Felietony

Motoblender 46/2019: Jeremiasze, cicho być

Felietony 07.12.2019 318 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 07.12.2019

Motoblender 46/2019: Jeremiasze, cicho być

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski07.12.2019
318 interakcji Dołącz do dyskusji

Ten Motoblender ma numer 46, bo ten z numerem 45 się nie pojawił – nie było możliwości. W tym tygodniu wszystko wraca do normy, będą wszystkie składniki Motoblendera, które kochacie i na które czekacie.

Na przykład będzie darcie łacha z producentów, którzy nie wiedzą co robią. Marka Buick: jest ona dla mnie bardzo śmieszna, ponieważ paręnaście lat temu nieco z przypadku przyjęła się w Chinach, oferując tam Corsę B sedan pod nazwą Buick Sail. I był to główny powód, dla którego Buick uciekł spod noża – tego samego, którym poderżnięto gardło Pontiakowi i zaszlachtowano Oldsmobile’a. Minęło kilkanaście lat i okazuje się, że może i owszem tak, Buick jakiś tam sens ma, ale musi bezzwłocznie iść drogą Forda i pozbyć się z gamy wszystkich aut osobowych. To oznacza koniec modelu Regal, który był Oplem Insignią w przebraniu. Nic dziwnego – po pierwsze 90% sprzedaży Buicka to SUVy i crossovery (nic dziwnego, skoro 75% jego gamy to SUVy i crossovery). Po drugie, znacznie zabawniejsze: Regala dla Buicka produkuje Opel, który jest obecnie częścią koncernu Peugeot-Citroen. Czyli PSA robi wóz dla GM i musi wysyłać go z Niemiec do Stanów Zjednoczonych. Absurdalny przejaw daleko posuniętej korpoglobalizacji. A jeszcze nawet nie doszliśmy do tego, że ten sam manewr jest wykonywany ze sprzedawanym w Australii Holdenem Commodore. Tyle że Holden w Australii już nic nie znaczy i nikogo nie interesuje, więc jak wymrze do końca, to mało kto to zauważy. Podobnie jak mało kto zauważy, że Buick przestał robić auta osobowe.

Jeden koma dwa

W ogóle byłem w szoku jak niesłychanie popularny w USA jest ten największy SUV Buicka – chyba jest to model Enclave. Jeździ tego wszędzie pełno. Ale oczywiście nie wszyscy chcą mieć tego największego, bo tani to on nie jest, a jeśli ktoś mieszka w mieście, to pewnie doceni najmniejszy model Encore. GM podjęło radykalną decyzję, żeby wyposażyć go w 3-cylindrowy silnik 1.2 Turbo. JEDEN DWA. Już widzę jak Amerykanie to kupują. Skończy się tak samo jak z Hyundaiem, który próbował przekonać amerykańskich nabywców do 1.6 Turbo, ale byli tak oburzeni, że wycofał tę jednostkę i wsadził wolnossące 2.4. Tak że rozumiem wycofanie się Buicka z osobówek, to nieuniknione, SUVy to jedyny sposób na przetrwanie – ale nie rozumiem dlaczego GM nie uczy się na błędach konkurencji i będzie pchać Amerykanom 1.2, najmniejszy silnik na rynku. To się nie uda.

klasyk jako inwestycja
To jest Buick, którego ja uważam.

Samochody elektryczne kupują ŹLI LUDZIE

To mi się podoba: ten brytyjski artykuł zatytułowano „Samochody elektryczne kupują niewłaściwe osoby”. Rzeczywiście skandal. Należy im natychmiast zabronić, ponieważ psują narrację, w myśl której auta elektryczne to domena młodych, aktywnych, różnorodnych płciowo i etnicznie osoboludzi. Niestety, 87% nabywców to mężczyźni, najczęściej w grupie wiekowej 45-74. Nie chcę nawet tu mówić, jaki oni mają odcień skórny. Autor artykułu uważa, że to bardzo niedobrze, ponieważ starzy ludzie w ogóle nie są wpływowi. Gustami nabywców rządzi młodzież, a ta młodzież właściwie w ogóle nie kupuje samochodów elektrycznych, bo najczęściej próbuje związać koniec z końcem albo odkłada na mieszkanie. Następnie autor robi gwizdek z logiki, twierdząc że jedyny sposób na podniesienie sprzedaży aut elektrycznych u właściwej grupy docelowej to zatrudnienie młodych, atrakcyjnych ambasadorek, które będą latały furami na prąd, a tysiące młodych będą chciały być takie jak one.

No więc nie. Ludzie oglądają celebrytów, ale kiedy widzą ich i ich drogie zabawki, to nie pożądają takich samych. Przeważnie wiedzą, że te zabawki nie były przez tych celebrytów kupione, tylko są oni nośnikiem reklamy. Młody człowiek z trudem płacący za własny pokój w Greater London nie będzie pracował nocami tylko po to, żeby kupić sobie elektryczny samochód. O czym ten sam autor parę zdań wcześniej sam pisał. Może pisze tak szybko, że zapomina o czym pisze? Ale zaraz, o czym to ja pisałem…

A, już wiem. Samochody elektryczne. Tak, no więc zamiast płakać że kupują je starzy, biali mężczyźni, należy się z tego cieszyć. Bo to ci mężczyźni mają realne możliwości zakupowe i pokonują swoimi autami naprawdę sporo kilometrów. Samochody elektryczne w pierwszej kolejności powinny trafiać na taksówki, ubery, do flot itp. – tam, gdzie ich użytkowanie może zaoszczędzić jak najwięcej CO2. A nie do młodzieży, która będzie jeździć nimi raz w tygodniu.

cena samochodu elektrycznego

Jeremiaszu Klaksonie, poniechaj

Skoro już mowa o grzybach i ochronie klimatu, to od paru dni media rozpisują się, jak to Jeremy Clarkson pojechał Gretę Thunberg, że jest brzydka gupia i powinna wrócić do szkoły. Nie no rzeczywiście Jeremy, zaorałeś Gretę, teraz już się nie podniesie. Można uważać, że Greta trochę przegina (moim zdaniem jest lekko „teatralna”), można powiedzieć że to trochę szopka z tymi jachtami i innymi bzdurami, ale no cóż – ktoś to wyreżyserował i prowadzi ten spektakl. Widocznie ma swoje powody, być może to przesłanie faktycznie jest słuszne.

Natomiast trudno mi poważnie brać typa, który jest obrzydliwie bogatym angielskim grzybem i który jeździ jakimiś 12-cylindrowymi samochodami, przepalając więcej hajsu na dzień niż większość ludzi na świecie zarabia na miesiąc. Tak serio to myślę sobie, że już wystarczy Clarksona. Co oczywiście daje mi do myślenia, że przyjdzie moment, w którym będę musiał powiedzieć „wystarczy już złomnika” – taki moment na pewno nadejdzie.

Jeremiaszu Korbinie, też poniechaj

Skoro już mowa o Jeremiaszach, angielski polityk Jeremy Corbyn, przewodniczący Partii Pracy, ma REWOLUCYJNY PLAN. Dzięki temu absolutnie genialnemu planowi Wielka Brytania zaoszczędzi BILIONY funtów. Po pierwsze – znacznie wyższe podatki od użytkowania samochodu, znacznie wyższe opłaty za parkowanie i niższe limity prędkości. Po drugie – podniesienie cen paliwa. I po trzecie, najważniejsze – zaprzestanie wszystkich inwestycji drogowych, przerwanie istniejących i ogólny koniec rozbudowy sieci drogowej. Jeremiasz Korbyn planuje w ten sposób zmniejszyć ruch samochodowy o 60% w ciągu 10 lat. Towarzyszu Jeremiaszu, jesteście genialni! A gdyby zaorać drogi już istniejące, ruch samochodowy zmniejszyłby się nawet o 100% i to w parę dni!!! Tylko zaraz, chwilę, czy wtedy te nowe podatki i opłaty rzeczywiście wygenerowałyby wzrost wpływów do budżetu? Czy jeśli zabierzesz krowom 60% jedzenia, to one będą dawać o 60% więcej mleka? Tam do licha, to naprawdę trudne! Głosujcie na Korbina!

motoblender

3,4 sekundy do setki. Pickupem

Ford postanowił wprowadzić do produkcji 770-konną odmianę modelu F150 napędzaną 5-litrowym V8 z doładowaniem. Ten potwór na 22-calowych kołach będzie się nazywać Super Snake (super wąż), będzie dostępny tylko z krótką kabiną i krótkim rozstawem osi, a w dodatku na rynek amerykański trafi w 2020 r. tylko 250 egzemplarzy. Będzie to zatem kolejny supersamochód Forda dostępny w bardzo limitowanej liczbie. Spodziewam się ogromnego zainteresowania, prób agresywnej spekulacji oraz licznych obwarowań w umowie między kupującym a dilerem na temat braku możliwości odsprzedaży przez pierwsze X lat. No i oczywiście jest to najszybszy pickup na świecie, który w zależności od opon i innych wybranych opcji przyspiesza do setki w 3,4-3,5 sekundy. Jest to najwyraźniej największa różnica między Amerykanami a Europejczykami. Ci pierwsi uwielbiają wrażenie wciskania w fotel podczas przyspieszania na wprost, ci drudzy wolą przeciążenia w zakrętach. Pod tym względem zdecydowanie jestem Europejczykiem. I tak sobie myślę, że skoro istnieją superszybkie pickupy, to powinny istnieć też superwolne auta sportowe. A nie, czekajcie, przecież istnieją. Przepraszam cię, Toyoto GT-86!

motoblender

Skoro już o supersamochodach Forda mowa, to model GT kupiony przez amerykańskiego zapaśnika Johna Cenę (o czym pisaliśmy) ma ponownie trafić na aukcję, a wskutek tego zyskać piątego właściciela w okresie 18 miesięcy. Co za koszmarny absurd – nikt tym samochodem nie jeździ, tylko wszyscy próbują na nim zarobić, co zresztą i tak im się nie udaje. To prawie jak polscy handlarze klasykami.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać