Newsy

Znamy polskie ceny nowego Audi A6: bez 300 tys. zł nie podchodź

Newsy 12.05.2018 86 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 12.05.2018

Znamy polskie ceny nowego Audi A6: bez 300 tys. zł nie podchodź

Piotr Barycki
Piotr Barycki12.05.2018
86 interakcji Dołącz do dyskusji

Jeśli planujecie w najbliższym czasie wyjechać z salonu Audi nową generacją A6, lepiej przygotujcie co najmniej 300 tys. zł. A najlepiej dużo więcej. 

Niemiecka marka opublikowała dziś bardzo ogólne cenniki swojego najnowszego przedstawiciela segmentu E. Na start w Polsce dostępne będą dwie wersje silnikowe – tańsze, wysokoprężne 50 TDI quattro oraz droższy benzyniak, 55 TFSI.

Nowe Audi A6 – ceny w Polsce

Za odmianę 50 TDI, czyli 6-cylindrowy, 3-litrowy silnik Diesla, generujący 286 KM oraz 620 Nm, połączony z automatyczną skrzynią biegów S tronic, trzeba będzie zapłacić co najmniej 296 600 zł. Jednostka wyposażona w system mild hybrid ma zapewnić przyspieszenie od 0-100 km/h w okolicach 5,1 s.

Podobne osiągi ma oferować wersja benzynowa – 55 TFSI. Również 6-cylindrowy i 3-litrowy silnik z systemem mild hybrid dostarcza 340 KM i 500 Nm. Różnica w cenie nie jest wielka – za bazowe A6 z takim silnikiem Audi liczy sobie co najmniej 303 900 zł.

Zarówno 50 TDI jak i 55 TFSI oferują bez dopłaty napęd na obie osie.

Na liście wyposażenia standardowego obydwu wersji znajdziemy m.in. diodowe reflektory przednie i tylne, dwustrefową klimatyzację i rozbudowany system poduszek powietrznych. Nie ma jednak wątpliwości, że za szereg dodatkowych opcji trzeba będzie dopłacić, więc mało które A6 wyjedzie z polskiego salonu w katalogowej cenie.

Audi nie zdradza na razie cen wszystkich dodatków. Podaje jednak, że i 50 TDI, i 55 TFSI będzie można zakupić w odmianie sport, ze sportowymi fotelami, kierownicą i opcjonalnym pakietem S line.

Zamówienia na nowe A6 będą przyjmowane przez salony od końcówki maja tego roku.

Co na to konkurencja?

Jeśli chodzi o konkurencję 6-cylindrową, to wielkiego wyboru w tym segmencie (czyli średnich, komfortowych i luksusowych limuzyn) na rynku nie ma:

BMW serii 5:

Popularna Piątka z benzynowym 6-cylindrowcem i napędem na obie osie (540i xDrive) zaczyna się od 308 400 zł lub 309 687 zł, jeśli zdecydujemy się na sportową skrzynię biegów. Oferuje przy tym taką samą moc jak A6 (340 KM), ale jest odrobinę szybsze ze startu zatrzymanego – na przyspieszenie do 100 km/h potrzebuje 4,8 s.

6-cylindrowy diesel, czyli 530d xDrive kosztuje natomiast 305 000 zł lub 306 287 zł ze sportową skrzynią automatyczną. Mocy jest tutaj mniej niż w Audi (265 KM), a przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 5,4 s.

Mercedes klasy E:

I tu jest problem, bo w obecnej chwili Mercedes w swojej średniej limuzynie nie oferuje aktualnie żadnego (!) cywilnego 6-cylindrowego silnika benzynowego. Jedyna szóstka jaką znajdziemy, to E 53, czyli hybrydowe AMG, które trudno zestawiać z A6.

Zostaje nam więc diesel, czyli świeża wersja E 400 d. Za samochód napędzany taką jednostką musimy zapłacić, bez dodatków, 298 800 zł. Trzeba jednak Mercedesowi przyznać, że – przynajmniej na papierze – ten silnik robi wrażenie. Z 3 litrów udało się wygenerować aż 340 KM, które pozwalają stracić prawo jazdy w terenie zabudowanym w ciągu 4,9 s.

Infiniti Q70:

Infiniti z kolei nie oferuje 6-cylindrowego diesla, ale za to oferuje 6-cylindrową benzynę. I to w dwóch odmianach.

Pierwszą jest 3,7-litrowy silnik, oferujący 320 KM i 360 Nm, co przekłada się na sprint do 100 km/h w trochę rozczarowujące 6,2 s. Cena? 293 340 zł.

Potencjalnie bardziej satysfakcjonujący przy starcie spod świateł będzie model z silnikiem hybrydowym – benzynowe V6 o pojemności 3,5 litra kosztuje mniej (276 340 zł), ale wspomaganie silnikiem elektrycznym gwarantuje przyspieszenie do 100 km/h w 5,2 s.

Jaguar XF:

Jaguar silniki 6-cylindrowe oferuje dopiero od wersji Prestige modelu XF. 3-litrowy diesel o oznaczeniu TDV6/30D generuje 300 KM napędzających tylną oś pojazdu, a jego cena startuje od poziomu 317 tys. zł. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 6,2 s.

Na 3-litrową benzynę można liczyć dopiero w wersji S i tutaj do wyboru są dwie odmiany – AWD i RWD. Obie generują 380 KM, ale ich cena jest odpowiednio wysoka – odpowiednio 353 000 zł i 366 200 zł. Rozpędzenie do setki – 5,3 s.

Lexus teoretycznie ma jeszcze w cennikach GS 450h, ale modelu tego nie można niestety już zamawiaćzastępuje go ES, dostępny (przynajmniej na razie) wyłącznei z jednostkami 4-cylindrowymi. Volvo pozbyło się natomiast z oferty wszystkich silników 5- i 6-cylindrowych.

Jeśli więc macie do wydania grubo ponad 300 tys. zł (z dodatkowym wyposażeniem) i szukacie mocnej limuzyny z segmentu E z 6-cylindrowym silnikiem, wielkiego wyboru nie ma. Bez większego wysiłku można przed zakupem odwiedzić wszystkie salony i sprawdzić, który model odpowiada nam najbardziej.

A wydawałoby się, że V6 czy R6 jest idealnym źródłem napędu dla takich samochodów…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie