Felietony

Motoblender 38: dziękujemy ci, sympatyczny terrorysto

Felietony 01.12.2018 166 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 01.12.2018

Motoblender 38: dziękujemy ci, sympatyczny terrorysto

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski01.12.2018
166 interakcji Dołącz do dyskusji

Dzień dobry. Sobotni poranek to czas na Motoblender. To taki przegląd wiadomości motoryzacyjnych z zeszłego tygodnia, w którym wyrażam swoje dalekie od obiektywnych opinie. Zaczniemy jednak od bezczelnej reklamy.

Zrobiłem ładne kalendarze na nadchodzący rok. Możesz sobie jeden kupić.

Koniec reklamy. Ruszamy z Motoblenderem.

Na początek odniosę się do interesującego artykułu napisanego przez redaktora Jakuba Tujakę z autokult.pl. Zalinkuję Wam konkurencję, żebyście wiedzieli o czym mówimy. W skrócie: ktoś gdzieś zaparkował, rzekomo poza parkingiem lub na chodniku (nie mam zdjęcia, trudno powiedzieć) i za szybę dostał kartkę z groźbą karalną. Groźba obejmuje zniszczenie jego mienia, jeśli powtórzy swój czyn. Może podpowiem wam, jak nazywa się stosowanie przemocy dla osiągnięcia własnych celów ideologicznych: jest to terroryzm. Ten sympatyczny kartkowy terrorysta na razie tylko grozi, ale może w przyszłości realnie zajmie się zaplanowanym niszczeniem samochodów, aby osiągnąć swoją wymarzoną antysamochodową utopię. Zapewne to jakiś miejski aktywista, który uznał, że miasto jest jego.

To bym jeszcze nawet rozumiał: świrów i nieporadnych terrorystów nie brakuje. Trochę natomiast nie rozumiem dwóch rzeczy w artykule. Pierwsza to: Z jednej strony rozumiemy kłopoty z parkowaniem, ale z drugiej to nie jest wina mieszkańców osiedli, że kierowcy nie mają gdzie parkować. Czy mam rozumieć że „mieszkańcy osiedli” i „kierowcy” to dwa przeciwstawne byty? Kierowcy mieszkają w samochodach, a mieszkańcy na osiedlach. Jakbym czytał manifest ideologiczny Zielonobrunatnego Mazowsza.

Dalej jest jeszcze gorzej.

Doceniamy podeście autora listu, bo mógł zadzwonić po straż miejską i narazić kierowcę na mandat lub odholowanie auta, a to wydatek około 600 zł. Dziękujemy ci terrorysto że nie zniszczyłeś czyjegoś samochodu, zamiast zgłosić fakt nielegalnego parkowania Straży Miejskiej. Jaki sympatyczny terrorysta! Jak w tym dowcipie z Józefem Stalinem: a mógł zabić!

Nie, to nie jest „cywilizowane”. Kiedy widzę rowerzystę jadącego jezdnią wzdłuż drogi dla rowerów, nie zatrzymuję się, nie zabieram mu roweru, nie łamię szprych, nie urywam kierownicy i nie depczę karbonowej ramy. Kiedy widzę źle zaparkowany samochód, nie próbuję go niszczyć jak jakiś agresywny półmózg. Mogę zrobić mu zdjęcie i zgłosić na Straż Miejską. Tu nie ma „dwóch stron medalu” albo „rozumiemy jednych i drugich”. Nie, nie rozumiemy terrorystów którzy grożą zniszczeniem samochodów. Widzisz samochód parkujący na zakazie, na przejściu dla pieszych, drodze rowerowej albo w innym niebezpiecznym miejscu? Zgłoś to. Tak się robi w cywilizowanym kraju. Terrorystów tłukących szyby i lusterka może spotkać coś niemiłego z rąk właściciela, który ich przypadkiem dorwie, a czy chodzi nam o eskalację przemocy?

Eskalacja następuje w Stanach. Trump się naprawdę zjeżył

Nie będę jakoś szczególnie ukrywał, że nie jestem fanem Trumpa. Moim zdaniem jest po prostu mało rozgarnięty i prymitywny. Z drugiej strony, czy George Walker Bush był jakimś demonem intelektu i kultury? Ale to nieważne, bo tym razem niestety muszę się z Trumpem zgodzić. Poszło oczywiście o plany General Motors co do wycofania 6 modeli samochodów i zamknięcia fabryk w Stanach Zjednoczonych. Powstał na ten temat ciekawy artykuł w Polsce, który tu wam zalinkuję. Wprawdzie autor źle posługuje się słowem „kapitalizm”, bo ta sytuacja z kapitalizmem nie ma wiele wspólnego. To bardziej korporacjonizm, albo jeszcze trafniej – władza korporacji. Korporacje uwielbiają silne państwo, bo idą z nim ręka w rękę i mogą jeszcze z tego tytułu czerpać profity (jak GM). Mogą wylobbować sobie takie zmiany przepisów, żeby wykończyć konkurencję, co pokazuje przykład Unii Europejskiej i koncernów samochodowych.

I tu pojawia się pytanie: jak temu zapobiec? Pisałem już, dlaczego znajdujące się w dobrej kondycji finansowej GM zwalnia 15 000 osób. Teraz zastanówmy się, jak sprawić, by inne firmy nie postępowały w ten sam sposób. Niestety, wszystkie rozwiązania jakie przychodzą mi do głowy, zalatują socjalizmem z kilometra. Problem jest dość poważny, bo znajdujemy się w obliczu sytuacji, gdy wielkie korporacje przestają zajmować się swoimi produktami, a zaczynają zajmować się zyskiem akcjonariuszy i przekształcają się w finansowe molochy do generowania kolejnych absurdalnych profitów dla grupy udziałowców. Na tym tle Elon Musk budujący auta w namiocie wydaje się wręcz zbawcą. A Trump powinien odciąć GM od zamówień państwowych, zabronić operacji wykupywania własnych akcji z giełdy i nałożyć – aż sam nie wierzę że to mówię – horrendalne cła na samochody producentów amerykańskich importowane z zagranicy do Stanów Zjednoczonych.

Jeśli ktoś ma konto na Linkedin, to może sobie obejrzeć jak sprzedają się auta, które GM ma zamiar usunąć z oferty. Nie wiem czy mogę to upubliczniać. No, może wrzucę jedno:

motoblender

Rzeczywiście duże sedany sprzedają się słabo. Ale sprzedaż Volta i Cruze jest stabilna, a CT6 rośnie. Gdyby chcieć wycofać te auta, których sprzedaż jest stabilna albo rośnie, to zgadnijcie ile wozów zostałoby w ofercie GM (prawdopodobnie tyle, ile powinno być).

Ford ma zamiar produkować Lincolny w Chinach

Ale na rynek chiński. Obecnie buduje je w USA i eksportuje do Chin, więc są obłożone wysokimi cłami. I tu mamy ciekawy przykład dwójmyślenia. Wszyscy uznają za normalne i naturalne, że Chińczycy chronią swój rynek wewnętrzny. Wszyscy pogodzili się z ich warunkami gry. Ale kiedy Trump chce, żeby ten sam Ford płacił cła za modele produkowane w Chinach i wysyłane do USA, to skandal. Ciekawe.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na wnętrze nowego SUV-a Aviator od Lincolna.

motoblender

Czy rzuciło się wam coś w oczy? Bo mnie jedna rzecz. Kiedyś ekran musiał być wmontowany w konsolę. Teraz musi stanowić osobny element. Właściwie wszyscy producenci kopiują teraz identycznie to samo rozwiązanie: konsola środkowa kończy się wystającym niczym nagrobek ekranem. Tak jakby nie można było zrobić nic innego. Jakby na tym zamykały się możliwości umysłowe specjalistów od projektowania. Powstaje więc pytanie: kiedy w końcu powstanie samochód BEZ tego ohydnego ekranu z kompletem informacji wyświetlanym w szybie jako HUD? Mój ideał wnętrza: kierownica, za nią nic, duży HUD, na konsoli pokrętło do głośności od radia i przyciski do jego obsługi plus sterowanie klimatyzacją – im prostsze, tym lepsze.

Chciałem coś napisać o testach Kubicy, ale nie znam się na tym, więc nie napiszę.

Zadziwiają mnie jednak ludzie, którzy komentują czasy uzyskane na testach, tak jakby testy były na czas. To tak jakby śmiać się, że Lewandowski nie strzelił gola podczas treningu, kiedy trenował kiwanie i przyjmowanie podań.

Ale i tak nie są oni tak lekkomyślni jak ten rowerzysta:

Tu też pojawiają się komentarze w rodzaju: no tak, jeden pociąg przejechał i zagłuszył ten drugi, więc rowerzysta sądził że co miało przejechać, już przejechało, więc trudno się dziwić, że…

NIE.

Mam kolegę który odpowiada za ruch pociągów w pewnym rejonie (nie sam, ale między innymi on) i tenże kolega powiedział mi, że wielokrotnie jeździł sprawdzać tory, oglądać jakieś uszkodzenia trakcji i stał na torach, i wie, że nie sposób stwierdzić z jaką prędkością zbliża się pociąg. Możemy widzieć go w oddali i sądzić, że spokojnie zdążymy przejść, wejdziemy na tory i on nas potrąci. Jeśli po rozejrzeniu się w obie strony widzimy pociąg w jakiejkolwiek odległości, to nie włazimy, bo typ z filmu zdążył uciec, ale nie każdemu się uda.

I na koniec: Volkswagen wytnie 3 vany z oferty i zastąpi je jednym.

Trzy, a może dwa – tak twierdzi w każdym razie Motor1 i dodaje, że nowy model może nazywać się Variosport. Mam nadzieję że nie, to jakaś tragicznie nieudana nazwa dla minivana. Powinien zgodnie z nową modą nazywać się na przykład T-Odos (todos – po hiszpańsku wszyscy – w domyśle „się zmieszczą”). Uważam jednak, że jest to dobry ruch, bo trudno mi znaleźć powód dla istnienia obok siebie Golfa Sportsvana, Tourana i Sharana. Bardzo fajnym i niedocenionym samochodem był natomiast Golf Plus. Zawsze polecam ludziom ten samochód, kiedy pytają mnie o coś zwykłego z drugiej ręki, co będzie jeździć i nie wymagać co chwilę kosztownych napraw (no chyba że ktoś pójdzie we wczesne TSI). Natomiast rzeczywiście tak dużo minivanów w ofercie jak jest teraz wymaga chyba okrojenia gamy. W końcu to nie żarty, tu chodzi o zyskowność.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać