Felietony

Motoblender 29/2019: niewyobrażalnie wielka góra pieniędzy, ale wciąż za mała

Felietony 11.08.2019 308 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 11.08.2019

Motoblender 29/2019: niewyobrażalnie wielka góra pieniędzy, ale wciąż za mała

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski11.08.2019
308 interakcji Dołącz do dyskusji

Dzień dobry, a oto i Motoblender. Podsumowuję w nim mijający tydzień w motoryzacji, za nic mając sobie zasadę dziennikarskiego obiektywizmu. 

Czyżbyśmy zbliżali się do PEAK SUV? Wiele na to wskazuje. Po pierwsze, sprzedaż SUV-ów praktycznie przestała rosnąć, o czym już pisaliśmy. Po drugie, GM zamyka na tydzień swoje fabryki, ale nie te od sedanów czy pickupów, a te od SUVów.

Ale jak to, dlaczego? Przecież SUV-y są takie super!

Wiecie kiedy SUV-y są super? Jak jesteś jedną z niewielu osób, która jeździ czymś takim. Wtedy siedzisz wyżej od innych, a co za tym idzie, automatycznie możesz czuć się lepszym i bogatszym. Wygrywają tylko ci, którzy jeździli SUV-em jako pierwsi. Teraz, kiedy w Warszawie SUV-y momentami stanowią większość pojazdów, trzeba znowu mieć coś innego, żeby wygrywać. A czym jest to coś innego? W moim przypadku jest to Cinquecento, ponieważ dzięki niemu mogę zaparkować wszędzie tam, gdzie nie zaparkuje żaden SUV. Posiadanie SUV-a straciło swój pierwotny urok i z czegoś świeżego stało się czymś zwykłym, nic więc dziwnego, że sprzedaż zacznie teraz przysiadać.

Przy czym warto zwrócić uwagę na jedną istotną rzecz: nikt nie mówi, że sprzedaż SUV-ów gwałtownie spadnie. Co to to nie, przecież ci, którzy już przesiedli się na SUV-a, raczej nie marzą o powrocie do zwykłego auta osobowego. Stanie się coś znacznie gorszego: ta sprzedaż przestanie dynamicznie rosnąć. Na myśl o zniknięciu dynamicznego wzrostu wszystkim prezesom koncernów motoryzacyjnych robi się zimno i zaczynają dygotać. Brak dynamicznego wzrostu to brak ogromnych wzrostów wynagrodzeń dla udziałowców. A nie wystarczy zarabiać co roku potwornej, nieopisanie wielkiej kupy dolarów – to oznacza stagnację. W każdym roku ta niewyobrażalnie wielka sterta studolarówek musi być niewyobrażalnie większa niż rok temu. Dopiero wtedy można mówić o względnie akceptowalnym stanie rzeczy.

Amerykańskie opiłki

Do amerykańskiego sądu wpłynął pozew przeciwko GM. Chodzi o 6,6-litrowe diesle Duramax. Dochodziło do licznych awarii tych silników, a przyczyna była prawie zawsze taka sama: opiłki w układzie paliwowym zatykające wtryskiwacze, powodujące nierówną pracę silnika, nagłe gaśnięcie, uszkodzenie układu wydechowego z powodu za wysokiej temperatury itp. Pozywający twierdzą, że General Motors sprzedawał w Stanach samochody z dieslem niedostosowane do tamtejszego paliwa. Amerykański diesel co do zasady jest bardziej suchy i mniej smarny niż europejski, co powodowało powstawanie opiłków w pompie wysokiego ciśnienia paliwa.

To całkiem zabawne, że GM sprzedawał amerykański samochód w Ameryce, ale niedostosowany do amerykańskiego paliwa. Aż trudno w to uwierzyć, do momentu kiedy zdamy sobie sprawę, że w Europie sprzedawano samochody z dieslem niedostosowane do paliwa z dodatkiem bioestrów, które to bioestry w warunkach wysokiego ciśnienia polimeryzowały się, zatykając dziurki we wtryskiwaczach. Tyle że u nas nikt do sądu nie pójdzie, ludzie już dawno są przyzwyczajeni że samochody się psują i nikt ani myśli winić za to producenta. To na pewno przez złą eksploatację!

Chevrolet silverado test 2019

Chińczycy tną dopłaty do aut elektrycznych. Konsumenci reagują błyskawicznie

W Pekinie obcięto dopłaty do elektryków o połowę. Do końca roku mają być zlikwidowane w ogóle. Inne chińskie miasta w których dopłaty obowiązywały, też szykują podobny ruch. Jest to nóż w brzuch dla lokalnych producentów chińskich, ponieważ od kilku lat rozwijały one samochody elektryczne, zaciągając kolejne kredyty, które miały się spłacić dzięki rosnącej sprzedaży (to ta góra forsy, która ma być co roku większa). Niektórzy wytwórcy stracili 66% sprzedaży w ciągu miesiąca. Ponadto chińscy konsumenci wybierający pojazdy chińskie – czyli ci mniej zamożni – najbardziej odczuwają skutki spowolnienia gospodarczego w Kraju Środka. Przy czym to spowolnienie oznacza, że wzrost ekonomiczny wynosi tylko 6,2%, a nie na przykład 14%. W każdym razie producenci chińscy są w słabej sytuacji, a największe straty odnotowuje Geely. Szkoda, liczyłem że wytwórcy chińscy rozwiną się tak samo jak japońscy i koreańscy.

chiński samochód kopia

Fiat nie zapłaci kary za nadmierną emisję CO2

To dobrze, bo już się bałem. Ale na szczęście nie zapłaci. Po pierwsze za sprawą dilu z Teslą, tzn. odkupi od Tesli pozwolenia na emitowanie dwutlenku węgla. To bardzo ciekawy przypadek, ponieważ możesz sądzić, że jeżdżąc Teslą nie emitujesz w ogóle dwutlenku węgla. Błąd: ty sam/sama nie emitujesz, natomiast za twoją sprawą ktoś gdzieś wywala w atmosferę tony CO2, jeżdżąc np. Jeepem Grand Cherokee Trackhawkiem albo Gladiatorem. W rzeczywistości jeżdżąc Teslą, umożliwiasz komuś wyemitowanie CO2, którego sam nie wyemitujesz, bo Tesla jest elektryczna. Czyli kupowanie samochodu elektrycznego nie ma żadnego sensu, bo pozwala komuś innemu pruć dwutlenkiem w atmosferę na twoje konto. Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Ale to dygresja, najważniejsze że Fiat nie zapłaci. W przyszłym roku pojawi się nowa, elektryczna pięćsetka, będą też Jeepy w wersji plug-in hybrid. Prezes Fiata ocenia (uważajcie, tu hit), że nowe zelektryfikowane modele mogą odpowiadać nawet za 5% sprzedaży! WOOOO!!! To jest coś! Coraz bliższy jestem postulatowi, żeby po prostu zakazać aut spalinowych. Ale to oczywiście nadal półśrodek w walce z globalnym ociepleniem.

elektryczny fiat

2/3 Brytyjczyków nie rozumie kontynentalnych znaków drogowych

Takie badanie przeprowadzono na zlecenie angielskiej firmy Nextbase produkującej rejestratory jazdy. Dwoje na troje brytyjskich kierowców nie wiedziało, co znaczą znaki na autostradzie w Niemczech. Moim zdaniem to żaden problem. Jak nie rozumiesz znaków, to na wszelki wypadek będziesz jechać wolniej. Gorzej, jak Anglicy pomyślą, że europejskie „50” oznacza „50 mil na godzinę”. Zmiana jednostek wprowadza wielkie zamieszanie po wjeździe ze Stanów Zjednoczonych na terytorium Kanady – Amerykanie widzą nagle „100” na autostradzie i wduszają do dechy. Sam miałem na to ochotę.

Ale właściwie nie o tym chciałem. Moim zdaniem znajomość znaków jest tylko częściowo istotna, bo druga rzecz to znajomość samych przepisów. Ile osób w Polsce wie, co oznacza znak D-53? Taki znak stoi na uliczce osiedlowej niedaleko mnie. Z tej uliczki regularnie ludzie wyjeżdżają pod nadjeżdżające pojazdy, twierdząc że „to skrzyżowanie równorzędne”, podczas gdy D-53 oznacza wprost „ustąp pierwszeństwa przejazdu”. Dosłownie 100 m od tego miejsca jest prawdziwe skrzyżowanie równorzędne, gdzie połowa kierowców wymusza pierwszeństwo nie wypuszczając tych z prawej. Zupełnie nie trzeba znać znaków – w takich krajach jak Polska jedziesz tak jak ci się wydaje, a w razie kolizji piłujesz mordę i idziesz do sądu, który może najniespodziewaniej w świecie przyznać ci rację. Możesz zresztą nawet nie umieć czytać i pisać, a nadal mieć ważne uprawnienia.

Polacy udawali załogę rajdową w Rajdzie Finlandii

Mieli Lancera, naklejki organizatora i kombinezony. Przejechali nawet parę dojazdówek. Zostali wykryci i teraz uważajcie: GROŻĄ IM SUROWE KARY!!! Po pierwsze – za (uważajcie) NARUSZENIE PRAW AUTORSKICH DO LOGA ORGANIZATORA. Ponadto za niebezpieczną jazdę, sprowadzanie zagrożenia w ruchu i jeszcze używanie narkotyków.

Czym różniła się jazda Polaków od jazdy opłacanych milionami Ogierów i różnych innych takich? To proste: nie stały za nimi ogromne pieniądze. Jeśli jedziesz bardzo szybko przez Finlandię w kasku i kombinezonie autem z naklejkami, to możesz albo trafić na podium, albo do aresztu, wszystko zależy od tego czy masz Niesłychanie Bogatego Sponsora. Bogactwo sponsora zależy zaś od tego, czy ta góra pieniędzy, o której już wspomniałem, jest niewyobrażalnie większa niż rok temu. Bo jeśli jest tylko odrobinę większa, to może się okazać, że w rajdzie jedziesz nielegalnie i skończysz w fińskim więzieniu.

No i na koniec smutna wiadomość: podróżnik jadący ciężarówką dookoła świata miał wypadek w Polsce. Ciężarówka jest całkowicie zniszczona, a kierowca drugiego auta zginął na miejscu.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać