Testy aut nowych

Tak jeździ nowy Lexus NX350h, czyli samochód, na który trzeba czekać dwa lata

Testy aut nowych 09.08.2022 47 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 09.08.2022

Tak jeździ nowy Lexus NX350h, czyli samochód, na który trzeba czekać dwa lata

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk09.08.2022
47 interakcji Dołącz do dyskusji

Polacy kochają samochody hybrydowe, zwłaszcza Toyoty. Niemal równie mocno kochają SUV-y, zwłaszcza segmentu premium. Nowy Lexus NX wydaje się więc murowanym kandydatem na rynkowy hit. Ale czy spełnia oczekiwania?

Dwa lata. Nawet tyle trzeba obecnie czekać, jeśli zamówi się nowego Lexusa NX. Ogromne zainteresowanie nową odsłoną przebojowego modelu połączyło się tu z niekończącymi się problemami z dostępnością półprzewodników i innych części. Lexus ma problem. Większość klientów, gdy tylko usłyszy, kiedy odbierze wymarzone auto, pewnie odwróci się na pięcie. Tak naprawdę, przydałoby im się kupić inne auto na najbliższe 24 miesiące – i dopiero wtedy odebrać NX-a.

Ale czy nowy Lexus NX jest dobry?

nowy lexus nx

Egzemplarze prasowe na szczęście są już w Polsce. Nie musiałem czekać do 2024 roku. Kluczyki do niebieskiego NX-a czekały na mnie w biurze centrali marki. To wersja NX 350h, czyli taka z 242-konnym układem hybrydowym bez wtyczki. W gamie jest jeszcze mocniejsza, 306-konna wersja, ale ją trzeba już ładować. Kto nie ma swojego garażu, będzie wolał zamówić raczej 350-tkę.

Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne

Nowy Lexus NX wygląda podobnie do poprzedniego. Na tyle, że ci najmniej zorientowani mogą pomylić pierwszą generację z drugą, a ci, którzy wiedzą o motoryzacji tylko trochę więcej, uznają, że mają do czynienia z liftingiem.

Czy to błąd? Nie do końca. Wóz wygląda atrakcyjnie (zwłaszcza w „usportowionej” stylistycznie wersji F Sport i w niebieskim), całkiem świeżo (m.in. za sprawą diodowej listwy z tyłu), a przy okazji nie szokuje i pewnie nie zrazi do siebie tych, którzy mają modele poprzedniej generacji (a na pewno zdarzają się wśród nich osoby nielubiące gwałtownych zmian). No dobrze, tak naprawdę trochę żałuję, że Lexus nie poszedł z tym wszystkim odważniej i nie wymyślił NX-a na nowo.

Lexus NX 2022 ma jednak zupełnie inne wnętrze niż poprzednik

Czy czarno-biała kolorystyka tapicerki jest ładna? Uważam, że tak, ale niekoniecznie marzę o tym, by czyścić te fotele po kilku albo kilkunastu tysiącach kilometrów. Ważne, że wygląda efektownie i świetnie zgrywa się z niebieskim lakierem z karoserii. Choć i tak większość egzemplarzy, które zobaczymy kiedyś na drogach, pewnie będzie miało skromniejsze wyposażenie i mniej efektowne zestawienia tapicerki z nadwoziem.

Zostawmy jednak fotele (są bardzo wygodne, ale chciałbym wydłużyć ich siedziska o kilka centymetrów). Nie mówmy już nawet o przestrzeni z tyłu (wystarczająca, zarówno na nogi, jak i na głowę, nawet dla wyższych pasażerów). Nie zaglądajmy tym razem do bagażnika (ma 545 litrów pojemności, a tylna, elektryczna klapa trochę za wolno się rusza) i nie wspominajmy o jakości wykonania (jest bardzo dobra, a kierownica doskonale leży w dłoniach i po prostu… przyjemnie się ją trzyma).

Spójrzmy na kokpit

Starsze Lexusy popełniały kilka grzechów. Pierwszym było potworne przekombinowanie ich wnętrz. Kokpity były pełne przełączników, ikonek, pokręteł czy ekranów. Coś wyrastało z daszka nad zegarami, wyświetlacz okazywał się wcale nie być dotykowy, a niektórymi funkcjami dało się sterować wyłącznie za pośrednictwem dziwacznego panelu, po którym trzeba było przesuwać palcem. Należał mu się puchar za najbardziej irytujące rozwiązanie do obsługi multimediów.

Drugi grzech to przestarzały wygląd całego systemu. Design ikonek i projekt całości trąciłby myszką nawet dekadę temu. Mógł kojarzyć się z maszynami do wydawania numerków stojącymi na poczcie albo z menu do wybierania scen po włączeniu filmu na DVD.

Nowy Lexus NX ma już zupełnie nowy ekran

nowy lexus nx

Jest wielki (ma 14 cali – kiedyś miałem telewizor tej wielkości), ma efektownie wkomponowane pokrętła – trochę jak w Fordzie Mustangu Mach-E i wreszcie wygląda tak, jak przystało na wyświetlacz samochodu premium z 2022 roku.

Obsługa systemu jest dość prosta. Na szczęście nie wszystko wymaga klikania w wielki ekran. Wspomniane pokrętła odpowiadają za sterowanie klimatyzacją. Wisienką na torcie nowoczesności jest system obsługi głosowej. Do tego dobrej jakości kamera cofania i czujniki parkowania, które grają wymyślną melodię.

Ale Lexus NX potrafi trochę drażnić

To, czy muzykalne czujniki to słuszny pomysł czy niepotrzebne udziwnianie funkcji, która powinna drażnić i ostrzegać, omówiłem już w osobnym tekście. Ale nowy Lexus NX ma też inne kontrowersyjne elementy – na przykład klamki. Z zewnątrz niewygodnie się je łapie, bo mają kształt, jak dawne kasetowe, ale się nie ruszają – trzeba trafić w przycisk. Wyjście z wozu wymaga albo wciśnięcia przycisku, albo dwukrotnego pociągnięcia cięgna. Po co? Dlaczego? Co było nie tak z normalnymi klamkami? Nie mam pojęcia.

nowy lexus nx

Poza tym, aby ruszyć wozem, należy długo przytrzymać przycisk startera. Po zbyt krótkim wciśnięciu auto wyświetla komunikat, że nie jest jeszcze gotowe do jazdy i nie da się wrzucić „D”. Na początku trudno to wyczuć, a tego typu przygody przytrafiały mi się za każdym razem wtedy, gdy akurat się spieszyłem.

Nie zmienia to faktu, że nowy Lexus NX jeździ nieźle

Toyotowski napęd hybrydowy – dokładniej, motor benzynowy 2.5 połączony z jednostką elektryczną – oznacza przekładnię planetarną e-CVT. Niektórzy od razu pomyślą o słowie „wycie”. Dokładniej: „wycie podczas przyspieszania”. Jak jest w NX-ie?

Kto ma alergię na skrzynie bezstopniowe, przez całą jazdę Lexusem będzie miał minę jak po ugryzieniu cytryny. Nie da się ukryć, że mocne traktowanie gazu oznacza stałe utrzymywanie silnika na wysokich obrotach. To słychać. Ale nie uważam, by był to problem. Kiedyś sam nie znosiłem CVT w każdej postaci. Teraz, jeśli mówimy o układach hybrydowych najnowszej generacji, nie mam większych uwag. Trzeba by cisnąć bardzo ostro, by wycie faktycznie doskwierało. W normalnym życiu gaz do oporu wciska się może raz dziennie. Da się przeboleć tych parę sekund zwiększonego hałasu.

Na szczęście napęd nie daje uczucia „gumowatości” znanego ze starszych hybryd. Samochód dobrze reaguje na gaz, a osiągi są dobre. 100 km/h nowy Lexus NX350h osiąga w 7,7 s w przypadku wersji AWD, czyli takiej, jak testowana. Napęd wyłącznie na przód oznacza wynik gorszy o sekundę.

Ile pali nowy Lexus NX?

W mieście osiągnąłem ok. 6 litrów na sto kilometrów. Podobno da się zejść poniżej pięciu, ale tak się złożyło, że moje nogi kończą się stopami, a nie piórami. To i tak dobry wynik, jak na mierzącego ponad 4,6 metra SUV-a z napędem AWD. Trasa pokonywana z prędkościami 120-140 km/h oznacza spalanie na poziomie 8 litrów na 100 km.

Pod względem jazdy Lexus NX350h zaskoczył mnie pozytywnie. Jest nieźle (tylko nieźle, a nie wyśmienicie) wyciszony, żwawy i komfortowy. Trzeba tylko powstrzymać sportowe zapędy przed wjazdem na kręty odcinek drogi.

To nie jest samochód do agresywnej jazdy

„Co ty robisz, jesteś szalony?!” – nowy Lexus NX całym sobą zadaje takie pytanie kierowcy, gdy ten próbuje szybko jeździć po zakrętach. Zawieszenie nastawione na wygodę nie nadąża za wyścigowymi zapędami. Naklejki „F Sport” niczego tu nie zmieniają. Ostro traktowany Lexus mocno się przechyla i ma tendencje do wyjeżdżania przodem, a jego opony piszczą wniebogłosy. Czy to wada? Niekoniecznie. Kto chce „aktywnie” jeździć po zakrętach, niech kupi coś sportowego. NX to wygodne auto do miasta i w trasę.

nowy lexus nx

NX350h ma wszystko, by klienci go polubili. Nieźle wygląda i nareszcie nadąża za swoimi czasami we wnętrzu. Mało pali, dobrze jeździ (a kupujący Lexusa i tak nie będą szaleć po zakrętach), a do tego zapewne nie będzie się psuł. Nawet cenę (od 225 tysięcy złotych, testowane auto – o 100 tysięcy więcej) pewnie przeboleją. Problemem jest tylko czas oczekiwania. Nie wiem, czy starczyłoby mi cierpliwości, by czekać na NX-a – albo na jakikolwiek samochód – dwa lata. Robię się nerwowy, gdy kolejka do baru z kebabem ma więcej niż dwie osoby.

Fot. Chris Girard

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać