Testy aut nowych

Spędziłem dzień z nowym BMW serii 7. Już wiem, po co mu takie wielkie nerki

Testy aut nowych 03.04.2019 129 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 03.04.2019

Spędziłem dzień z nowym BMW serii 7. Już wiem, po co mu takie wielkie nerki

Adam Majcherek
Adam Majcherek03.04.2019
129 interakcji Dołącz do dyskusji

Skromność, delikatność, dyskrecja – to trzy słowa, które nijak nie pasują do BMW serii 7. Ono ma krzyczeć: „jestem bogaty”!

I wcale nie ma w tym przesady. 41 proc. Chiny, 17 proc. Stany Zjednoczone, 5 proc. Niemcy, 3 proc. Wielka Brytania, reszta świata dzieli między siebie trochę ponad trzydzieści procent sprzedaży Serii 7. Co druga Siódemka z fabryki w niemieckim Dingolfing trafia za Ocean albo do Państwa Środka. Nie powinno więc nikogo dziwić, że odnowiony model został przygotowany dokładnie według wskazówek, jakie przyszły z tamtych rynków. 

BMW serii 7

W Europie coraz częściej słyszy się, że skromność jest w cenie. 

Znajomy dealer Toyoty opowiadał, że ma wielu klientów, którzy mogliby jeździć autem za dowolne pieniądze, ale po prostu nie chcą się rzucać w oczy, dlatego wybierają Camry albo Land Cruisera. Bogactwo drażni innych, chyba szczególnie w Polsce. Zamiast się cieszyć z powodzenia sąsiada, Janusz Nosacz zastanawia się, skąd on wziął na to pieniążki.

Za to w Stanach, a jeszcze bardziej w Chinach, ludzie nie widzą nic złego w korzystaniu z owoców swojej pracy. I nie czują potrzeby ukrywania tego, że osiągnęli zawodowy sukces. Ba, wręcz chcą podkreślać swój status materialny. Czy to małostkowość, czy zdrowa świadomość własnej wartości – to już kwestia do filozoficznej dyskusji w komentarzach. 

BMW serii 7

W każdym razie współczesny klient szukający naprawdę luksusowego samochodu chce, żeby nikt nie miał wątpliwości, że auto kosztowało furmankę pieniędzy. Widzieliście kiedyś dyskretnego Rolls Royce’a? No właśnie.

I podobnie w przypadku najnowszej Siódemki – to odpowiedź na życzenie klientów. Tu nie ma miejsca na zastanawianie się, czy to seria 7, czy może 5. Klient wydający milion złotych na elegancką limuzynę nie chce, by istniało ryzyko pomylenia jego samochodu ze służbówką menedżera średniego szczebla. On jeździ tym, co najlepsze. I niech to będzie widać.

Dla takich klientów powstała najnowsza seria 7, zresztą do spółki z X7. Auto ma uniesioną o 45 mm maskę i powiększone o 40 (tak, czterdzieści) proc. nerki. I oczywiście powiększony logotyp na masce – zamiast 82 ma on teraz 95 mm średnicy. Podobno przedstawiciele rządów jeżdżący poprzednią Siódemką narzekali, że wygląda bardziej sportowo niż luksusowo. Teraz nikt nie będzie miał wątpliwości.

BMW serii 7

Czy nowe BMW serii 7 jest ładne? To jak zwykle kwestia gustu.

Gdy zapytałem jednego z designerów tego auta, czy ono naprawdę mu się podoba, odpowiedział wymijająco, że jego zadaniem jest projektowanie samochodów, które przede wszystkim mają się sprzedawać. W moim odczuciu w rzeczywistości wygląda znacznie lepiej niż na zdjęciach. Nerki nie są wcale tak przytłaczające, jak wygląda to na pierwszy rzut oka, szczególnie gdy na żywo zobaczy się, jak wielkie jest całe to auto. Zwykła Siódemka ma 5,12 m długości, w wersji przedłużonej – 5,26 m. Do tego jest szeroka na 1,9 metra (bez lusterek), wysoka prawie na 1,5 m i ma masę 1965 kg. Taki z niej mały hipopotam (Raczej bardzo duży. Dorosły hipopotam ma masę od 1500 do 1800 kg – dop. red. prow.). 

BMW serii 7

Myli się jednak ten, kto sądzi, że to auto na drodze zachowuje się jak ociężały statek.

W końcu jeśli klient chce tego co naj, to logiczne, że musi być też najszybsze. Powiedz na głos „BMW 760i rozpędza się od 0 do 100 km/h w 3,8 s.” Zajmie ci to mniej więcej tyle samo czasu. Ale nie ma się czemu dziwić, skoro pod maską tej wersji siedzi potwór o pojemności 6,6 l i mocy 585 KM. 

Podczas prezentacji spróbowałem niestety słabszej wersji. 

Słabszej, bo 750Li napędzanej 4,4-litrowym V8 o mocy 530 KM. I z 750 Nm momentu obrotowego dostępnymi od 1800 obr/min, czyli właściwie zawsze. I choć tego nie słychać i nie czuć, Siódemka rozpędza się do 100 km/h w 4 sekundy i jest w stanie pokonać właściwie każdy samochód, który spotka na swojej drodze. Ale nie to jest w niej najbardziej imponujące. Mnie zachwyciła tym, jaka jest zwrotna i przyjemna w prowadzeniu. Zawdzięcza to układowi Active Steering, który przy niewielkiej prędkości skręca tylne koła w kierunku przeciwnym do przednich, a przy wyższej – w tym samym, ułatwiając np. zmianę pasa ruchu.

BMW nie ma tej stateczności Rolls Royce’a, niechęci do szybkiego pokonywania zakrętów. Przełączona w tryb Sport staje się dobrym kompanem do podróżowania nawet na krętych, górskich winklach. Oczywiście na tyle, na ile pozwala na to pięciometrowe nadwozie i 3,2-metrowy rozstaw osi (to więcej niż długość całego nadwozia Fiata 126p). I pozostaje kompletnie niewzruszona na dziwne zachowania kierowcy. Odpuść gaz w szybko pokonywanym zakręcie albo dołóż go ostro przy mocno skręconych kołach – pędzona na cztery koła Siódemka sunie jak przyklejona.

BMW serii 7

I przy tym znakomicie odcina pasażerów od tego, co na zewnątrz. 

Laminowane szyby o grubości 5,1 mm, dodatkowe wygłuszenia w okolicy środkowych słupków, w oparciu kanapy i osłonach nadkoli sprawiają, że na pokładzie jest odczuwalnie ciszej niż w starszym modelu. I niż w większości samochodów, jakie spotykamy na drogach. 

BMW serii 7
Przez chromowane okienka w tylnym zderzaku świat oglądają zwykłe końcówki wydechów.

Izolacja akustyczna to tylko jeden ze sposobów na dopieszczenie podróżujących.

O przestrzeni w każdym kierunku nie ma sensu opowiadać – to oczywiste, że miejsca jest tu aż nadto. O jakości materiałów niech świadczy fakt, że skórzana tapicerka może być wykonana ze skóry merynosów, i to nie byle jakich, ale hodowanych powyżej określonej wysokości nad poziomem morza, by nie była pocięta przez komary. A drewno, z którego wykonywane są wykończenia w danym samochodzie, może być wzięte z jednego drzewa, tak by uniknąć różnic w kształtach słojów. Jak dla mnie drewno pokryte lakierem wygląda… plastikowo, ale tu znowu okazało się, że nie wpasowuję się w obowiązujące trendy. Co prawda Europejczycy wolą surowe drewno i takie też można wybrać, ale to właśnie to błyszczące, lakierowane, połączone z zimnym aluminium jest najchętniej wybierane w Chinach. 

BMW serii 7

Za to nie chiński, a koreański jest sprzęt rozrywkowy przygotowany dla siedzących z tyłu. Na oparciach przednich foteli i w podłokietniku zamontowano tablety firmowane przez Samsunga. Za ich pomocą można ustawiać fotele, wybierać tryby masażu, operować nawigacją, czy wybierać muzykę, jaka ma brzmieć na pokładzie. Sprzęty działają w oparciu o Androida i z tym systemem operacyjnym wiąże się ciekawostka – w BMW można wykupić usługę elektronicznego klucza, który można podłączyć do maksymalnie 5 telefonów i za ich pomocą otwierać samochód i uruchamiać silnik.

BMW serii 7

Specjalistka od usług Connected przyznała, że rozwiązanie to działa tylko na smartfonach Samsunga, póki co nie da się go połączyć np. z iPhone’ami. Z drugiej strony sprzęt multimedialny w Siódemce pozwala na korzystanie z Apple CarPlay, ale nie współpracuje z Android Auto. Oznacza to więc, że jeśli chcesz korzystać z elektronicznego klucza i wygodnie korzystać ze zbiorów muzyki i aplikacji swojego smartfona, musisz nosić dwa urządzenia.

OK, nie do końca musisz, bo możesz skorzystać z możliwości systemu operacyjnego BMW.

Podobnie jak Audi, czy Mercedes, BMW zachęca do korzystania z funkcji głosowych. Wystarczy powiedzieć „hej, BMW”, a potem poinformować urządzenie, że marzniesz albo że jesteś zmęczony lub głodny. W ten sam sposób można też podawać cele nawigacji, czy zapytać o pogodę.

Niestety trzeba w tym celu znać obce języki. A przynajmniej tak było w samochodach na prezentacji. I niestety po raz drugi – system nie działa tak szybko i sprawnie jak np. w Mercedesie. I nijak nie nadąża za Asystentem Google’a. BMW zapewnia, że dzięki zdalnym aktualizacjom systemu system ten będzie coraz lepszy.

BMW serii 7
Spójrzcie, jak wąski jest element łączący lusterko z drzwiami. Aerodynamika!

Właściwie to nie wiem, czy wolałbym być wożony BMW serii 7, czy sam je prowadzić.

To nie tak, że nie chciałbym jednego ani drugiego. Wręcz przeciwnie, auto skonstruowane jest tak, że obie te czynności mogą dawać dużo przyjemności. Siedząc z tyły masz do dyspozycji ultrawygodny fotel z masażem, porządne multimedia i świetnie wyciszone wnętrze, które zachęca do relaksu albo efektywnego zarządzania swoim biznesem w podróży.

BMW serii 7Natomiast siadając za kierownicą możesz zarządzać tabunem koni siedzących pod maską i to też potrafi być fascynujące. A z relaksu w postaci masażu czy wentylacji wcale nie rezygnujesz. O ile z tyłu jednak wypoczywasz w komfortowym fotelu, z przodu siedzi się jednak bardziej jak na krześle. Superwygodnym, ale jednak krześle. Wysoko, pionowo, w pozycji, która jest najlepsza do prowadzenia. I tu nie ma o narzekać – jest tak, jak powinno być.

BMW serii 7

Tyle, że ten samochód nie zachęca do aktywnej jazdy.

Mnie wręcz zniechęcił. Rozumiem ekscytację Mikołaja jazdą nową Trójką. Tamten samochód angażuje, wciąga, zachęca do wykorzystywania możliwości układu napędowego i zawieszenia. Siódemka za to relaksuje, rozleniwia, usypia czujność. I to niezależnie od tego, jaką drogą jedziesz i jak absurdalne liczby widzisz na prędkościomierzu. Dlatego dobrze, że jest naszpikowana systemami bezpieczeństwa, które w wielu momentach przejmują kontrolę nad samochodem i mogą prowadzić go same.

I ponownie – to nie oznacza, że z samochodem jest coś nie tak.

On właśnie po to został stworzony – dla ludzi, którzy potrzebują w komfortowych warunkach przebywać ogromne odległości, a samoloty nie zawsze pasują do ich rozkładu zajęć. Takich, którzy nie chcą czuć zmęczenia po całodziennej podróży. I nie szukają zaangażowania w prowadzenie. Tym drugim radziłbym poczekać do połowy czerwca, kiedy BMW zaprezentuje model serii 8 w wersji Gran Coupe. Miałem przyjemność już go zobaczyć. Jest zjawiskowy. Jak dla mnie – będzie to najładniejsze BMW od czasów M5 E39.

BMW serii 7

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać