Felietony

Nie masz pieniędzy i pomysłu na życie – zacznij budować supersamochód

Felietony 08.05.2018 275 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 08.05.2018

Nie masz pieniędzy i pomysłu na życie – zacznij budować supersamochód

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski08.05.2018
275 interakcji Dołącz do dyskusji

Gdy nie bardzo wiecie co robić ze swoim życiem, rozpocznijcie budowę supersamochodu. Do budowy samochodu potrzeba: strony internetowej, trochę umiejętności marketingowych i konta do internetowej zbiórki pieniędzy.

Nie było łatwo napisać ten wpis, nie używając ani razu nazwy popularnego polskiego supersamochodu. Wolę jednak dmuchać na zimne. Wiadomo już, że proces budowy supersamochodu może być stosunkowo opłacalnym przedsięwzięciem. Chodzi przede wszystkim o pozyskiwanie pieniędzy od inwestorów na różne sposoby: od akcji i kryptowalut aż po proste internetowe zrzutki. Innymi słowy – nie masz za bardzo forsy i pomysłu co dalej ze sobą robić, możesz wziąć się za supersamochód.

Pierwszym krokiem do budowy supersamochodu jest wymyślenie chwytliwej i szokującej nazwy.

Musi być trochę włoska, bo w końcu najlepsze supersamochody – pomijając Polaków – robią właśnie Włosi. Bierzemy coś z prędkością i coś włoskiego:

  • Speedetti
  • Velocimaster
  • Quickattore
  • Powericcione
  • Fasta e pasta

No może ten ostatni pomysł jest mniej nośny, ale spełnia założenia. Punkt pierwszy gotowy.

Punkt drugi: wizualizacja.

Wydawałoby się, że to skomplikowana sprawa, ale nic z tych rzeczy. Wszystkie supersamochody wyglądają bardzo podobnie, a ludzie ich z natury nie rozpoznają. Przygotowałem własną wizualizację i nie zajęło mi to zbyt dużo czasu. Wystarczy mieć najtańszą wersję Photoshopa i internet. Jakby ktoś był ciekaw, to to jest Lamborghini Veneno pomieszane chyba z Rimac One i grillem z Syreny 105, żeby było jakieś nawiązanie do polskiej tradycji. Wizualizację mamy już za sobą.

Speedetti

Teraz prosta i przyjemna część: trzeba napisać specyfikację techniczną.

Tu akurat nie ma żadnego problemu, bo można puścić wodze wyobraźni i zmyślić wszystko po kolei. Nie ma żadnych ograniczeń! Dajmy silnik LS z General Motors, hamulce z VAG, skrzynię z Ikarusa i most z Avii! Albo na odwrót. Albo „elektryczno-hybrydowy ze wspomaganiem wodorowym”. Może być nawet odrzutowy. Wszystko jedno, internet przyjmie cokolwiek. Nie widziałem jeszcze żeby serwer zawiesił się od pisania głupot.

Teraz najgorsze. Trzeba zrobić choćby kawałek tego supersamochodu, bo inaczej będzie straszna lipa i pieniądze nie będą chciały płynąć. Przykra sprawa, ale trzeba zainwestować parę złotych w znajomego z drukarką 3d, żeby coś nam wydrukował. Jakiś wspornik fotela, kawałek deski rozdzielczej albo błotnik. Nie musi to być jakoś super idealnie spójne, a na szczęście w internecie można znaleźć gotowe projekty dla drukarek 3d, które wymagają tylko niewielkiej przeróbki. Bez pokazania choćby jednego gotowego kawałka samochodu inwestorzy nie będą uznawali projektu za poważny. Ale jeśli ktoś już zrobił błotnik, to inna sprawa. Nikt nie robiłby przecież błotnika, gdyby nie brał tego projektu na serio. Masz błotnik? Dobra nasza!

Potem odpalamy zrzutkę na supersamochód i patrzymy jak stan konta rośnie. Lub nie.

A na serio, to rozumiem że ktoś chce budować własny samochód. Są nawet osoby, które go zbudowały: jak Tomek, twórca projektu Kozmo. Jego samochód jeździ i pojawia się regularnie na różnych imprezach motoryzacyjnych. Jest to prawdziwy polski projekt od prawdziwego pasjonata. Obserwuję budowę Kozmo od lat i widzę, ile pracy wymaga nawet taki mały samochód sportowy, a co dopiero mówić o supersamochodzie. Mam ogromny szacunek dla ludzi, którzy zbudowali coś całkiem sami. Nawet jeśli to nie jest idealne, to i tak należy to docenić. Zwłaszcza, jeśli ktoś robił to naprawdę własnym sumptem w zaciszu własnego garażu. Uwielbiam wszystkie pojazdy zbudowane samodzielnie.

Kozmo

Niestety, ale projekty oparte na wydrukach 3d i opowiadaniu bajek są dziecinne.

W ostateczności spowodują one to, że nikt nie będzie chciał już finansować takich rzeczy, bo z góry będzie wiadomo że to tylko rojenia z których nic nie wyjdzie. Zbudowanie nadwozia z wydruku 3d, a potem dolepianie do niego ramy i reszty techniki kłóci się z zasadami budowy pojazdów i zdrowym rozsądkiem. Nadwozie supersamochodu jest pochodną jego podwozia, które stanowi przeważającą część jego wartości w ogóle. Budowa jakiegokolwiek samochodu, nawet gokarta, może obyć się bez internetowego szumu, co zresztą polscy konstruktorzy praktykowali przez lata w czasach przedinternetowych. To przede wszystkim żmudna i ciężka praca oraz niekończące się ulepszenia, zwłaszcza jeśli ma z tego powstać coś lepszego niż ciągnik typu „esiok”. Powiem nawet, że obecnie zbudowanie supersamochodu, który realnie coś by sobą reprezentował, jest trudniejsze niż kiedyś loty w kosmos. A zatem pozostaje odpalić zrzutkę na budowę rakiety kosmicznej. Idę robić wizualizację i drukować fragment poszycia w 3d.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie