewami, schowek na telefon i malutki przełącznik przełożeń zamiast wielkiej dźwigni. Tak w skrócie można opisać wnętrza wszystkich wymienionych wcześniej kompaktów. OK – Audi A3 ma mały nawiew nad ekranem, a pod spodem wciśnięto jeszcze panel klimatyzacji. Oprócz tego, jest podobnie.

Listwa świetlna pod przednią szybą: świetna w dzień, trochę rozprasza nocą.

Seat Leon ma więc kokpit złożony z tych samych klocków, co jego bracia i siostra. Co to oznacza? Nowoczesny wygląd, dobre materiały i obsługę, która za mocno angażuje kierowcę. O ile w Octavii kilka najważniejszych funkcji, takich jak np. wyłączanie systemu start-stop albo „wywołanie” menu klimatyzacji, ma swoje fizyczne przyciski, w Seacie praktycznie wszystko obsługuje się z poziomu ekranu. Co z tego, że jest duży (10 cali gdy zamówimy nawigację, bez niej: 8,25 cala), a jego menu przypomina menu Android Auto (to komplement), skoro trzeba na chwilę przestać się skupiać na drodze, by cokolwiek przestawić?

seat leon fr

Rozumiem, że ekrany dotykowe to już nie jest przyszłość, a teraźniejszość motoryzacji. Nie uciekniemy od nich i jedyne, co da się zrobić, to przywyknąć. Ale kilka fizycznych przycisków-skrótów bardzo polepszyłoby wrażenia z obsługi Leona. Teraz trzeba kilka razy trafiać w pola na wyświetlaczu za każdym razem, gdy chcemy m.in. ustawić kierunek nawiewu, włączyć podgrzewanie siedzeń albo zmienić tryb jazdy. Tylko zmiana temperatury we wnętrzu może się odbywać poprzez przesuwanie palcem po panelu pod ekranem.

Jest też obsługa głosowa.

seat leon fr
Jeśli czujnik martwego pola coś wykryje, świeci się fragment listwy na wysokości lusterka. Świetne.

Leon to męskie imię, ale samochód odpowiada syntetycznym, damskim głosem. Brzmi trochę podobnie do tego, który odzywa się na hasło „Hej, Mercedes”. Może komputerowa lektorka dorabia sobie na dwa etaty? Aby wywołać ją w Seacie, należy odezwać się po hiszpańsku. Działa zawołanie „Hola hola!”, które wcale nie oznacza powstrzymywania kogoś przed zagalopowaniem się. To „witam, witam” w trzecim najpopularniejszym języku świata.

Przyznam się, że system obsługi głosowej Leona kilka razy włączał mi się w trakcie zwykłej rozmowy. Które z polskich słów wydały mu się podobne? Nie udało mi się tego dowiedzieć, choć wiele razy próbowałem powtarzać swoje kwestie. Przynajmniej nie nudziło mi się w korku, gdy gadałem do auta. Byłem miły, ale i tak…

…samochód miał swoje humory.

seat leon fr

Nie jestem pewien, czy testowy Leon to tak zwany egzemplarz przedprodukcyjny, czy jest to już w pełni dojrzały, normalny wóz, który nie różni się od dostępnych w salonie. Muszę jednak zauważyć, że nie wszystko działało w nim tak, jak trzeba. Tylna lampka do czytania, która bez powodu włączała się i wyłączała, była dość zabawna. Sygnalizacja dźwiękowa niezapiętych pasów, pikająca mimo tego, że wszyscy byli zapięci, już tylko denerwowała. Czy to kwestia „humorzastego” egzemplarza? Mam nadzieję. Może wystarczy powiedzieć mu „hola, hola, spokojnie”?

Na szczęście nowy Seat Leon FR ma też wiele zalet.

Potwornie padało, wybaczcie wodę we wnętrzu.

Jedna z nich to przestronne wnętrze. To nie jest bardzo długi samochód (4368 mm – Golf ma odrobinę mniej), ale ma z tyłu dużo miejsca w każdą stronę, również nad głową. Przednie fotele też są zresztą wygodne, a przy okazji nieźle trzymają na zakrętach. Bagażnik: przyzwoite 380 litrów, w gamie jest jeszcze wersja kombi. Też wygląda zgrabnie.

Najlepszy w nowym Leonie jest jednak sposób, w jaki jeździ. Za reflektorami testowanego samochodu umieszczono jednostkę 1.5 e-TSI w 150-konnej wersji. „E” oznacza miękką hybrydę, dostępną tutaj tylko z automatyczną skrzynią biegów. To siedmiobiegowe DSG.

Nowy Seat Leon powstał na tej samej platformie, co poprzedni.

Z jednej strony to oznacza, że nie warto się spodziewać rewolucji w kwestii wrażeń z jazdy. Z drugiej – rewolucja i tak nie miałaby sensu, bo Leon zawsze przyjemnie jeździł. Generacja numer cztery nie jest wyjątkiem. Udało się niczego nie zepsuć.

150-konny silnik prawie nie ma słabych stron. Osiągi? Zupełnie wystarczające, bo przecież 8,4 s do 100 km/h to przyzwoity rezultat. Spalanie? O tym wolę pomówić po dłuższym teście, ale średni wynik z wczorajszych jazd (trochę trasy, trochę miasta, trochę korków, trochę wsi) to niecałe osiem litrów na 100 km. Na drodze krajowej, podczas przepisowej jazdy, Leon spalił 4,8 l na 100 km.

seat leon fr

Bardzo dobre są też: działanie systemu start-stop (jest płynny dzięki układowy mild hybrid), reakcja na gaz i elastyczność. Jedyny minus to trochę za duży hałas podczas mocnego przyspieszania. Silnik wtedy wyje, a skrzynia bardzo nie chce wrzucać kolejnego przełożenia. Można się poczuć jak w aucie z CVT.

Oprócz tego, nowy Seat Leon dobrze skręca i to pomimo zastosowania „plebejskiej” tylnej belki. Ma komunikatywny układ kierowniczy, który nie jest zbyt mocno wspomagany. Na trasie zauważyłem, że wnętrze poprawnie wyciszono. Pozycja za kierownicą: na szóstkę i to w polskiej, a nie w niemieckiej skali (jaka jest w Hiszpanii?). Wsiadłem i natychmiast poczułem się tak, jakbym jeździł tym samochodem od dawna.


Czy nowy Seat Leon to najlepszy z kompaktów grupy VAG?

Chyba za krótko go testowałem, ale wcale nie będę zdziwiony, jeśli tak się okaże. Rozumiem, że Octavia może być dla niektórych zbyt „flotowa”, Golf nudny, a Audi za drogie. Wtedy wypadnie na Leona. I dobrze. Trzeba będzie mieć tylko nadzieję, że kaprysy mojego egzemplarza to jednostkowy przypadek. No i poćwiczcie podzielność uwagi za kółkiem. Doradziłbym, by zrobić to ze smartfonem, ale policja mogłaby nie być zachwycona.

Cena testowanego egzemplarza: ok. 125 tysięcy złotych. Cena bazowego Leona: 69 700 zł. Najtańszy z silnikiem 1.5 TSI 150 KM i z DSG: 108 500 zł.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać