Samochody używane

Poniedziałkowy przegląd ofert: najbardziej kłopotliwy samochód do 20 tys. zł

Samochody używane 30.09.2019 857 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 30.09.2019

Poniedziałkowy przegląd ofert: najbardziej kłopotliwy samochód do 20 tys. zł

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski30.09.2019
857 interakcji Dołącz do dyskusji

Na pewno są ludzie, którzy nie boją się wyzwań i tam, gdzie inni mówią „od tego to z daleka”, oni krzyczą z entuzjazmem „bądź cicho i bierz mój szmal!”. Im właśnie dedykuję dzisiejszy przegląd ofert.

Wiele osób nawet nie wie, że jest tak odważna. Nie ma pojęcia, że należy do ludzi żyjących na krawędzi, prawdziwych ryzykantów, do poszukiwaczy przygód, którzy jedzą krokodyle na śniadanie zanim te krokodyle zjedzą ich. Po prostu przysyłają mi link do jakiegoś ogłoszenia z wyjątkowo tanim samochodem jak na swój rocznik i rodzaj, i pytają czy warto to kupić, bo chyba trafili na MEGA OKAZJĘ. Oczywiście że warto. Kupcie koniecznie, a potem opowiedzcie jak się sprawował, będę miał o czym pisać na Autoblogu.

Najbardziej kłopotliwe samochody do 20 tys. zł

Jeśli przypadkiem wśród poniższych ofert znajdziesz jakiś samochód, którym kiedyś interesowałeś się z uwagi na niską cenę, to możesz śmiało zaliczyć się do grupy poszukiwaczy ryzyka. W tym przeglądzie zebrałem bowiem potencjalnie najbardziej kłopotliwe wozy w cenie do 20 tys. zł. Oto moja subiektywna lista, top 10 przepisów na katastrofę, dziesięciu jeźdźców motoapokalipsy, dziesięć samochodów, które nie pozwolą ci o sobie zapomnieć, a zamiast nimi jeździć, będziesz nieustannie szukał mechanika, który wie jak to naprawić i sklepu, który ma do tego jakieś części. GAZ DO DECHY!

Numer 10: duży SUV nietypowej marki

Cokolwiek, co jest dużym SUV-em nietypowej marki i kosztuje mniej niż dwie dychy. Mój faworyt w tej kategorii to Range Rover P38. W szczególności warto znaleźć w sobie pokłady odwagi na zainteresowanie się tym niezwykłym egzemplarzem z silnikiem 4.6 V8. Ależ tu ma się co dziać. W tych silnikach zdarzały się pęknięcia bloków, zawieszenie EAS (pneumatyka) też potrafi dać czadu, elektronika – wiadomo, angielska. Jakbym był mechanikiem, to na widok P38 chowałbym się za stertą starych opon i czekał aż klient sobie pójdzie. Być może trochę mniej zabawy będzie z tym P38 z dieslem i manualem, ale nie przesadzałbym z optymizmem. Sporo zabawy, tylko innego rodzaju, może zapewnić tani Lexus RX300. Będzie to zabawa z gatunku „ILE TO KOSZTUJE??? A NIE MA TEGO W ZAMIENNIKU??” – nie, nie ma. Tak, 6532,22 zł i 4 tygodnie oczekiwania. Nie, nie da się przypasować od RAV4. Powodzenia!

najbardziej awaryjne samochody używane
Źródło: OLX.pl. Autorka: Monika

Numer 9: amerykański potworek

Coś, co występowało tylko w Stanach, a i tam nie było jakoś przesadnie popularne. Tak, no więc szwagier brata kuzynki zna jednego gościa, który był kiedyś w Stanach i zna tam kogoś, kto wie, gdzie można było do tego kupić szybę od pasażera, którą stłuczono nam podczas próby kradzieży radia. W sklepie z częściami na pytanie o hamulce do tego auta sprzedawca każe sobie literować nazwę marki, bo wprawdzie to hurtownia z częściami do amerykańców, ale nawet tam nie słyszeli o czymś takim. Dodatkowo, jak przystało na amerykański wóz, nie jest zbyt szybki, ale za to dużo pali. Mój faworyt w tej kategorii to Buick Rendezvous. Samochód piękny jak nieudana randka. Ona mu się nie podoba, on ją odrzuca bo capi mu z ryja niedopaloną benzyną, ale jeszcze chwilę wysiedzą, bo tak wypada. Podobny klimat to Cadillac SRX. Nie tylko gwarantuje kłopoty w razie niewielkiej nawet obcierki, ale jest jeszcze dodatkowo niesprzedawalny.

najbardziej awaryjne samochody używane
źródło: OLX.pl. Autor: GLODREW

Numer 8: amerykański potworek, ale robiony na Europę

Jeśli jest coś jeszcze gorszego i bardziej kłopotliwego niż auto amerykańskie z USA, jest to auto amerykańskie z USA robione na Europę. W Stanach przynajmniej te samochody były zwykle względnie popularne i pewnie jakieś RockAuto czy inne Parts Galore ma do tego jakieś części. Gorzej gdy mowa o specyfikacji europejskiej, w szczególności z dieslem. W tej kategorii przekonuje mnie Cadillac BLS Wagon 1.9 TTiD. Silnik biturbo Fiat-GM, spotykany też w Lanciach i Saabach, buda Cadillac, ale flaki głównie europejskie, tyle że na wszelki wypadek wiele rzeczy nie pasuje. Innymi słowy jest to pojazd, który nie ma żadnych zalet aut amerykańskich, ale ma wszystkie wady wynikające z ich małej popularności. Jednak jest coś jeszcze lepszego  i bardziej pasującego do tego przeglądu. To Chrysler Sebring z silnikiem 2.0 CRD, czyli pompowtryskiwaczowym dieslem od VW. Nie dość, że ten silnik to kapeć, to jeszcze cały samochód wygląda jak narośl. Na sprzedaż jest kilka egzemplarzy, najlepszy jest ten. JAK PASSAT. Jeśli ktoś pisze w opisie, że części są tanie i powszechnie dostępne, to…

najbardziej awaryjne samochody używane
Źródło: OLX.pl. Autor: Sebastian

Numer 7: dużo dziwnej technologii upchane w dziwnym wozie

Tu jest jeden faworyt i jest to Citroen C6. Są ludzie, którzy kupili ten samochód i są zeń niezwykle zadowoleni. Oczywiście mają pełne prawo, a ja cieszę się ich szczęściem. Są też ludzie, którzy włożyli głowę do paszczy krokodyla i ten krokodyl im jej nie odgryzł. Citroen C6 ma wszystko: zrobiono go bardzo niewiele sztuk, wyposażono go w skomplikowaną, elektronicznie sterowaną hydraulikę zawieszenia, napędzano go problematycznym silnikiem 2.7 HDi V6 z wyjątkowo trudnym dostępem serwisowym. Kumulacja trudna do przebicia, a mimo to ten samochód ma coś w sobie i czymś przyciąga. Moim zdaniem warto sobie go kupić, żeby móc powiedzieć potem „miałem kiedyś takiego” – przez „potem” rozumiem „pokonała mnie jakaś awaria i sprzedałem go mojemu mechanikowi za 5 zł na części, uprzednio utopiwszy dwukrotność jego wartości w nieudanych próbach reperacji”.

Oferta z ogłoszenia na Otomoto.pl. Zdjęcie: PHU Polmozbyt Toruń Holding S.A. – Auta używane

Numer 6: lifestyle sprzed lat

Marka Mini jest na rynku już prawie 20 lat. W oczywisty sposób wczesne auta tego producenta znacząco potaniały. Problem w tym, że nie znam nikogo, kto byłby zadowolony ze starego Mini. Dobrą zabawę gwarantuje zwłaszcza Cooper S w wersji R50/R51, czyli 1.6 z mechanicznym kompresorem. Silnik ten nie występuje w żadnym innym modelu, był produkowany krótko, mało kto się na nim zna, a jeszcze mniej kto chce mieć z nim cokolwiek wspólnego. Dopóki jeździ, to jeździ fajnie. Jak już się zacznie „jazda” innego rodzaju, to możesz nie opanować tej mocy usterek. Są oczywiście ładne egzemplarze, tu na przykład córka sprzedaje swój prezent na osiemnastkę bo wyjeżdża do innego miasta. Brzmi prawdopodobnie. Tak totalnie mega prawdopodobnie.

najbardziej awaryjne samochody używane
Źródło: OLX.pl. Autor: Sebastian

Numer 5: duży silnik w dużym aucie niezbyt popularnej marki

Opisywaliśmy na Autoblogu przypadki właściciela Volvo XC90 z V8. Tam udało się wydać 21 tys. zł na nową skrzynię biegów. Takie auta są jednak o wiele droższe niż 20 tys. zł. Nie znaczy to, że kupując duże Volvo z dużym silnikiem za mniej niż dwie dyszki uchronimy się przed wydatkami. Widziałem parę faktur za naprawy Volvo S80 z benzynowym 2.9 T6, czyli rzędową szóstką w poprzek. Tu 11,5 tys. zł, tu 7 klocków, tu 9200 złotóweczek. Z tego sporo forsy to robocizna, która jest tu czasochłonna, bo choć T6 nie jest wyraźnie szersze od T5, to jednak cały układ napędowy został szczelnie upchany pod maską. Części do Volvo też do najtańszych nie należą. Fajny samochód, można sobie kupić i dojeździć do nieuchronnej awarii skrzyni biegów, a potem do wora, a wór na stację demontażu pojazdów.

Zdjęcie z oferty komisu SPRYNTER komis samochodowy Łuków Piotr Domiańczyk Auto-Komis Auto-Handel Skup Sprzedaż Zamiana Raty

Numer 4: duży silnik w dużym aucie bardzo popularnej marki

To dość oczywista kategoria, ale ceny są tak niskie, że nie mogę pominąć króla: Phaetona 6.0 W12. To właściwie Bentley Continental GT przebrany w budę Volkswagena, którego można kupić za mniej niż 20 tys. zł. Nie mam możliwości rozpisania się tutaj o wspaniałości tego samochodu, powiem tylko że jego śmiesznie niskie ceny są zupełnie nieuzasadnione. To auto powinno być o wiele droższe, żeby odstraszyć wszelkich fanów „luksusu za grosze”. Czegokolwiek byś się nie tknął w Phaetonie – a już zwłaszcza w 6.0 W12 – będzie „specjalne”, „ręcznie robione”, niewystępujące w innych modelach, będzie ucieleśnieniem marzeń zmarłego prezesa Piecha. I z tym ucieleśnieniem marzeń ty musisz żyć, w przeciwieństwie do prezesa Piecha. Phaeton 6.0 W12 potrafi tak dać w kość, że będziesz wspominał prezesa Piecha chodząc na Piech-otę.

Autor zdjęcia: III. Źródło: OLX.pl

Numer 3: sportowa wersja luksusowego samochodu niepopularnej marki

Jak mówi redaktor Koziar, wchodzimy w czwartą gęstość. Weźmy dziwną markę, weźmy jakiś jej mało spotykany model i dorzućmy odmianę sportową. O ile standardowego Jaguara XJ jeszcze da się jakoś tam naprawić, o tyle w starciu z XJR-em czasem poddają się nawet zakłady specjalizujące się w autach angielskich. Ponoć jest to trochę taka ręczna produkcja, jedne egzemplarze są takie, inne są inne (ale mądre zdanie mi wyszło), nie można więc na 100% przewidzieć czego się spodziewać. Jedno jest pewne: kiedy XJR cieszy się pełną sprawnością, ciśnie jak opętany. Dokładnie to samo można powiedzieć o samochodach marki Maserati oferowanych za mniej niż 20 tys. zł. Na szczęście to przypadki sporadyczne.

najbardziej awaryjne samochody używane
Autor: Paweł. Źródło: OLX.pl

Numer 2: stara terenówka, ale „renomowana”

Wiadomo, że można za grosze kupić auto terenowe, którego nikt za bardzo nie poważa. Możesz bez problemu odjechać niezłym Oplem Montereyem, bo raczej nie ustawia się po niego kolejka. Gorzej, gdy zapragniesz samochodu terenowego o wyższej renomie, a nie masz ani grosza powyżej 20 tys. zł. Oczywiście rynek cię dopieści, ale po tym dopieszczeniu to ty będziesz dopieszczać mechaników i sklepy z częściami. Idealnym przykładem takiego wozu jest Toyota Land Cruiser J90. Oferowane egzemplarze mają przebiegi 350-450 tys. km, więc myślisz sobie „no tu się powymienia to i owo, i będzie latać dalej”. Owszem, się powymienia. Najczęściej rzeczy, do których nie ma zamiennika, albo jest w Australii. Ale gdybyż to było takie proste. Ten samochód na prosty wygląda tylko z zewnątrz, w rzeczywistości układ napędowy jest bardzo zaawansowany i mało kto potrafi go ogarnąć. Stałe 4×4 z centralnym dyfrem to fantastyczne rozwiązanie, chyba że trzeba w nim coś naprawić.

Ale to jest jeszcze nic w porównaniu z kłopotami, jakie potrafi sprawić Pajero III. Jeszcze bardziej skomplikowane, jeszcze gorzej zaopatrzone w części.

najbardziej awaryjne samochody używane
autor: Pajero

Numer 1: kanapka

Kłopotliwy: co to właściwie znaczy? Taki, który sprawia problem tam, gdzie problemu się nie spodziewaliśmy. Sądziliśmy, że wszystko będzie dobrze, normalnie i „po bożemu”, tymczasem nastąpiła seria nieprzewidzianych kłopotów. To kazus wymiany żarówki w Fiacie Stilo, której nie da się zrobić zwyczajnie ręką, tylko trzeba wyjąć to, odkręcić tamto, wsadzić łapę, pokaleczyć się, przekląć parę razy, mieć narzędzia, wiedzę i doświadczenie. Nie spodziewałeś się, że tak będzie, kiedy zobaczyłeś/aś, że trzeba wymienić żarówkę. To jest właśnie samochód kłopotliwy.

Dlatego koronę kłopotliwości w tym przeglądzie otrzymuje Pan Kanapka: Mercedes klasy A lub B, czyli W169/W245. Zgadza się, to są bardzo dobre i niezawodne wozy, przy tym nadzwyczaj wygodne. Ale są również kłopotliwe z powodu skomplikowanych i długotrwałych napraw, które często oznaczają demontaż całego układu napędowego. Czasem to, co spodziewamy się naprawić za 200 zł, będzie kosztowało 1000, a czasem mechanik powie, że mu się nie chce, nie opłaca i w ogóle to on woli wymieniać olej w Passatach. Kanapkowy Mercedes idealnie wypełnia więc definicję samochodu kłopotliwego, takiego który wymaga od nas znacznie więcej zaangażowania lub pieniędzy niż bylibyśmy skłonni mu poświęcić – podkreślam jednak, że jego zalety praktyczne i niezawodne silniki sprawiają, że z tą kłopotliwością da się żyć. Ale wiecie, do mocniejszych wersji tego wozu części też nie występują…

najbardziej awaryjne samochody używane
Zdjęcie z oferty firmy FHU LECH-POL

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać