Wiadomości

Na Gibraltarze do sprzedaży wjeżdża odświeżona Toyota Hilux. Pod maską ma silnik pamiętający lata 70.

Wiadomości 11.12.2020 127 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 11.12.2020

Na Gibraltarze do sprzedaży wjeżdża odświeżona Toyota Hilux. Pod maską ma silnik pamiętający lata 70.

Piotr Szary
Piotr Szary11.12.2020
127 interakcji Dołącz do dyskusji

DPF. Turbodoładowanie. Common Rail. Piezoelektryczne wtryskiwacze. AdBlue. Te wszystkie zdobycze techniki – tak jak i szereg innych – trafiają do wielu nowoczesnych diesli, i to od lat. Odświeżona Toyota Hilux w jednej z wersji oferowanych przez Toyota Gibraltar Stockholdings nie dysponuje żadnym z tych rozwiązań.

Toyota Hilux to jeden z filarów sprzedaży tej marki. Trwałe i solidne pick-upy sprzedawane są w wielu krajach, a jednym z nielicznych większych rynków, gdzie obecnie Hiluxa nie ma, jest rynek amerykański (gdzie w zamian oferuje się większe modele: Tacomę i Tundrę).

Auto jest oczywiście oferowane w różnych specyfikacjach, zależnie od rynku zbytu. I tak np. do Europy trafiają Hiluxy wyposażone w szereg elementów podnoszących bezpieczeństwo czy też np. w system multimedialny z obsługą Android Auto i Apple CarPlay, a pod maską mogą gościć nawet ponad 200-konne turbodiesle.

TGS to zupełnie inna historia

Chodzi konkretnie o Toyota Gibraltar Stockholdings, czyli firmę, która specjalizuje się w dostarczaniu użytkowych samochodów Toyoty na rynki wschodzące. W TGS można zamawiać nie tylko pojazdy w rodzaju minibusów, ale także potężne Land Cruisery V8 przerobione na opancerzone fortece.

Teraz TGS chwali się kolejną nowością: to odświeżona Toyota Hilux, która właśnie trafiła do oferty

Jeśli spodziewacie się ujrzeć coś takiego, jak w Europie, czyli:

… to się mylicie, ponieważ nowa Toyota Hilux z TGS wygląda tak:

Dla porównania, tak wygląda nasz Hilux sprzed liftingu, w wersji o bardziej roboczym charakterze:

Toyota Hilux DPF
No, prawie nasz, bo to ze zdjęcia to model na Australię. Ale wizualnie są takie same.

W ramach liftingu dodano ESP, zagłówki i trzypunktowe pasy z tyłu dla trojga pasażerów. Ale to tak naprawdę kwestia mało istotna. Istotne jest to, co kryje się pod karoserią, a konkretnie pod maską.

TGS oferuje nowego-starego Hiluxa z dwoma silnikami do wyboru. Jeden to 2,8-litrowy turbodiesel 2GD-FTV, czyli nowoczesny silnik z rodziny będącej w produkcji od 2015 r. Mamy tu nie tylko Common Rail, ale też m.in. turbosprężarkę o zmiennej geometrii łopatek (VNT), intercooler, dwa wałki rozrządu w głowicy i 4 zawory na cylinder. Silnik ten osiąga 150 KM, które przekazywane są na tylną lub obie osie za pośrednictwem manualnej, 6-biegowej skrzyni.

Druga opcja jest znacznie ciekawsza

Jeśli samochód ma być prosty do bólu i – zapewne – niebywale odporny na złe warunki eksploatacyjne, to wybór może być tylko jeden. Chodzi o motor 5L-E, czyli 3-litrowego, wolnossącego diesla z rodziny silników, która weszła do produkcji w… 1977 r.

Toyota Hilux 5L-E

Skutkuje to tym, że Toyota Hilux z 5L-E w układzie napędowym nie dysponuje niemalże niczym, co mogłoby się zepsuć w tzw. głupi sposób. Owszem, ma elektroniczny wtrysk paliwa, ale w zasadzie na tym nowinki techniczne się tutaj kończą. Ów wtrysk może i jest elektroniczny, ale jest też pośredni – olej napędowy trafia do komory wirowej. Wałek rozrządu jest jeden (i tak dobrze, że w głowicy), zawory na cylinder – 2. 3-litrowa jednostka wysokoprężna oddaje do dyspozycji 95 KM i 197 Nm i współpracuje z 5-biegową skrzynią manualną. Perfekcja. Żałuję, że nie wpychają tu jeszcze czegoś większego, np. 4,2-litrowego.

Jedna rzecz nie ulega wątpliwości: gdy nadejdzie koniec świata, to jedynym, co będzie w stanie poruszać się po tej planecie oprócz Maryli Rodowicz będzie Toyota Hilux z silnikiem 5L-E pod maską. Fakt, może nie będzie to szczególnie szybkie poruszanie się – ale w takiej wizji będzie to zapewne najmniejszy problem.

Toyota Hilux 5L-E

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać