Felietony

Debiut w Goodwood ujawnił, co jest nie tak z nadchodzącą Toyotą Suprą

Felietony 18.07.2018 262 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 18.07.2018

Debiut w Goodwood ujawnił, co jest nie tak z nadchodzącą Toyotą Suprą

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski18.07.2018
262 interakcje Dołącz do dyskusji

Jeśli zaczniecie swojemu dziecku już w marcu obiecywać prezent na święta Bożego Narodzenia i co parę tygodni będziecie przywoływać ten temat, ale bez żadnych konkretów, to dziecko w końcu albo oszaleje, albo znudzi się tym i prezent przestanie go cieszyć. To tylko jeden z problemów z nadchodzącą Toyotą Suprą.

Czytałem już ze sto wiadomości na temat nowej Supry na wszelkich wiodących serwisach motoryzacyjnych. Wiem o niej już prawie wszystko, to znaczy nic – bo do tej pory wszystkie „wiadomości” były raczej spekulacjami. Tetsuya Tada, szef projektu Supra A90, przyznaje, że auto jest opracowywane już od 6 lat. To znaczy, że chyba zdążyło się trochę przez ten czas zestarzeć. I cały czas nie zaprezentowano ostatecznej wersji. Ile można zapowiadać jeden samochód? Czy nie lepiej było siedzieć cicho i opracowywać ją w tajemnicy?

Co wiemy do tej pory?

  • Supra zadebiutuje, jeśli się uda, w 2019 r.
  • Będzie mieć 6-cylindrowy silnik opracowany wspólnie z BMW
  • Będzie mieć napęd hybrydowy
  • Będzie mieć napęd na 4 koła
  • W gamie znajdzie się też silnik 2.0 Turbo.

Niemal pewne jest też to, że Supra będzie dzielić platformę z następcą BMW Z4 i będzie powstawać w Austrii, w fabryce Magna Steyr. Czyli będzie Suprą tylko z nazwy. Można byłoby w sumie wziąć Yarisa Hybrid, założyć mu duże koła i nazwać go Supra – będzie miał tyle samo wspólnego z dotychczasową linią modeli Supra.

Od późnych lat 70. do 2002 r. nazwę Supra nosiło największe coupe w gamie Toyoty, prawdziwy gran tourer. Choć dwie pierwsze generacje wywodziły się bezpośrednio z Celiki (nawet nazywały się Celica Supra), to zawsze wyróżniała je obecność silnika 6-cylindrowego. Tymczasem tu mamy platformę BMW Z4 – najmniejszego auta sportowego w gamie BMW – i prawdopodobne użycie silnika o 4 cylindrach. Żeby nazwa Supra nie została rozmieniona na drobne, auto powinno bazować raczej na serii 8.

Powtórzę się, ale nazywanie małego, 4-cylindrowego samochodu „Supra” to szlachtowanie legendy siekierą. Fiat nie nazwał bazującego na Maździe MX-5 modelu 124 Spider mianem „Ferrari 365 GTB/4 Daytona”. A przecież mógł.

Na tym zdjęciu widać, jak bardzo wszystko jest nie tak z nową Suprą. To co najwyżej pół Supry, jeśli chodzi o rozmiar. Bliżej jej do GT86.

Jeździłem Suprą JZA80 ze 12 lat temu.

Auto miało silnik biturbo, skrzynię automatyczną i rozwijało ponoć 430 KM. Nawet gdyby niczego nie „dłubano”, ten samochód robił szokujące wrażenie od momentu, gdy się na niego spojrzało. To nie jest duży wóz, bo ma tylko 4,5 metra długości, ale wygląda tak muskularnie, wręcz brutalnie, że można się go przestraszyć. Do tego ten kokpit, wyglądający jak zlepek przypadkowych elementów, zdaje się mówić „wszystko jedno, jak to wygląda w środku, to służy do za…”.

Potem właściciel mnie przewiózł. Po drodze osiem razy zmówiłem pacierz, chociaż słabo go znam, a ze dwa razy byłem absolutnie pewien, że w następnej sekundzie się rozbijemy. Nic takiego nie nastąpiło, auto za każdym razem pozostawało posłuszne kierowcy pomimo rozwijanej mocy.

Toyota Supra

Supra JZA80 to legenda. Pierwsza część „Szybkich i wściekłych” to tylko fragment. Pamiętacie „najszybszy samochód w Polsce”, czyli Suprę Piotra Dobrowolskiego, która miała ponoć rozwijać 2000 KM?

A zaczęło się przecież jeszcze w latach 90., kiedy japoński tuner i motoryzacyjny świr Kazuhiko „Smoky” Nagata zabrał swoją Suprę JZA80 do Wielkiej Brytanii, żeby tam rozpędzić się do 300 km/h na autostradzie… i udało mu się (choć nie obyło się bez niemiłego spotkania z angielską policją). Suprę JZA80 można śmiało nazwać najlepszym japońskim samochodem sportowym lat 90. Zresztą nie wierzcie mi na słowo, spójrzcie tylko na jej szalejące ceny. 60-70 tys. euro to już standard dla tego modelu, a to nie koniec wzrostów. Ten samochód ma w sobie magię czasów, kiedy wydawało się, że można wszystko.

Toyota Supra

Jeśli tego zabraknie w nowym modelu, to nie powinien nazywać się Supra.

Jest tyle „sportowych” nazw do ponownego wykorzystania w gamie Toyoty: Celica, Sprinter, Trueno. Nie zawsze warto przykleić legendarny znaczek na zwykłym samochodzie. Czasem lepiej zostawić legendę w spokoju, niż wskrzeszać ją w okaleczonej formie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie