Wiadomości / TechMoto

Harley-Davidson z żyroskopem nie przewróci się podczas manewrowania

Wiadomości / TechMoto 08.06.2020 344 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 08.06.2020

Harley-Davidson z żyroskopem nie przewróci się podczas manewrowania

Piotr Szary
Piotr Szary08.06.2020
344 interakcje Dołącz do dyskusji

Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o wypadzie w nieznane za kierownicą potężnego Harleya-Davidsona, ale czułeś się niepewnie z powodu jego rozmiarów i masy – nic straconego. Amerykański producent szykuje rozwiązanie, dzięki któremu manewrowanie przy niskiej prędkości ma być znacznie prostsze.

Harley-Davidson nie ma w ostatnim czasie zbyt dobrej passy. Choć marka inwestuje w nowe technologie i rozpoczęła nawet produkcję elektrycznego modelu LiveWire, to w ogólnej świadomości i tak ma łatkę marki nie tylko legendarnej, ale i przeznaczonej dla… cóż… osób w okresie jesieni swego życia. Problem w tym, że nawet starsi motocykliści nie zawsze są gotowi na spełnienie swoich marzeń i zakup Harleya, obawiając się, że nie będą w stanie poradzić sobie z maszyną przy prędkościach manewrowych. O młodych nawet nie ma co wspominać – większość z nich woli raczej ścigacze lub maszyny typu naked bike, a nie jakieś dziadkocykle.

Amerykanie postanowili popracować nad kwestią łatwości prowadzenia.

motocykl Harley Davidson

Cały sekret tkwi w żyroskopie. Zasadniczo idea stosowania takiego rozwiązania w motocyklu nie jest nowa, tyle tylko, że Harley-Davidson chce używać technologii sprzed kilkudziesięciu lat, ze sporych rozmiarów (jak na wielkość motocykla) kołem zamachowym. Serwis Cycle World porównuje to wręcz do rozwiązania stosowanego w statkach misji Apollo.

Według informacji zawartych we wniosku patentowym, cały układ miałby się mieścić w górnym kufrze należącym do pakietu Tour-Pak. To oczywiście oznaczałoby, że nie w każdym motocyklu znalazłoby się miejsce na żyroskop, ale z drugiej strony, najbardziej potrzebny byłby przecież w największych i najcięższych modelach – a one wspomnianym kufrem zwykle dysponują.

Jak ma to działać?

motocykl Harley Davidson
źródło: wniosek patentowy złożony przez Harleya-Davidsona

Wspomniane koło zamachowe byłoby rozpędzane do prędkości obrotowej w zakresie od 10 do 20 tys. obr./min. Napędzający je silnik elektryczny byłby zamontowany w stabilizatorze, który w normalnych warunkach umożliwiałby swobodny ruch koła w dwóch osiach. Dzięki temu układ nie miałby dużego wpływu na prowadzenie motocykla podczas zwykłej jazdy, choć nie można też powiedzieć, by tego wpływu nie miał w ogóle – w końcu z powodu żyroskopu środek ciężkości jednośladu znajdowałby się wyżej.

Kolejna kwestia to sprzęgło. Przy prędkości ok. 5 km/h lub niższej mogłoby ono zablokować stabilizator w osi wzdłużnej. Sterowany komputerowo siłownik zaczynałby wtedy oddziaływać na żyroskop, wychylając go w jedną lub drugą stronę, przeciwdziałając tym samym wywróceniu się motocykla. Mogłoby się to przydać nie tylko przy parkowaniu, ale też np. w momencie, gdyby komuś poślizgnęła się noga przy próbie podparcia się po zatrzymaniu. Oczywiście by motocykl „wiedział”, że się przechyla, miałby do dyspozycji szereg odpowiednich czujników przechyłu. Po ponownym przekroczeniu 5 km/h, sprzęgło znowu by się rozłączało, umożliwiając zwykłą jazdę.

źródło: wniosek patentowy złożony przez Harleya-Davidsona

A co jeśli ktoś uzna już sprzęt za niepotrzebny?

Wygląda na to, że rozwiązanie proponowane przez Harleya-Davidsona można by było bez problemu zdemontować. Wszystko dzięki temu, że niemal wszystko, co potrzebne jest do działania, ma się znaleźć w kufrze bagażowym. Zapewnić trzeba będzie jedynie dostęp do prądu oraz do informacji na temat aktualnej prędkości motocykla. Takie dane można by uzyskać np. z systemu nawigacji lub z czujnika prędkości systemu ABS. Pozostaje jedynie pytanie, czy demontować będzie się jedynie sam mechanizm żyroskopu, czy może kompletny kufer wraz z zawartością (i montując w zamian pusty, z przestrzenią na bagaż).

Można też spokojnie założyć, że całość będzie się też dało zamontować do nieco starszych motocykli. O ile tylko dany pojazd będzie dysponować nawigacją lub ABS-em, oczywiście.

Kiedy rozwiązanie ma trafić do produkcji?

Nie wiadomo. Ba  – nie wiadomo, czy w ogóle do niej trafi. Ale całość brzmi ciekawie i teoretycznie mogłaby otworzyć drzwi do świata Harleya tym, którzy ze względu na gabaryty dotąd nie brali pod uwagę zakupu motocykla tej marki.

Gorzej, jeśli po wprowadzeniu nowości na rynek te osoby uznają, że to przerost formy nad treścią i nie kupią amerykańskiego motocykla tak czy owak.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać