Wiadomości

Nowy Geely GE Bo Rui wygląda za dobrze, jak na chiński samochód. A może wcale nie?

Wiadomości 30.04.2018 13 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 30.04.2018

Nowy Geely GE Bo Rui wygląda za dobrze, jak na chiński samochód. A może wcale nie?

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk30.04.2018
13 interakcji Dołącz do dyskusji

Przyzwyczailiśmy się do myśli, że chińskie samochody stają się coraz lepsze. Ale nowy Geely GE Bo Rui pokazuje, że stają się także ładniejsze. Może nawet równie ładne, jak te europejskie lub amerykańskie?

Geely GE Bo Rui to spory sedan tej marki. Jego najświeższa odsłona została właśnie pokazana podczas salonu samochodowego w Pekinie. Jak większość nowych, chińskich aut, jest zelektryfikowany. W tym przypadku oznacza to, że trzycylindrową jednostkę benzynową o pojemności 1,5 litra wspomaga silnik elektryczny.

Jest to hybryda typu plug-in.

Taki zestaw ma zużywać zaledwie 1,8 litra benzyny na sto kilometrów. W ofercie będzie także zestaw typu „mild hybrid” spalający 5,8 litra w cyklu mieszanym. W obu przypadkach moc na koła będzie przenoszona przez siedmiobiegową, dwusprzęgłową skrzynię automatyczną.

Taka oferta to część strategii marki Geely.

Geely4

Zakłada ona, że do 2020 roku aż 95% oferty będą stanowić auta hybrydowe, mild hybrid albo elektryczne. To interesujące plany. W dodatku wiele wskazuje na to, że Chińczykom uda się je wypełnić. Ale szczerze mówiąc, wcale nie to jest najbardziej interesujące w przypadku modelu GE Bo Rui (nazwę należy wymawiać jak z angielskiego „bow ray”).

Najciekawszy jest design.

Geely1

Wystarczy spojrzeć na to Geely, by zauważyć, że jest… po prostu ładne. Bryła jest miła dla oka i proporcjonalna. Nie grzeszy może nadmierną oryginalnością, ale to jedynie zaleta. Zwłaszcza że trudno jest znaleźć europejski czy amerykański samochód, który byłby na pierwszy rzut oka podobny. Raczej nikt nie powie „wygląda zupełnie, jak…”. Może linia boczna kojarzy się z Mondeo/Fusionem, może tył przypomina Genesisa… ale to raczej czepianie się.

Również we wnętrzu jest przyjemnie. Tak naprawdę wielu uznanych producentów mogłoby uczyć się od Geely, jak ładnie wkomponować w kokpit aż 12-calowy ekran dotykowy. Zadbano również o detale. Dźwignia zmiany przełożeń jest wysmakowana, kierownica – ładna, a głośnik nawet bardzo ładny.

Geely2

Taki wygląd to zasługa nowego szefa stylistów Geely.

Model GE Bo Rui jest pierwszym, który powstał w nowym centrum stylistycznym marki i za który odpowiada pan Peter Horbury, który wcześniej pracował w Volvo. Nie został podkupiony. Raczej przeniesiony, bo przecież Geely jest właścicielem Volvo.

Główną grupą docelową są młodzi Chińczycy, urodzeni w latach 80. i 90.

Geely3

Projektanci podkreślają, że gust takich osób staje się coraz lepszy i dojrzały. Chciałoby się powiedzieć, że „bardziej zachodni”, choć jednocześnie podobno inspiracji przy tworzeniu auta szukano w tradycji Państwa Środka. Cóż, trzeba przyznać, że chyba wszyscy są zaskoczeni, że Chińczycy wreszcie zrobili bardzo ładne auto. W końcu dotychczas kojarzyliśmy ich raczej z dość przaśnymi nadwoziami albo z podróbkami.

Ale czy na pewno powinniśmy być zdziwieni?

W końcu to Chiny trzęsą obecnie rynkiem motoryzacyjnym. Mają tyle pieniędzy, że mogą kupić dowolne studio designu i wynająć najlepszych projektantów. Jak widać, korzystają z takiej możliwości. Stworzenie ładnych aut było jedynie kwestią czasu. To bardzo zła wiadomość dla europejskich producentów. W końcu to właśnie styl i prestiż były do tej pory bronią takich firm przez ekspansją Chin.

Geely5

Tymczasem Chińczycy robią coraz lepiej wykonane i coraz lepiej wyglądające samochody. Za kilka lat producenci z Europy i Stanów Zjednoczonych nie będą mieli już żadnej przewagi nad chińskimi prócz kwestiami prestiżu. Ale również prestiż Chińczycy w końcu wypracują. Co wtedy zrobią Europejczycy? Pewnie nic, bo już dawno będą wykupieni przez chiński kapitał.

Geely GE Bo Rui wkrótce trafi na rynki „na całym świecie”. Jest tylko jeszcze jedna kwestia – nazwy. Ta jest zdecydowanie bardziej chińska, niż stylistyka modelu. Ale pewnie i o tym ktoś pomyśli.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie