Newsy

Nowy model BMW na rynki krajów afrykańskich

Newsy 01.04.2018 57 interakcji
Artur Maj
Artur Maj 01.04.2018

Nowy model BMW na rynki krajów afrykańskich

Artur Maj
Artur Maj01.04.2018
57 interakcji Dołącz do dyskusji

W związku z zapotrzebowaniem na niezniszczalne auta, które będą w stanie sprostać trudnym warunkom klimatycznym, niemiecki producent przygotował specjalną odmianę BMW serii 3 o oznaczeniu kodowym A96.

Miesiąc temu BMW poinformowało o zakończeniu długoletniej produkcji kolejnych generacji serii 3 w fabryce w Rosslyn w Republice Południowej Afryki. W ciągu ostatnich 35 lat bramy fabryki opuściły w sumie 1 191 604 egzemplarze serii 3. Produkcję rozpoczęto tam w 1983 roku od kultowego modelu E30 i przez lata produkowano wszystkie kolejne generacje. Teraz produkuje się tam model X3, a produkcję serii 3 przeniesiono do fabryki w Meksyku.

Fabryka w Rosslyn słynie z wysokiej jakości produkcji – w 2015 J.D Power uhonorowało ją nagrodą jakości Platinum Plant Quality Award in the J.D. Power 2015 Initial Quality Study (IQS) za najniższy współczynnik usterek i nieprawidłowości w produkowanych tam modelach BMW serii 3. Nie dziwi więc, że dotychczas aż 85 procent samochodów wyprodukowanych w tej fabryce trafiało na eksport. Wyjeżdżały do USA, Japonii, Singapuru, Nowej Zelandii, Hong Kongu, Australii, Kanady i na Taiwan.

BMW A96

Więcej aut lokalnie

W związku z ogromną dysproporcją pomiędzy liczbą samochodów produkowanych na obce rynki, a tymi, które zostają w RPA, zarząd firmy postawił sobie za cel, by zatrzymać większą część produkcji na kontynencie afrykańskim. Sposobem na to ma być nowy model, zaprojektowany z myślą o ciężkich warunkach, jakim poddane są samochody na Czarnym Lądzie. Wysokie wahania temperatur, wilgotność powietrza, wszędobylski kurz i pył sprawiają, że samochody wykorzystywane w Afryce muszą odznaczać się niezwykłą trwałością. Natomiast trudny dostęp do części zamiennych i słabo rozwinięta sieć punktów serwisowych w mniej zaludnionych częściach kontynentu wymagają budowy samochodów o prostej konstrukcji. Takich, które można naprawić za pomocą nieskomplikowanych narzędzi. Dowodem na to jest ogromna popularność trwałych i nieskomplikowanych samochodów typu Toyota Corolla, czy Peugeot 505. Albo dostawczych Mercedesów T1, tzw. kaczek, które już praktycznie wyginęły z polskiego krajobrazu i przeżywają kolejną młodość gdzieś w Afryce.

W latach 1994-1998 w fabryce w Rosslyn zbudowano 92 000 egzemplarzy BMW serii 3 generacji E36. O trwałości i nieskomplikowanej budowie tych samochodów nie trzeba nikogo przekonywać. To właśnie dlatego są one wciąż pożądane w naszym kraju i wciąż nie brakuje na nie chętnych na rynku wtórnym. Ogólnie BMW serii 3 jest najczęściej wybieranym autem używanym w Polsce.

BMW E36

BMW serii 3 – specjalnie dla Afryki

Uwzględniając zapotrzebowanie lokalnej społeczności, zarząd BMW w RPA w porozumieniu z centralną w Monachium podjął decyzję o przygotowaniu specjalnej wersji BMW serii 3. Miało mieć nieskomplikowaną konstrukcję, być łatwe w naprawach i odporne na trudne warunki pracy. Dyrektor działu badań i rozwoju południowoafrykańskiego oddziału marki, dr Herman Überschuhschmelz w wywiadzie dla lokalnej gazety stwierdził: podjęcie decyzji o stworzeniu nowego modelu poprzedził szereg badań i analiz potrzeb lokalnego rynku i możliwości technologicznych naszej firmy. Nie bez znaczenia był również fakt, że BMW prowadzi biznes odpowiedzialny środowiskowo i społecznie, więc nowy model musiał być przygotowany zgodnie z tym założeniem. Uznaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie wykorzystanie rozwiązań, które sprawdziły się w modelu trzeciej generacji (E36 – przyp. red.) i to ten model wykorzystaliśmy jako bazę.

Oczywiście nie mogło być mowy o przywróceniu do życia E36 w postaci, w jakiej produkowano je przeszło 20 lat temu. Ralf Zitronschaden, szef inżynierów fabryki w Rosslyn zdradził, że optymalnym rozwiązaniem było wykorzystanie komponentów z modelu piątej generacji – E90. Zależało nam, żeby nasz nowy model spełniał wymogi bezpieczeństwa, jakie obowiązują na naszym kontynencie. Rozmieszczenie poszczególnych komponentów pod maską E36 było po prostu niemożliwe. Wymagałoby inwestycji, które potem odbiłyby się na cenie gotowego auta. Zależało nam, żeby była ona naprawdę atrakcyjna, więc wykorzystaliśmy rozwiązania sprawdzone w piątej generacji BMW serii 3.

Oto nowy model

Prace nad budową nowego modelu zajęły 3 lata i pochłonęły 2,2 miliarda randów (równowartość 186 mln dolarów). Efekt robi wrażenie. Oczywiście nie da się ukryć, że model bazuje na starej konstrukcji, ale trzeba przyznać, że połączenie E36 z E90 wyszło całkiem zgrabnie. Jesteśmy przekonani, że taki model znalazłby zainteresowanie również na naszym rynku.

BMW A96

Nawiązań do E36 nie brakuje również we wnętrzu: konsola centralna, czy fotele wyglądają bardzo podobnie do tych znanych z E36. Za to kierownica jest ewidentnie przejęta z modelu E90. Ciekawym rozwiązaniem jest adaptacja zestawu multimedialnego z E90 do kształtów konsoli z E36. Trzeba przyznać, że wyszło to całkiem zgrabnie. Ciekawostka: na ekranie wyświetlacza widać animację przedstawiającą gałkę sytemu iDrive, której jednak nie ma na tunelu środkowym. Bład? Nie! Widoczny na zdjęciu ekran jest ekranem dotykowym. Cytowany wcześniej Ralf Zitronschaden zdradził, że zarząd firmy zaakceptował takie rozwiązanie, bo okazało się tańsze, niż adaptacja fizycznego przycisku. A że konsola jest skierowana w stronę kierowcy, ekran cały czas pozostaje w zasięgu dłoni.

BMW A96

Nowy typoszereg – A96

Szef marketingu BMW RPA – Herbert Kolben – dodał: Aby podkreślić nasze intencje w tworzeniu nowego modelu, postanowiliśmy przygotować dla niego nowy typoszereg. Litera A wydała nam się naturalnym rozwiązaniem – w końcu budowaliśmy samochód dla Afryki. W związku z tym, że w Afryce z budową własnego modelu startowaliśmy od zera, a wykorzystywaliśmy rozwiązania z serii E90 na podwalinach modelu E36, nowy model chcieliśmy ochrzcić nazwą A906. Niestety konflikt prawny z PSA zmusił nas do zmiany planu – i tak powstało A96. Konflikt, o którym wspominał Kolben to znany od dawna problem prawa Francuzów do trzycyfrowych nazw z zerem pośrodku. Z tego powodu np. jeden z modeli Porsche nazywa się 911 a nie 901.

BMW A96 – silniki

Jak przystało na BMW, A96 będzie oferowane wyłącznie w wersji z napędem na tylną oś. Do napędu auta posłużą dobrze znane jednostki stosowane w modelu E36 – z rodzin M40, M42 i M52. Podstawowa, ma mieć pojemność 1,6 litra i moc 98 KM, kolejna to 138-konne 1.8 znane z E36 318is. Najmocniejsza ma być dwulitrowa benzyna o mocy 148 KM. Oczywiście w ich konstrukcji przeprowadzono pewne zmiany, które pozwoliły na dostosowanie jednostek do norm czystości obowiązujących na Czarnym Lądzie.

Auto będzie dostępne od początku przyszłego roku jako czterodrzwiowy sedan. W kolejnych latach do gamy dołączy kombi oraz zbudowany na jego bazie crossover. Model będzie miał zwiększony prześwit, osłony nadkoli i osłony podwozia. Póki co nie wiadomo, czy BMW zdecyduje się na zastosowanie napędu 4×4.

Artyści bliżej ludzi

Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, duży udział w projektowaniu wnętrza tego auta miała Esther Mahlangu –  artystka, która 27 lat temu dołączyła do grona wybrańców, którzy przygotowali tzw. BMW Artcars. A96 dostępne będzie w specjalnych wersjach z tapicerkami i elementami kokpitu wykończonymi według wzorów zaprojektowanych przez Mahlangu. Artystka chciała w ten sposób przypomnieć o etnicznych korzeniach mieszkańców Afryki i rozpalić w nich miłość do sztuki, na którą nie mają czasu w codziennej walce o byt.

BMW A96

Jesteśmy pełni podziwu dla odważnej postawy zarządu BMW RPA. W czasach, w których wszyscy dążą do maksymalizacji zysku, odważyli się przygotować model, który naprawdę trafia w potrzeby lokalnej społeczności. Samochód wygląda świetnie, praktycznie jak zupełnie nowy model, a zawiera w sobie proste, sprawdzone rozwiązania. Takie, z naprawą których poradzi sobie każdy mechanik. Mamy nadzieję, że tym tropem pójdą następne oddziały koncernu. Nie omieszkamy zapytać o to przedstawicieli marki podczas zbliżającego się Motorshow w Poznaniu. Przypominamy – ta impreza startuje już w najbliższy czwartek, 5 kwietnia i potrwa do niedzieli. Nie zabraknie tam redakcji Autobloga, a czy będą tam nasi Czytelnicy?

Szkoda, że to tylko prima aprilis.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie