Przegląd rynku

Wszystko, byle nie Corolla, czyli co sensownego wybrać do 80 000 zł

Przegląd rynku 24.10.2019 283 interakcje
Piotr Barycki
Piotr Barycki 24.10.2019

Wszystko, byle nie Corolla, czyli co sensownego wybrać do 80 000 zł

Piotr Barycki
Piotr Barycki24.10.2019
283 interakcje Dołącz do dyskusji

80 000 zł do wydania na nowy samochód i jak na razie jeden pomysł – Toyota Corolla Classic sedan 1.6. Skończyć w tym miejscu poszukiwania i lecieć do salonu, czy szukać dalej? Postanowiliśmy poszukać. 

Ok, wypadałoby trochę jaśniej nakreślić sytuację.

Czego szukamy?

W omawianym przez nas przypadku – a jest to przypadek jak najbardziej realny (pomijam tylko wstęp, że często pytacie nas w listach o…) – opcje są dwie.

Pierwszym wyborem jest Toyota Corolla Classic Plus 1.6 za nieco ponad 67 000 zł. Samochód jest nowiutki, gotowy, stoi sobie w salonie, wystarczy zapłacić, zarejestrować i można jechać w trasę.

Wyposażenie odmiany Classic Plus może i nie porywa, ale jak za tę cenę – nie jest źle. Na pokładzie mamy m.in.:

  • elektrycznie sterowane szyby przednie i tylne z automatem
  • podgrzewane lusterka zewnętrzne z elektrycznym sterowaniem
  • centralny zamek ze zdalnym sterowaniem
  • wielofunkcyjną kierownicę obszytą skórą
  • dwupłaszczyznową regulację kierownicy
  • manualną klimatyzację
  • kamerę cofania
  • tempomat
  • światła dzienne LED
  • 16-calowe felgi aluminiowe
  • miękkie materiały wykończeniowe deski rozdzielczej (wersja Active tego nie ma)
  • dźwignię zmiany biegów i hamulca ręcznego obszyte skórą
  • regulację wysokości fotela kierowcy
  • podłokietnik z przodu i z tyłu
  • USB, AUV, Bluetooth
  • 6 głośników
  • odtwarzacz płyt (Piotr Szary biegnie już do salonu)
  • System multimedialny z kolorym ekranem dotykowym o przekątnej 7″
  • układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia
  • układ ostrzegania ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu
  • automatyczne światła drogowe
  • rozpoznawanie znaków
  • automatyczne światła z czujnikiem zmierzchu

Uf! Dokupić wiele się nie da (najwyżej czujniki parkowania i nawigację), ale to nic. Ok, boli w samochodzie tych rozmiarów brak automatycznej klimatyzacji, nie wspominając już o klimatyzacji automatycznej i dwustrefowej. Ale nie można mieć wszystkiego.

Dodatkowym plusem Corolli jest – uwaga, werble – jej silnik. A raczej fakt, że jej silnik pozbawiony jest turbosprężarki. Wprawdzie będzie go trzeba kręcić, średnie spalanie raczej nie spadnie poniżej 7 l w jeździe mieszanej, a w jeździe miejskiej – poniżej 8,5 l, no ale… nie ma turbo.

Drugą propozycją jest natomiast… coś ciekawszego, przy założeniu, że trzymamy się maksymalnej granicy 80 tys. zł. Przy czym nie jestem pewien, czy osoba, której próbujemy pomóc w tym materiale, faktycznie potrzebuje pomocy. Ale dlaczego nie podsunąć jej kilku dodatkowych opcji.

Wyjątkowo przy tym nie będę trzymał się wszystkich założeń kupującego, bo uważam chociażby, że trzymanie się w 2019 r. silników bez turbo w nowym samochodzie jest absurdalne. Szczególnie że wyjeżdżając z salonu tracimy tyle pieniędzy, że wystarczyłoby pewnie na 3-4 wymiany turbosprężarki na nowe.

Uwaga numer 1, której nie powinno tutaj być.

Ale niech będzie. A ta uwaga brzmi: nie widzę za bardzo powodu, żeby komuś odradzać Corollę Classic. To wprawdzie totalnie przeciętne, nijakie, bezpłciowe i do tego powolne (10 s do 100 km/h) auto, ale jakby nie patrzeć – ma na pokładzie to, czego potrzebuje kierowca w opcji minimum i nawet więcej, jeździ, hamuje, skręca, a szanse zepsucia się czegokolwiek w takiej kombinacji są praktycznie zerowe.

Gdyby więc ktoś zapytał mnie, czy warto kupić Corollę, odpowiedziałbym zdecydowanie tak (po czym szeptem dodał: a kupuj co tam sobie chcesz).

Zakładając jednak, że miałbym polecić jakieś alternatywne opcje, poleciłbym sprawdzenie następujących modeli:

Hyundai Tucson

Eee, jak to, SUV, SUV-y są złe! Może i tak, ale gdybym miał wybrać, czym chciałbym jeździć na co dzień i w trasy, to sorry Corollo, ale wybrałbym Tucsona (chociażby ze względu na wyciszenie). Tym bardziej, że jest to perfekcyjnie dobre auto (perfekcyjnie dobre, nie perfekcyjne), do którego trudno się przyczepić. Przy okazji SUV jest lepszy od sedana, bo każde auto z klapą w stylu hatchbacka/kombi jest lepsze od sedana (ale to temat na inny raz).

Niestety do 80 000 zł kupimy absolutnie najbiedniejszą wersję, do której dołożymy najwyżej Pakiet Plus, w ramach którego dostaniemy tylne czujniki parkowania, religni dachowe, skórzaną kierownicę i pokrytą skórą gałkę zmiany biegów. Klimatyzacja? Manualna, tak samo jak w Corolli. Systemy bezpieczeństwa w rodzaju odczytywania znaków czy asystenta pasa ruchu? Niestety brak. Mamy za to m.in.:

  • felgi aluminiowe 16″
  • kierownicę z przyciskami
  • elektrycznie sterowane szyby z przodu i z tyłu
  • Bluetooth, AUX, USB
  • 6 głośników
  • radio z mp3
  • światła do jazdy dziennej LED
  • automatyczne światła
  • lusterka boczne elektrycznie sterowane i przyciemniane

I kilka innych dodatków, niestety bez jakiejkolwiek opcji dokupienia automatycznej klimatyzacji. Tucson z silnikiem 1.6 GDI 132 KM ma też taką zaletę dla kupującego, że nie wyposażono go w turbosprężarkę. Dla reszty świata ma natomiast tę wadę, że z przyspieszeniem 11,5 s do 100 km/h trudno go uznać za specjalnie porywające auto.

Niestety niezbyt wiele ugramy, jeśli będziemy szukać stockowego Tucsona. SUV Hyundaia kosztuje w takim wydaniu mniej więcej dokładnie tyle, ile wynikałoby z katalogu. Ewentualnie czasem uda się wyrwać jakiś ciekawszy lakier.

Wersji bez pakietu Plus nie bierzcie – po co się męczyć z gumową kierownicą za 80 000 zł?

Alternatywa: Kia Sportage

Skoda Octavia

(Tak, możecie już przejść do komentarzy)

Dlaczego Octavia? Bo jakby nie patrzeć, to całkiem uniwersalny samochód, dostępny w nadwoziu kombi (a więc lepiej niż SUV i sedan), a do tego kończący swój rynkowy żywot. Co za tym idzie – oferowany w naprawdę przyjemnych cenach. Przykładowo – według cennika – dla rocznika 2019 za 82 050 zł można mieć odmianę Ambition z silnikiem 1.5 150 KM. Tak, oczywiście, to już ten poprawiony.

Żarty jednak na bok – 1.5 TSI swoje przejeździ, a przy okazji będzie w stanie bez większego wysiłku (8,4 s) poradzić sobie z większością wolnossaków z tego zestawienia. No i tajna broń – dorzucamy pakiet Amazing za 1200 zł i mamy automatyczną klimatyzację, tempomat, radio 8″ z CarPlay i Android Auto, a także tylne czujniki parkowania.

I wcale dla takiej konfiguracji nie musimy przekraczać wyznaczonych wcześniej 80 000 zł. Chociażby tutaj dostaniemy taki zestaw jeszcze z lakierem.

Alternatywa: wolałbym kupić kolejny rower niż Octavię. A na serio – zerknijcie na Focusa. Powinno dać się wyrwać 1.5 150 KM w tej cenie. 

Peugeot 308 albo 308 SW

Gdybym miał zagłosować na najbardziej niedoceniony przez rynek samochód kompaktowy, to mój głos trafiłby właśnie do 308. Samochód jest naprawdę wygodny, ma dobre silniki, przyjemnie się przemieszcza, jest dobrze wyciszony, a bagażnik – w wersji kombi i hatchback – jest naprawdę w porządku.

A, i bym zapomniał – ta malutka kierownica jest super!

Teoretycznie za 80 000 zł czeka nas w 308 SW w odmianie Active, gdzie w standardzie mamy – proszę o werble – automatyczną klimatyzację dwustrefową i kilka innych dodatków. Biorąc jednak pod uwagę, że to model nieco już stary, olewamy konfigurator i idziemy szukać gotowych egzemplarzy.

W ten sposób trafiamy np. na to ogłoszenie. 130 KM, automat, ładny lakier, wersja wyposażenia Allure, 130 KM, 17-calowe felgi, dach panoramiczny, podgrzewane przednie fotele, kamera cofania i tak dalej. Brzmi aż trochę zbyt dobrze, ale nie jest to jedyna taka oferta, więc coś może być na rzeczy.

Alternatywa: może taki Opel Astra?

Suzuki Vitara

suzuki vitara lifting

Jedna, niepodważalna przewaga nad resztą stawki – napęd na cztery koła. Według aktualnego cennika za 77 900 zł można kupić wersję 1.0 Boosterjet 4WD Premium. Wady? 5-stopniowa skrzynia biegów. Za sześciostopniowy automat musielibyśmy zapłacić 84 900 zł, co dalej jest akceptowalne.

Vitara Premium jest też całkiem nieźle wyposażona. Są felgi 17″, jest trochę chromów (aż nie wiem po co), są elektryczne lusterka z podgrzewaniem, Bluetooth, centralny zamek, USB, regulacja kierownicy w dwóch płaszczyznach, skórzana kierownica wielofunkcyjna, ekran dotykowy 7″. automatyczna klimatyzacja, adaptacyjny tempomat, podgrzewane fotele przednie, kamera cofania i kilka systemów bezpieczeństwa. Przypomnę – to wszystko w parze z napędem 4×4.

Minusy? 111-konny 1.0 Boosterjet jest jeszcze wolniejszy od Tucsona 1.6, potrzebując na sprint do 100 km/h aż 12 sekund. Dołóżcie do tego automat i będzie równe 13 sekund. Smutek.

Niestety niewiele też urwiemy z ceny…

Alternatywa: Dacia Duster. Wiem, tylko na to czekaliście. Oczywiście z TCe 130 4×4.

Hyundai Elantra

No dobrze, w sumie podobny grzybowóz do Corolli Classic (i Corolli w ogóle), ale z jedną różnicą – jest świeżutki. Do tego lepiej jeździ i mniej pali, a przy okazji można go kupić w wersji 1.6 MPI (znów – bez turbo) z automatyczną przekładnią i zapłacić w wersji Comfort 77 400 zł (według cennika promocyjnego).

Co dostaniemy? Chociażby:

  • dwustrefową klimatyzację automatyczną
  • czujniki parkowania z tyłu
  • czujnik deszczu
  • wybór trybów jazdy
  • światła do jazdy dziennej
  • elektrycznie składane lusterka
  • felgi 16″
  • podłokietnik przedni i tylny
  • USB, AUX, Bluetooth
  • 6 głośników
  • Radio z wyświetlaczem 7″

Za 1000 zł można jeszcze dokupić pakiet Zimowy z podgrzewanymi fotelami i kierownicą (!). Kusi wprawdzie jeszcze wersja Style, ale ta z automatem kosztowałaby już 86 400 zł. Najsłabiej wypadają tutaj chyba systemy bezpieczeństwa – Elantra ma ich mniej niż nowa czy stara Corolla – przynajmniej w tej wersji.

Wiele niestety z ceny nie urwiemy – auto jest chyba zbyt świeże, żeby zalegało w salonach.

A, na wszelki wypadek – w rubryce „Osiągi” dla Elantry wpisano: brak. Żartuję – wpisano 11,6 s do setki w przypadku przekładni automatycznej.

A może by tak: nowa Toyota Corolla

Czyli auto pod każdym względem lepsze od poprzednika, a jednocześnie też dostępne z wolnossącym 1.6 i mieszczące się w zakładanym budżecie.

I tutaj niespodzianka – to nie musi być wcale taka strasznie biedna wersja. W obecnej promocji odmiana Comfort (środkowa) kosztuje 79 400 zł (zamiast 87 400 zł). Dodałbym do tego pakiet Connect (CarPlay i Android Auto, 1000 zł) i Style (głównie dla świateł LED, ale felgi 17″ chętnie przygarnę, 3500 zł), czujniki parkowania z przodu i z tyłu (1600 zł) i mamy całkiem niezłe auto, wyposażone poza tym w:

  • automatyczną klimatyzację dwustrefową
  • adaptacyjny tempomat
  • elektryczne i automatyczne szyby z przodu i z tyłu
  • regulację kierownicy w dwóch płaszczyznach
  • podgrzewane i elektrycznie sterowanelusterka zewnętrzne
  • wielofunkcyjną kierownicę obszytą skórą
  • trochę chromów na zewnątrz
  • trochę chromów w środku
  • skórę na kierownicy i gałce dźwigni zmiany biegów
  • podłokietnik z przodu
  • Bluetooth, AUX, USB
  • 6 głośników
  • ekran dotykowy 8 cali
  • zestaw systemów bezpieczeństwa

Czyli wychodzi trochę na to, że z Corollą Classic, o ile ktoś ma budżet z zapasem, chyba najwyraźniej wygrywa… nowa Corolla. Można i tak.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać