Ciekawostki / Samochody używane

Szkoda, że nie prowadzę już MAXI tuningu. Ta Micra zasłużyła na okładkę

Ciekawostki / Samochody używane 20.11.2021 1168 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 20.11.2021

Szkoda, że nie prowadzę już MAXI tuningu. Ta Micra zasłużyła na okładkę

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski20.11.2021
1168 interakcji Dołącz do dyskusji

Gdyby istniały jeszcze czasopisma tuningowe, ta Micra powinna zdobić ich okładki. Tak dobrego projektu nie widziałem od dawna. I to z Polski!

Trochę zardzewiałem – jak Micra K11 – i teraz jak mam napisać tekst o samochodzie po tuningu, to muszę długo się zastanawiać, żeby przestawić się w tryb „tuningowy”. To wszystko przez to, że tuning zmarł i nie żyje, a podobne projekty, jak genialne by nie były, nie są już w stanie go wskrzesić.

nissan micra k11
Zdjęcie z ogłoszenia, autor nie podpisał się

Zacznijmy od tego, że Nissan Micra K11 to niebywale wdzięczny obiekt tuningu. Już seryjna wersja, nawet 1.0, była żwawa i jeździła bardzo fajnie. Czterocylindrowy silnik 1.0 16V – takich rzeczy już nie uświadczymy. Można było tam wsadzić znacznie mocniejsze 1.3, podłubać je i mieć ponad 100 KM. Przy odpowiednim zestrojeniu zawieszenia taka Micra radziła sobie bardzo dobrze w warunkach torowych. Była lekka, doskonale skręcała i wykazywała się odpornością na pałowanie.

Tylko 1,3 litra? To patrzcie teraz

Ktoś jednak uznał, że pojemność 1.3 czy 1.4 to nie dla niego. Poświęcił pięć lat, żeby zbudować Micrę K11 całkowicie od nowa. O dziwo, wykorzystał do projektu budę 5-drzwiową, która z natury jest mniej sztywna niż 3d, więc przy planowanej mocy przekraczającej 300 KM, trzeba było dobudować do niej klatkę bezpieczeństwa. Obecnie jest to Micra pięciodrzwiowa i dwumiejscowa. Powinienem się awanturować, ale nie potrafię, ponieważ wyszło za dobrze.

nissan micra k11 tuning

SR20VE: to taki bardzo nietypowy silnik Nissana, który w ogóle nie szedł na Europę. V oznacza „Variable” czyli zmienne [fazy zaworów]. W porównaniu z normalnym SR20DE, kręcił się jeszcze wyżej i uzyskiwał jeszcze więcej mocy, czyli nawet 205 KM z dwóch litrów. W Europie nie było zapotrzebowania na takie jednostki napędowe, poza tym trudno byłoby spełnić normy emisji spalin, więc został ciekawostką na japoński rynek wewnętrzny. I taki właśnie silnik ktoś wsadził do Micry K11. Dwulitrowy. Idealna pojemność dla tego malutkiego samochodu. Z tym że z oryginalnego SR20VE to został tu blok, bo i korbowody + tłoki są nowe (kute), i pojawiło się turbodoładowanie, i zmieniono sterowanie, i dołożono chłodnicę oleju – listę modyfikacji można byłoby wydrukować na rolce papieru toaletowego, a i tak pewnie by zabrakło miejsca.

Nissan Micra K11 SR20VE o mocy 320 KM

Pewnie z tego silnika dałoby się wycisnąć nawet i więcej, z tym że zapewne nie ma sensu – ani dręczyć skrzyni biegów, ani ryzykować uszkodzeniem półosi, ani nie udałoby się uzyskać lepszej trakcji bez specjalnych opon. Owszem, auto ma oczywiście szperę, ale to nadal napęd na przód. Poza tym 320 KM w tak lekkiej budzie i tak musi robić z innych samochodów jesień średniowiecza.

Do tego mamy obłędny wygląd w stylu wangan (a może kyusha, nigdy nie pamiętam), idealnie niepasujący do małej Micry, genialne felgi i masę JDM-owych detali. Właściciel po przebudowie zrobił tym samochodem tylko 6500 km, a na torze był jedynie dwa razy, ponieważ popadł w tę samą pułapkę, co twórcy wielu innych, bardzo zaawansowanych projektów: było mu go szkoda. Włożył tyle wysiłku w stworzenie tego auta, że przeraża go zapewne myśl o jego rozbiciu w torowych warunkach. A podejrzewam że przy trzystu dwudziestu koniach na przód nie byłoby to trudne. I tak mała Micra trafiła na sprzedaż za prawie 70 tys. zł. Wprawdzie nie widzę wijącej się po horyzont kolejki klientów, ale pewnie biorąc pod uwagę koszt projektu, to nie jest zła cena. Chociaż może właściciel chciał się tylko pochwalić. Jeśli tak, to cel osiągnięto, bo chwalić się jest czym. Tuning 4ever!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać