Wiadomości

Korporacyjne żarty bywają nieco czerstwe. Nissan Juke zadebiutował we „Francforcie”

Wiadomości 11.09.2019 38 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 11.09.2019

Korporacyjne żarty bywają nieco czerstwe. Nissan Juke zadebiutował we „Francforcie”

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz11.09.2019
38 interakcji Dołącz do dyskusji

Nissan zorganizował własne targi specjalnie dla modelu Juke. Do zabitej dechami wsi przyjechały 23 osoby, bo to premiera z dowcipem.

Kiedyś zwolniłem się z pracy we własne urodziny. To była moja wersja korporacyjnego dowcipu. W Nissanie siedzą jednak osoby z dużo większym poczuciem humoru. Tam nikt nie poprzestaje na podtykaniu sobie spleśniałego sera pod tyłek przy siadaniu, tam się żartuje z rozmachem.

Na briefingu wszyscy bardzo się śmiali a kierownik powiedział, że to świetny pomysł – zmyślony cytat z zebrania w klimatyzowanej sali europejskiego biura Nissana.

Lecz choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów i choćbyś zatrudnił 1 500 agencji reklamowych, które przygotowały 1 500 ofert, to w korporacjach o dobry żart jest trudno. I nie był nim też ten, gdy Nissan wymyślił, jak zareklamuje nowego Juke-a, jednocześnie drwiąc z targów w Frankfurcie.

Nissan Juke 2020 – premiera w zapadłej wsi

Pomysł wydał mi się nawet zabawny. Nissan, tak jak wielu wystawców, zrezygnował z obecności na Frankfurt Motor Show 2019, ale utraconego zainteresowania było mu trochę szkoda. Szczególnie, że chciał pochwalić się światu nowym Nissanem Juke. Znalazł więc francuską wieś o nazwie Francfort, gdzie wśród pół i łąk zorganizował Francfort Show 2019. Przyszły aż 23 osoby.

nissan juke 2020 premiera

7 września, do zabitej dechami mieściny położonej godzinę jazdy od Bordeaux, pofatygowała się tylko garstka z zaproszonych dziennikarzy. A impreza miała być zrobiona z rozmachem, na pierwsze 150 osób miała czekać niespodzianka. Tak napisano w informacjach na stronie tego wydarzenia na facebooku. Los pozostałych 127 niespodzianek do tej pory pozostaje nieznany.

Oczekujący na gości food truck raczej nie wydał zbyt wielu posiłków. To miała być światowa ekskluzywna wystawa, tak żartobliwie nazwali ją organizatorzy. Wśród bzyczenia owadów na pewno dało się usłyszeć też 23 plaskające o czoło dłonie. Dwa nowe Nissany Juke ustawione w sztucznym świetle w okazałym czarnym namiocie raczej nie powaliły na kolana zgromadzonych gości. Poklepywania po plecach i słów Dobra robota stary, raczej słychać nie było.

nissan juke 2020 premiera
Zrzut ekranu z kanału YouTube caradisiac.com. Proszę nie regulować odbiorników.

Nieobecni we Frankfurcie – nowa nadzieja

Strona prasowa Nissana ograniczyła się do zamieszczenia kilku zdjęć i filmów po tym wydarzeniu. Komentarza, jak było fajnie, niestety zabrakło. Nie ma również informacji, czy Francfort Show stanie się imprezą cykliczną i w przyszłym roku zostaną zaproszeni inni producenci nieobecni we właściwym Frankfurcie. Jeśli zdecydowaliby się przyjechać, mam dla nich kilka pomysłów.

Alfa Romeo nie pokazująca żadnego nowego modelu w otoczeniu kapusty to by było coś. A tuż obok niej Fiat prezentujący walizki dolarów jakie zapłaci Tesli by objęła go swoją pulą kredytów dwutlenku węgla. Albo pracownicy Infiniti leżący na zwiniętym namiocie smętnie patrzący, jak w nadmuchiwanym pałacu Dacii niezmierzone tabuny dzieci skaczą w rytm francuskiego disco polo.

Scenerię dla Abartha, Alpine, Astona Martina, Cadillaca, Chevroleta, Chryslera, Citroena, DS-a, Ferrari, Mazdy, Mitsubishi, Peugeota, Rolls-Royce’a, Subaru, Suzuki, Toyoty i Volvo wymyślcie sami. Tylko nie dzielcie się tym w komentarzach, bo praca koncepcyjna jest bardzo droga i tylko ułatwicie zadanie jakiejś reklamowej agencji.

Najwyraźniej w Nissanie zapomniano, że jest też przecież Frankfurt nad Odrą.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie