Felietony

Nowe Audi z kamerami zamiast lusterek bocznych? Nie tak szybko. Problemów jest sporo

Felietony 31.05.2018 27 interakcji
Artur Maj
Artur Maj 31.05.2018

Nowe Audi z kamerami zamiast lusterek bocznych? Nie tak szybko. Problemów jest sporo

Artur Maj
Artur Maj31.05.2018
27 interakcji Dołącz do dyskusji

Audi kończy prace nad produkcyjną wersją elektrycznego SUV-a. Zamiast lusterek ma mieć kamery. Czy to dobry pomysł?

30 sierpnia zobaczymy nowego SUV-a Audi. Będzie on inspirowany koncepcyjnym modelem  e-tron quattro, którego nadwozie zaprojektował Polak  – Kamil Łabanowicz. Auto ma być napędzane silnikiem elektrycznym o mocy około 500 KM i na jednym ładowaniu ma przejeżdżać do 400 km. I to nie według normy NEDC, a bliższej życiu – WLTP. Jak będzie wyglądał i co będzie sobą reprezentował dowiemy się pod koniec wakacji. Tymczasem wśród szczegółów, jakie już znamy, najbardziej zainteresowała nas informacja, że samochód będzie mógł być opcjonalnie wyposażony w kamery zastępujące lusterka zewnętrzne.

Kamery zamiast lusterek to żadna nowość

Jasne, to temat ćwiczony przez producentów co najmniej od początku tego dziesięciolecia. Continental zbudował Mercedesa CLS z zestawem ekranów rozmieszczonych wokół panelu zegarów.

Świetnie wygląda projekt BMW, które pokazało pokazało bezlusterkowe i8, w którym obraz z czterech kamer jest łączony na ekranie zastępującym lusterko wsteczne.

Ba, jeden model bez lusterek już trafił nawet do sprzedaży – to superoszczędny VW XL1, który według danych producenta potrafi przejechać 100 km zużywając zaledwie 0,9 l paliwa. Jednak ze względu na brak przepisów pozwalających na poruszanie się takim pojazdem po drogach wielu państw, XL1 sprzedawany był tylko w Niemczech i Austrii.

Producenci podkreślają zalety kamer

A tych jest całkiem sporo. Przede wszystkim zastąpienie lusterek dużo mniejszymi kamerami poprawia aerodynamikę auta. Według książki Aerodynamics of Road Vehicles klasyczne lusterka zwiększają opór powietrza o 2 do 7 proc. Natomiast Stowarzyszenie Producentów Samochodów Auto Alliance wyliczyło precyzyjnie, że zastąpienie ich kamerami może zmniejszyć zużycie paliwa o 3,2%. Dziś, gdy producenci walczą o każdy ułamek grama dwutlenku węgla, jaki mogą emitować ich produkty, każda oszczędność jest ważna.

Istotną zaletą tego rozwiązania jest też usunięcie problemu martwego pola. Dzięki szerokokątnym obiektywom kamer można zupełnie zapomnieć o tej przypadłości klasycznych rozwiązań. Dodatkowo według Audi usunięcie lusterek pozwoli na zmniejszenie szerokości nadwozia o 15 cm, co oznacza łatwiejsze manewrowanie. Nie bez znaczenia pewnie jest też fakt, że takie lusterko z obudową potrafi kosztować kilka tysięcy złotych, więc usunięcie go z auta mogłoby oznaczać oszczędności dla mniej utalentowanych kierowców. Niebagatelną zaletą jest też ograniczenie hałasu generowanego przez powietrze opływające lusterka w czasie jazdy.

Producent z Ingolstadt zapowiada, że zamiast lusterek w kabinie pomiędzy kokpitem a drzwiami zamontowane będą ekrany OLED, które będą zapewniały świetną widoczność wokół auta.

Potrzebna zmiana przepisów

Dziś podstawową kwestią, która oddziela nas od możliwości korzystania z kamer zamiast lusterek jest brak odpowiednich uregulowań prawnych. Zgodnie z przepisami samochód ma być wyposażony w lusterka i ustawodawca nie przewiduje możliwości zastąpienia ich kamerami. Oczywiście, czasy się zmieniają, technika się rozwija i przepisy w końcu będą musiały to uwzględnić. Jednak zanim to nastąpi trzeba uregulować kilka kwestii, bo ekrany zamiast lusterek rodzą mnóstwo pytań.

Przede wszystkim trzeba by dojść do porozumienia gdzie mają być rozmieszczone ekrany zastępujące lusterka. Czy będą wmontowane w słupki, czy w drzwi jak w XL1, czy może w konsolę centralną jak w pokazanym wyżej Mercedesie. A może lepiej połączyć je tak jak zrobiło to BMW? Wypadałoby, żeby były przygotowane według ustalonego standardu by nie trzeba ich było szukać w każdym aucie.

Trzeba się też zastanowić jak zagwarantować maksymalną czytelność obrazu niezależnie od pory dnia i pogody. Dziś w słoneczny dzień, albo podczas jazdy późnym popołudniem, gdy słońce chyli się ku zachodowi, oglądanie obrazu z systemu multimedialnego w wielu modelach samochodów jest mocno utrudnione.

Jesteśmy też ciekawi jak producenci rozwiążą problem głębi obrazu – obraz pochodzący z przeciętnej kamery, oglądany na ekranie sprawia wrażenie bardzo płaskiego. Może przez to zaburzać odbiór otoczenia.

Dodatkową kwestią do rozwikłania jest konieczność ochrony obiektywu kamery przed uszkodzeniami, zabrudzeniami, zaparowaniem czy oblodzeniem.  To niby drobiazgi, ale każdy z nich odbije się na ergonomii i praktyczności tego rozwiązania.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że zastąpienie klasycznych lusterek kamerami i montaż ekranów wewnątrz auta będzie niósł ze sobą dodatkowe koszty, które odbiją się na cenie samochodu.

Jestem bardzo ciekawy jak Audi zamierza rozwiązać te kwestie. Wszystko ma się wyjaśnić podczas corocznego Audi Summit, który odbędzie się w Brukseli 30 sierpnia.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać